Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest pt paź 19, 2018 12:39 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość

Offline
Post: pt cze 08, 2018 9:46 pm 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 22, 2016 10:35 pm
Posty: 625
SĘDZIA MITRY#7 Darth Camillus


"Nie skończyć jak Hemingway"

Czyli wywiad z Darth Camillusem


Obrazek







Jessy: Spodziewałeś się, że po względnie długim rozbracie z WrestleFans i tamtejszym forum, przeszłość zapuka do Twoich drzwi wprost z tamtych rejonów, czy jednak uważałeś WF jako zamknięty rozdział?

Darth Camillus: Zacznijmy od tego, że nie jestem człowiekiem, który uważa jakikolwiek rozdział w życiu za definitywnie zamknięty. Wolę stać na stanowisku, że nigdy nic nie wiadomo i nie palić za sobą mostów. Czy się spodziewałem? Absolutnie nie. Co prawda wiedziałem o tym, że zostałem członkiem Hall of Fame, ale że ktoś będzie chciał o tym ze mną porozmawiać nawet nie przypuszczałem.



Czy przez pryzmat czasu, nie brakuje Ci samego forum, jak i atmosfery jaka tam panowała?

Może czasami, ale nie jakoś szczególnie często. W pewnym momencie mojego pobytu na forum, w zasadzie pod sam jego koniec, więcej czasu spędzałem w shoutboxie niż w poszczególnych działach forum. Coraz rzadziej pojawiali się na nim też ludzie, z którymi wcześniej złapałem kontakt, a tak zwana „świeża krew” jakoś już nie dawała mi tego samego. Do tego wszystkiego doszła masa zadań, które na mnie spadły w życiu prywatnym i jakoś moja relacja z forum sama się wypaliła.



Jak wspominasz pobyt na forum, jeśli chodzi o to, jak się tam czułeś?

Gdyby była statystyka godzin, które na forum spędziłem to myślę, że byłaby bardzo wysoka. Jeśli robiłem cokolwiek na komputerze to miałem włączoną przeglądarkę, a w niej forum. Lubiłem tam przesiadywać, pogadać w shoutboxie o głupotach (o rzeczach poważniejszych również), poczytać nowe posty, monitorować tematy. Było naprawdę przyjemnie i poświęcałem sporo czasu na działalność na forum. Było tak do momentu konkursu na moderatora, z tego co pamiętam. Wtedy nie zostałem wybrany i trochę powietrze ze mnie zeszło.



Czy podobne odczucia towarzyszą Ci na myśl o zlocie forumowiczów?

Jestem introwertykiem, więc dla mnie poznanie masy ludzi w jednym momencie jest dość stresującym przeżyciem. Natomiast sprawa się zmienia jeśli wcześniej „poznałem” ich choćby przez internet. Tak było w tym przypadku. Z wszystkimi rozmawiałem wirtualnie, a potem udało się poznać ich w rzeczywistości. Było to dawno temu, więc też nie pamiętam dokładnie jak spotkanie przebiegało, ale jestem przekonany, że było wesoło. Z tą ekipą ludzi nie dało się nie śmiać.



Gdybyś dostał zaproszenie na zlot, który miałby odbyć się - przypuśćmy - w tym roku, skorzystałbyś?

Niestety przegrywając walkę z dorastaniem musiałem zostać odpowiedzialnym człowiekiem, więc wpływ na to czy przyjąłbym zaproszenie miałoby mnóstwo czynników. Zależałoby to od terminu i miejsca tego zlotu, ale przede wszystkim od tego kto miałby się na zlocie pojawić. Jeśli byliby to ludzie, którzy udzielali się na forum w tym samym czasie co ja to chętniej bym się zgodził.



Utrzymujesz bliższe kontakty z kimś z WF?

To akurat zabawny zbieg okoliczności, bo najbliższy kontakt mam z Tupakiem, który razem ze mną został wprowadzony do Hall of Fame. Co prawda jego nie miałem przyjemności poznać w świecie rzeczywistym, ale internetowy kontakt mamy ze sobą bardzo często.



Ostatni raz byłeś widziany na forum 20 stycznia 2016 roku. Dwa dni później ja się zarejestrowałem i przez ostatnie dwa lata wręcz żyłem wrestlingiem. Czy ty, przez ten okres, miałeś styczność z "reżyserowanymi zapasami", czy był to rozbrat definitywny z tą formą rozrywki?

Moje odejście z forum, tak jak wspominałem, wiązało się też z nawałem zajęć. Miałem naprawdę mało czasu na oglądanie czegokolwiek, więc wrestling poszedł w odstawkę zupełnie. Nie śledziłem nawet wyników i nie robię tego nadal. Czasami zdarzy mi się zatrzymać na moment na Extreme Sports Channel i obejrzeć kawałek programu WWE, ale tylko kiedy skaczę po kanałach w przerwie meczu. Zawsze uważałem, że wrestling, a już na pewno WWE, ma w sobie dużo z serialu i nie oglądając go przez dłuższy czas idzie się pogubić. Dlatego nie ciągnie mnie do powrotu. Nie mam czasu na choćby powierzchowne nadrabianie tego co się wydarzyło przez dwa lata, a bez tego jakoś bym się chyba nie mógł odnaleźć.



Czyli znikomy czas wolny był głównym powodem odejścia z forum. A czy sama sympatia do wrestlingu Ci wtedy minęła?

Po pierwsze i zdecydowanie najważniejsze, był to brak czasu i konieczność poświęcenia się innym projektom. Jeśli chodzi o sympatię do wrestlingu to też powoli to wygasało. Nie cieszyło mnie już tak bardzo oglądanie gal. Z tego co pamiętam to wpływ na to miał też poziom i działania WWE, ale nie jestem sobie w stanie przypomnieć co to dokładnie było. No i oczywiście, choć po czasie wydaje mi się to niesamowicie dziecinne, miała na to wpływ porażka w wyborach na moderatora. Poświęcałem się forum, spędzałem na nim dużo czasu, wdrażałem nowe projekty, starałem się rozruszać działy, w których niewiele się działo, a mimo to nie zostałem doceniony. To mnie zniechęciło i pewnie przeważyło szalę. Mogłem w końcu zostać na forum i przy wrestlingu nawet w okrojonym czasie, a mimo to odszedłem zupełnie.



Trudno było Ci opuści forum oraz przestać śledzić i oglądać wrestling?

Nie, niespecjalnie. Można powiedzieć, że byłem nieco obrażony, atmosfera na forum też przestawała mi się powoli podobać, a w dodatku wracając do domu zajmowałem się wszystkim, poza siedzeniem w internecie lub oglądaniem tv, więc ustawiając sobie priorytety nie uwzględniłem wśród nich wrestlingu, a co za tym idzie również forum.



Czy wrestling był kiedykolwiek Twoim hobby numer 1?

Hobby numer jeden chyba nigdy. Zawsze było coś ważniejszego, choćby literatura czy inne sporty. Zdarzało mi się co prawda poświęcić na wrestling dużo więcej czasu niż na wszystko inne, ale wewnętrznie nie czułem, że jest to dla mnie najważniejsze z zainteresowań. Była to dla mnie dobra rozrywka. Nie musiałem znać wyników tuż po gali, ale za to lubiłem sobie usiąść w fotelu i zrobić niedzielny maraton z WWE na ESC. Tak było w zasadzie cały czas. Podziwiałem wyszkolenie techniczne zawodników, niektóre akcje wywoływały u mnie uśmiech, inne podziw. Uczyłem się też jak budować (bądź nie) postać, co przydało mi się później w pisaniu.



Na forum częściej Cię było można zauważyć w działach niezwiązanych stricte z dyskusjami wrestlingowymi. Prym wiodłeś chociażby w działach sportowych, jak na przykład poświęconych siatkówce lub igrzyskom olimpijskim. Co było przyczyną takiego stanu rzeczy?

Od dziecka jestem związany ze sportem. Z różnymi dyscyplinami sportowymi, w tym głównie z siatkówką. Igrzyska olimpijskie są dla mnie wielkim świętem i na oglądanie ich muszę znaleźć czas. Dlatego też jakoś naturalnie wchodziłem w dyskusję na tematy związane ze sportem. Wrestling to było dla mnie głównie WWE, oglądałem je z opóźnieniem (wtedy jeszcze bodaj dwa tygodnie) na ESC, więc trudno było się w te dyskusję włączyć, bo ci, którzy byli w tym na bieżąco dawno już zapomnieli o tym, o czym ja dopiero się dowiedziałem.



Nie masz poczucia, że zmarnowałeś czas poświęcając się forum, biorąc pod uwagę kim jesteś teraz i czym się zajmujesz?

Absolutnie nie. Czas spędzony na forum był dobrą zabawą i dopełnieniem zainteresowania wrestlingiem. Każde doświadczenie ma swoje plusy, podobnie jak mój pobyt na forum. Dzięki tworzeniu w wrestlefiction nauczyłem się pisać lepiej, doszkalałem cały czas swój warsztat. Nie powiem, że szlifowałem talent, bo akurat nie uważam, żebym jakiś olbrzymi talent posiadał. Natomiast udało się poćwiczyć wyobraźnię, sprawdzić jak działają pewne mechanizmy, co się podoba czytelnikom, a co nie za bardzo. Wiele mi to dało, naprawdę, i nie żałuję.



Do tej pory, Twoja postać była gdzieś w archiwach forum, lub w pamięci co poniektórych użytkowników, którzy kojarzą Cię z działalności na WF. Aż do kwietnia tego roku, kiedy to administratorzy forum KL i Siwy "odkurzyli" Cię i ogłosili podczas transmisji live na You Tube, że w tegorocznej klasie Hall of Fame WrestleFans znajdujesz się - do spółki z userem Tupakiem - właśnie ty. Jak odbierasz to wyróżnienie, jakie odczucia towarzyszą Ci na myśl, że zostałeś uhonorowany najważniejszym tytułem na jednym z największych wrestlingowych for w Polsce?

Gdybym dostał za to jakąś statuetkę czy sygnet, to na pewno cieszyłbym się bardziej. A tak poważnie to miło mi, że po takim czasie ktoś jeszcze o mnie tam pamięta. Choć tak zupełnie szczerze mówiąc, to liczyłem, że przypomną sobie wcześniej i wcześniej trafię do tego grona. Wydaje mi się, że rok temu czy nawet dwa cieszyłbym się z tego bardziej. W tej chwili chyba za bardzo wydoroślałem żeby cieszyć się z kolorowego nicku na forum, którego już nie odwiedzam. Tak jak wspomniałem, bardzo mi miło, że ludzie z WrestleFans jeszcze o mnie pamiętaj, ale żebym się wzruszył tą nagrodą to nie powiem.



Czy gdybyś został wprowadzony do HOF wcześniej, zostałbyś na forum, bądź po prostu pojawiałbyś się częściej?

Nie wydaję mi się by to zmieniło cokolwiek. Przyszedł moment, w którym musiałem z czegoś zrezygnować i wybrałem akurat forum. To czy dostałbym nagrodę rok czy dwa lata wcześniej nie miałoby na moją decyzję żadnego wpływu. Trzeba wiedzieć kiedy dać sobie z czymś spokój. Myślę, że ciekawsze będzie to, że ja doskonale wiedziałem, że moja forumowa postać cały czas krąży wokół Hall of Fame. Muszę przyznać, że na początku irytowało mnie to, że zawsze znalazł się ktoś, kogo administracja forum ceniła bardziej ode mnie. Liczyłem, że zaraz po odejściu wskoczę do tej galerii i, choć z perspektywy czasu to dość śmieszne, zdenerwowałem się, że mnie pominięto. Była to w jakimś stopniu uraza, myślę, że mogę to tak nazwać. Natomiast z roku na rok miałem to coraz bardziej gdzieś i gdyby nie Tupak, który podesłał mi link do transmisji live, to nawet bym o fakcie "wprowadzenia" mnie do Hall of Fame nie wiedział. Na forum nie zaglądałem, zająłem się czymś innym i, jak to bywa z pamięcią ludzką, nawet mi wyleciało z głowy, że jest coś takiego jak coroczne wprowadzanie kogoś do HoF. Także, z perspektywy tych kilku lat, mogę stwierdzić, że nic by mnie nie nakłoniło do powrotu na forum na dłużej, a już tym bardziej do jakiejś wzmożonej aktywności. Doba się nie rozciąga i w pewnym wieku trzeba na coś postawić.



Twoje główne zasługi, za które zostałeś wybrany do forumowego Hall of Fame, to prężne działanie w dziale "Wrestle Fiction". Opowiedz trochę o swoich inicjatywach, które wprowadziłeś tam (np. WresteFiction Observer, Poradnik Młodego Bookera), a także o projektach jak Kącik Satyry.

Odgrzebujesz takie skamieliny, że muszę się zastanowić co to było. Jeśli chodzi o samo wrestle fiction to kiedy ktoś zorganizował konkurs na wymyśloną walkę, napisałem totalnego gniota, ale spodobało mi się tworzenie tego i poszedłem w to dalej. Okazało się, że jak się przyłożę, to jestem w tym całkiem niezły i tak już poszło. Poradnik Młodego Bookera miał za zadanie wyeliminowanie z forum „federacji”, których poziom był tragiczny, bo twórcy nie wiedzieli jak się do tego zabrać. Gdzieś to tam chyba wisi na forum nadal i może ktoś kiedyś skorzysta z porad, którymi się podzieliłem po długim czasie doskonalenia swojej twórczości. WrestleFiction Observer, z kolei, miał za zadanie promowanie własnej twórczości, zachęcanie do tego żeby się starać. W zamyśle miało to działać tak żeby userzy wręcz prześcigali się w jakości swoich gal żeby trafić do Observera, znaleźć się w magazynie jako gość wywiadu, czy w innej formie. Pech chciał, że nie było aż tylu zainteresowanych i pomysł musiał upaść. Nie pamiętam czy jakoś to się nazywało, ale pamiętam, że wprowadziłem też taki pomysł żeby z Wrestle Fiction zrobić prawdziwy świat. Podzieliłem zawodników na kategorie i użytkownik chcący założyć swoją federację musiał się do mnie zgłosić z propozycją kontraktu dla danego zawodnika. To miało spowodować więcej różnorodności. Kącik Satyryka i moje inne działalności na youtube były takim delikatnym testem. Sondowałem działanie tego serwisu i jak on mi może pomóc w reklamie mojego pisania.



Jak Ci się tworzyło ITNWF (Impossible Total Non-Stop Wrestling Federation - federacja Darth Camillusa, wielokrotnie nagradzana mianem 'najlepszej' na forum WrestleFans)? Jak oceniasz całą tę zabawę z perspektywy czasu?

Tworzyło mi się ją bardzo dobrze. Miałem pomysł od początku do końca. Wszystko było poukładane, łącznie ze zmianą mojego nicku na forum w trakcie trwania głównego storyline’u. Dało mi to naprawdę dużo przyjemności i satysfakcji. Pozwoliło też rozwinąć wyobraźnię i rozwijać swój warsztat pisarski. Były też gorsze momenty, w których nie pisałem regularnie lub pisałem sam dla siebie. Mało kto to wtedy czytał, jeszcze mniej osób komentowało i motywacja spadała. To też mnie czegoś nauczyło, bo pozwoliło mi zbudować w sobie odporność na to, że nie każdy mój tekst, nie każda książka czy opowiadanie stanie się hitem. Najważniejsze było nie poddawać się i robić dalej to co się rozpoczęło, iść w swój pomysł. Tak robię nadal, więc z perspektywy czasu oceniam stworzenie ITNWF jako jeden z lepszych pomysłów.



Gdybyś zaczął robić ITNWF w tym roku, po latach doświadczenia, jakie zmiany zaszłyby w twoich działaniach?

Najpierw musiałbym sobie przypomnieć jak to dokładnie wyglądało. Nie zapominajmy, że pisałem to lata temu i od tego czasu wyplułem z siebie pewnie ze sto tekstów. O ile swoją pamięć oceniam dość dobrze, o tyle nie ma szans żebym zapamiętał szczegóły tego co działo się w ITNWF. Jakby się jednak zastanowić to na pewno zmieniłbym nazwę. Była stanowczo za długa, nawet skrót składa się z pięciu liter, a to sporo. Być może użyłbym trochę innych zawodników, przynajmniej kilku. Nie tych, którzy wtedy byli na topie, ale takich, których sam mógłbym stworzyć, którzy nie byli tak wyraziści. Natomiast co do samej końcówki działania federacji i największego storyline’u w historii forum to nie zmieniłbym nic. Pewnie napisałbym to lepiej, może innym stylem, może innymi słowami, ale zostawiłbym sedno bez żadnych zmian.



W czym konkretnie pomogło Ci tworzenie własnej federacji w przyszłości? Jakie zalety widzisz w takim sposobie/formie pisania?

Wspominałem już o tym wcześniej, ale z przyjemnością zbiorę to do kupy odpowiadając na to pytanie. Najważniejsza była tak naprawdę pewność siebie. Pisałem coś i przedstawiałem to ludziom, a im się podobało. To daje mega kopa, zwłaszcza na początku przygody z jakąkolwiek formą sztuki. Nie każdy jest tak mocny psychicznie żeby robić coś, co według niego jest dobre, kiedy wszyscy wokół mówią, że to syf. Drugą bardzo ważną rzeczy był zwyczajny trening. Żeby być pisarzem trzeba pisać, tak mawiał Bukowski i ja się z nim zgadzam. Pisząc cokolwiek rozwijamy swój warsztat, trenujemy jak sportowcy. Po trzecie rozwijałem wyobraźnię i tworzyłem postaci, fabuły, planowałem to wszystko na kilka gal do przodu. To wszystko rozwijało moje umiejętności i to chyba jest największy plus zabawy w taką federację.



Jak bardzo podobne jest udzielanie się na WrestleFans Fiction, prowadzenie swojej federacji do pisania książek?

Do pisania książek nie jest podobne aż tak bardzo jak by się mogło wydawać. Dużo bliżej mu do tworzenia czegoś na wzór scenariusza serialu lub cyklicznych opowiadań. Nie mówię tutaj o typowych rzeczach łączących te zajęcia, czyli stukaniu w klawisze, wymyślaniu pomysłów, tworzeniu postaci i tak dalej. Trzeba wziąć pod uwagę, że w książce nie w każdym rozdziale musi się dziać coś konkretnego, jakieś porządne tąpnięcie. Zdarzają się takie, w których przez dobrą połowę nie dzieje się nic porywającego. Natomiast przy opowiadaniach cyklicznych czy przy serialach w każdym odcinku musi być moment kulminacyjny. Podobnie jest w tworzeniu gal wrestlingowych. Pojedyncza gala nie może być nudna. Musi się w niej dziać coś konkretnego, a w dodatku musi być fabularnie połączona z poprzednimi i przyszłymi. W tym tkwi największa różnica jeśli chodzi o książki i wrestlefiction.



Tutaj sprawnie przechodzimy do tego, czym się zajmujesz, bowiem Darth Camillus jest pisarzem. Jak wyglądały Twoje początki w tym "światku"?

Pisarzem to był Dostojewski czy Tolkien, ja to dopiero próbuję nim zostać. Tak uważam, chociaż spotkałem się też z teorią, że artystą się jest albo nie, sukces czy czas pracy w artystycznym zawodzie nie ma z tym nic wspólnego. Pomysł na pierwszą książkę wpadł mi do głowy jeszcze przed maturą. Wtedy zacząłem ją pisać i było to wszystko bardzo toporne i bardziej ocierały się o grafomaństwo, ale zdecydowałem, że na pewno chcę to robić. Napisałem, poprawiałem ją piętnaście razy, aż wreszcie była taka, na jaką w tamtym momencie było mnie stać. Liczyłem, że będzie to hit, który wedrze się w świat literatury jak dzik w żołędzie, ale rzeczywistość zweryfikowała moje poglądy. Okazało się, że wydawnictwa w Polsce niezbyt chętnie wyrzucają pieniądze na coś tak niszowego i tym bardziej debiutanckiego. Nie zraziłem się jednak i spróbowałem e-booków, bo przecież od czegoś trzeba zacząć.



Co wyszło już spod Twojej ręki i jakie są Twoje dzieła, jeśli miałbyś je jakoś scharakteryzować?

Jeśli chodzi o książki to do tej pory wydałem dwie. Są to dwie części trylogii „Przywrócony”. Pierwsza z nich to „Świt Zmierzchu” a druga to „Zenit”. Są to opowiadania, w których ludzki mroczny świat miesza się z jeszcze mroczniejszymi zaświatami. Napisałem je w taki sposób, że zdradzenie choćby kilku szczegółów fabuły byłoby już sporym spoilerem. Mogę jedynie wspomnieć, że bohater nie jest rycerzem w lśniącej zbroi, który ratuje świat. Jest wręcz przeciwnie. Książka pokazuje to, jak świat się stacza. Jak mało wartości prezentują ludzie, jak zachowują się wobec siebie, jak traktują przyjaciół, jak dążą do zysku za wszelką cenę i w tym wszystkim John Morgan, bohater, musi egzystować, a na dodatek w jego życie miesza się też energia z zaświatów, która w połączeniu z charakterem głównego bohatera nie wróży nic dobrego. Pracuję obecnie nad trzecią częścią, która zamknie cykl. Został napisana już dobre dwa lata temu, ale nie wydawałem jej. Teraz mam zamiar wreszcie to zrobić i przejść do pisania innych, dłuższych i poważniejszych (choć nie jeśli chodzi o humor) książek.
Zupełnie inaczej można traktować to co tworzę na swojej stronie. Tam zamieszczam najczęściej felietony. O czym? O życiu. Odnoszę się w nich do moich przemyśleń, obserwacji, do tego co dzieje się w kraju i na świecie, a nawet do spraw osobistych. Poza tym przeprowadzam tam wywiadu z ludźmi, którzy mają niespotykane pasje, pokazuje światu produkty czy dzieła, które uznam za warte pokazania, a nie są aż tak bardzo popularne jak być powinny. Staram się choć w małym stopniu dorzucić coś dobrego do tej gównianej papki, którą w nas wpychają współczesne media. Jednak dla mnie najważniejsze są opowiadania, na które niestety ostatnio nie mam czasu. Te opowiadania są maksymalnie różne. Jedne dzieją się w naszym świecie, inne w stworzonych przeze mnie, są w różnym czasie i dotyczą różnej tematyki. Ba, nawet pisane są w zupełnie różnych stylach. Dlaczego? Dlatego, że szukam swojego? Pewnie po części też, ale przede wszystkim moja artystyczna osobowość, jeśli można to tak nazwać, nie jest jednowymiarowa. Nie lubię zamykać się w jakiejś szufladce i pisać, powiedzmy, opowiadania detektywistyczne. Chcę próbować wszystkiego, na wiele tematów mam pomysły i będę je stopniowo zmieniał w namacalne dzieła. A co można spotkać czytając moje twory? Na pewno sporo humoru, choć zazwyczaj czarnego. Niezmanierowane podejście do rzeczywistości. Ciekawe historie, postaci i chyba, choć może to będzie nieskromne, jakąś życiową mądrość. O tej mądrości słyszałem od czytelników, więc to nie samochwalstwo.



Jak wyglądała praca nad Twoją książką?

Od pomysłu do wydania minęło sporo czasu. Chyba jakieś dwa lata. Z tym, że większość czasu poszła na szukanie wydawcy, a potem na jego pracę nad książką. To znaczy przygotowanie okładki, zrobienie korekty i składu oraz wszystko inne co wydawca powinien zrobić. Samo pisanie poszło mi dość szybko. Miałem potężną wenę i jeszcze większy zapał do pracy. Pisałem w każdej wolnej chwili, nawet w szkole. Byłem niezwykle podekscytowany każdym pomysłem, każdym ciekawszym (według mnie) wątkiem, który wymyśliłem. Postaci śniły mi się nocami i same podpowiadały co by jeszcze można dopisać. Dźwięk maila powodował przyspieszone bicie serca, a kiedy widziałem, że to odpowiedź od wydawnictwa to już w ogóle miałem migotanie przedsionków. Jednak kiedy czas wydania się przeciągał zacząłem się niepokoić. Stresowałem się, że nic z tego nie będzie. Dla osiemnastolatka, którego największym marzeniem było wydanie książki, każdy problem stanowił ogromne wyzwanie. Nie było łatwo poruszać się po świecie wydawnictw, które jednak wolały mieć zabezpieczenie w postaci gotówki zapłaconej przez pisarza albo zapewnienie przez niego dystrybucji książek. Ja nie miałem tego ani tego, więc było ciężko. Dałem jednak radę, nauczyłem się sporo i teraz przy wydawaniu zupełnie nowych powieści, będę już wiedział jak to wygląda. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że te książki nie są tak dobre jak być powinny, ale cieszę się, że je wydałem, bo trzeba zacząć, trzeba zrobić ten pierwszy krok, żeby dojść do celu.



Od długiego czasu prowadzisz swój blog. Jaki wpływ miał on na Twoją pracę na forum? Jakie treści można na nim spotkać? ( to jest ten moment, w którym się reklamujesz :)

Jeśli chodzi o wpływ bloga na moje działanie na forum to był on niewielki. A przynajmniej nie przypominam sobie żeby to jakoś się ze sobą łączyło od tej strony. Raczej to forum pomogło mi prowadzić stronę, ale o tym już chyba wspominałem. O tym co na blogu też już w skrócie mówiłem, ale nie zaszkodzi przypomnieć. Felietony, opowiadania, recenzje, galerie zdjęć i wywiady. To jest obecne w tym momencie. Zdarzają się też jakieś relacje z wyjazdów, ale na wyjazdy trzeba mieć czas, więc w najbliższych miesiącach nie ma się co tego spodziewać. Nowy post pojawia się co tydzień, w środę o 19.30. Założyłem sobie, że będę je publikował regularnie, więc choćbym miał paść na pysk to we wtorek wieczorem (czasem nawet w środę zaraz po pracy) piszę, żeby coś się pojawiło. Staram się tak dobierać tematy żeby dla każdego coś się znalazło. Raz publikuję felieton, raz galerię, raz opowiadanie, a raz wywiad czy recenzję. Staram się, bo nie zawsze się udaje zrobić tak jakbym chciał. Nie wszystko zależy ode mnie w przypadku niektórych formatów, więc takie mam usprawiedliwienie na dziesięć felietonów z rzędu.



Jak wygląda ten biznes pisarski w Polsce? Na pewno wyrobiłeś sobie zdanie na ten temat.

Nie mam za sobą wielu wydanych pozycji i współpracy z kilkunastoma wydawcami, więc nie chcę wydawać jednoznacznej opinii. Z moich doświadczeń wynika natomiast tyle, że nie jest to łatwy rynek. Wydawnictwo, w którym zaczynałem, zostało ostatnio sprzedane ze względów finansowych. Dlaczego? Ano dlatego, że nie stał za nim wielki inwestor i dlatego, że wydawało niszowe książki. Wniosek, jaki można ze tego wyciągnąć jest taki, że dużo łatwiej wydać książkę mając za sobą coś co pociągnie marketing. Można mieć swoje pieniądze, które da się wydawcy wraz z tekstem. Można być kimś sławnym i mieć rzeszę fanów, która na pewno kupi książkę, bez względu na to jaka ona będzie. A tak swoją drogą, to wiesz po czym poznać taki przypadek? Po tym, że nazwisko autora jest tak ze dwa razy większe niż tytuł. Nie posiadając bazy odbiorców i kasiory na wydanie trzeba zostać dostrzeżonym przez kogoś we władzach wydawnictwa, czyli trzeba mieć szczęście. Mam wrażenie, że u nas więcej osób pisze niż czyta książki, więc do wydawnictw trafiają ich masy. Pracownicy nie dają rady tego wszystkiego od deski do deski przeczytać, więc po opisach stwierdzają co się nadaje do dalszego etapu, potem ktoś książkę przegląda pobieżnie i w tym momencie trzeba mieć szczęście. Jeśli to co tam zauważy zainteresuje wydawcę i on postanowi w autora zainwestować, wtedy można osiągnąć sukces. Inaczej będzie ciężko. Chociaż, tak jak mówiłem wcześniej, moje pierwsze książki nie były na poziomie jaki by mnie zadowolił, więc takie wizje rynku wydawniczego w Polsce mogą też wynikać z tego, że nie doskoczyłem do poziomu, na który warto wydać pieniądze.



Czy gdy piszesz, wzorujesz się na kimś? Masz swój autorytet? I czy ty sam polecasz kogoś, może mniej znanego?

Gdzieś tam już wspominałem, że bawię się stylami i formami, więc trudno ocenić czy się na kimś wzoruję. Na pewno wpływ na to co piszę ma to co akurat czytam. Tego chyba się nie da uniknąć. Czytając książkę wchłania się język autora, sposób tworzenia przez niego zdań i gdzieś to potem wychodzi w tekście. Staram się tego unikać i nie czytać bezpośrednio przed pisaniem. Natomiast jeśli chodzi o autorytety to jest ich kilka. Na pewno muszę wymienić wśród nich Tolkiena, Sapkowskiego i Martina. Jeśli kiedyś wpadnie mi do głowy pomysł na fantastykę (nie mówię, że już nie wpadł) to chciałbym choć zbliżyć się do ich poziomu. Jednak jeśli chodzi o ogólny autorytet pisarski to jest nim Bukowski. Przeczytałem wszystko, co wyszło spod jego ręki i w jakimś stopniu wpłynęło to na moje pisanie. Bardziej niż na styl jednak, to na pisanie samo w sobie. To, że się nie poddałem, że nadal chce mi się to robić, choć sława jest gdzieś tam w oddali. Pokazał mi, że warto próbować wszystkiego, bo nawet z pozoru gówniane doświadczenie może w przyszłości wykiełkować w dobry temat do opisania. Ostatnio zakochałem się w serii Legendarz od Wydawnictwa Bosz, co zresztą widać po mojej stronie. Dlatego też polecam tę serię i autorów Pawła Zycha, Witolda Vargasa, Bartłomieja Salę i innych współtworzących ten zestaw wprowadzający do świata legend słowiańszczyzny. Co do innych autorów to myślę, że fani fantastyki mogliby zapoznać się z twórczością Terry’ego Goodkinda. Napisał on sagę „Miecz Prawdy”, która była moją pierwszą fantastyką. Porywająca, wzruszająca, momentami straszna lub zabawna opowieść o walce dobra ze złem. Z pozoru błahy temat okazał się historią, którą wspominam do dziś.



Czy przyszło Ci na myśl, by jako tematykę swoich prac wybrać wrestling i uderzyć właśnie w tę niszę?

Przyszło. Mam taki kajecik, w którym zapisuję pomysły wpadające mi do głowy przed snem, w trakcie jedzenia, mycia czy jakichkolwiek innych czynności. Czasem jest tak, że pomysł po prostu trafia mi do głowy i muszę go od razu przelać na papier, bo za chwilę wyleci. Swoją drogą zanim się tego dowiedziałem straciłem kilka ciekawych myśli. Co do wrestlingu to myślałem o książce w stylu „od zera do bohatera” z tradycyjnym już dla mnie twistem w najważniejszym momencie, więcej szczegółów pozwolę sobie nie zdradzać, ale w związku z tym, że jestem jeszcze młody (tak mi przynajmniej mówią) to można się spodziewać, że kiedyś do tego pomysłu wrócę.



Jak myślisz - z pozycji pisarza - opłaciłoby się zająć wrestlingiem na papierze?

Film „Zapaśnik” z Mickey’em Rourke odniósł sukces, więc jest też szansa żeby taki sukces odniosła książka. Myślę, że większe szanse miałaby w krajach, gdzie wrestling jest bardziej popularny, ale w Polsce przy odpowiedniej promocji i wsparciu ze strony ludzi siedzących w temacie po uszy dałoby radę coś z tego tematu wycisnąć. Sporo ludzi udziela się na forach wrestlingowych, czyta portale takie jak choćby wrestlefans, ogląda ESC, więc potencjalny rynek jest. Pytanie tylko czy byliby zainteresowani historią wymyśloną przez kogoś. Myślę, że oprócz trafienia w target musiałaby też być po prostu dobra. Wtedy mogłoby dojść do tego, że nie tylko fani wrestlingu zainteresowaliby się książką, ale też fani książek wrestlingiem. Czy to byłoby opłacalne finansowo? Trudno powiedzieć. To zależy od sprzedaży. Jeśli książką zainteresowaliby się tylko maniacy tej rozrywki sportowej, to raczej majątku by się na niej nie zbiło.



W ogóle opłaca się pisać w XXI wieku?

To zależy od tego czy się odniesie sukces marketingowy czy też nie. Jeśli książki sprzedają się w dużych nakładach, jeśli trafi się ich ekranizacja, jeśli zgarnie się jakieś nagrody to opłaca się i to bardzo. Natomiast w przypadku marnej sprzedaży nie jest to opłacalne zupełnie. Biorąc pod uwagę czas, jaki trzeba poświęcić na wymyślenie książki, napisanie jej i wydanie można porównać to drobnych wrzuconych żebrakowi. Przeliczając stawkę za godzinę pracy, pisarz bez sukcesów wychodzi na malutki plus. Na tyle malutki, że nie da się z tego nawet zainwestować w reklamę kolejnej książki, ale można sobie na przykład kupić coś co umila pisanie. Tylko trzeba uważać żeby nie skończyć jak Hemingway.



Jakie plany snujesz na najbliższe lata?

Wcześniej wspomniałem, że przygotowuję do wydania trzecią część „Przywróconego”. To jest dla mnie w tej chwili priorytet. W dalszej kolejności skupię się na prowadzeniu strony. Mam nowy pomysł na zwiększenie liczby jej czytelników, więc w to też trzeba będzie włożyć trochę pracy. Chciałbym, poza tym co jest na niej obecnie, wrócić do publikowania opowiadań w częściach, tak jak to robiłem jakiś czas temu. Następnie pewnie wybiorę coś z mojego kajetu z pomysłami i zabiorę się za pisanie. Mam już nawet pewną koncepcję co do tego jaki pomysł trafi do obróbki jako pierwszy, ale że jest to przyszłość daleka, to pozwolę sobie zachować to w tajemnicy.


Chcesz coś na koniec powiedzieć czytelnikom i forumowiczom?

Kończąc tę rozmowę, która okazała się dla mnie i bardziej interesująca i trudniejsza niż przypuszczałem, kiedy dostałem propozycję wywiadu, chciałbym podziękować wszystkim, którzy to przeczytali. Myślę, że dla tych, którzy na forum nie byli wtedy, kiedy ja na nim przesiadywałem, niektóre wątki mogły być niezrozumiałe, ale mam nadzieję, że przynajmniej się nie nudziliście. Ponadto chciałbym też podziękować userom, których poznałem przez ten forumowy czas. Nie będę Was tutaj wymieniał z nicków, bo zajęłoby to za dużo miejsca, ale miło było z Wami dyskutować, grać w snookera czy haxballa, a z niektórymi nawet poznać się osobiście. Chciałbym też podziękować, tak zupełnie oficjalnie, za to, że wreszcie trafiłem do tego Hall of Fame. Naprawdę mi miło, że po takim czasie jeszcze Wam się o mnie przypomniało. No i tak już na sam koniec zaznaczę tylko, że na wszystkie pytania odpowiedziałem zupełnie szczerze i zgodnie z tym, co zapisało mi się w pamięci. Jeśli coś wydało się Wam kontrowersyjne to pamiętajcie, że i takie speeche muszą być żeby było ciekawie. A gdyby kogoś zainteresowało to co piszę obecnie to zapraszam na stronę kamilbednarekbeletrystyka.blogspot.com oraz do polubienia fanpage'a na facebooku: facebook.com/KamilBednarekBeletrystyka
W tych dwóch miejscach znajdziecie wszystko, co może Was zainteresować. W tym informacje o najnowszych felietonach, akcjach promocyjnych czy planowanych książkach. Dziękuję bardzo za zaproszenie do rozmowy i życzę udanych wakacji.






Ja również dziękuję za udzielenie mi wywiadu. Jest on dość obszerny, bogaty w treść, ale na pewno nie nudzi. Po dość długiej przerwie od WrestleFans Darth Camillus mniej lub bardziej pośrednio zawitał na forum i odpowiedział na parę pytań. Życzę Wam przyjemnej lektury i zapraszam do sprawdzania twórczości Kamila, a także moich kolejnych rozmów, bo nigdy nie wiecie, kiedy zaskoczy Was Sędzia Mitry.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob cze 09, 2018 9:12 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 3899
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Trochę taki słodko-gorzki wywiad, poziom jak zawsze wysoki :D

Poruszonych zostało tu wiele tematów, zaczynając od odejścia przez brak czasu, które pewnie w przyszłości spotka większość z Nas, początki pisarstwa w obecnych czasach to też ciekawa sprawa, jak sesja dobrze pójdzie to chętnie poczytam co Tam Nasy HoF pisuje, bo y opisu brzmi ciekawie.

_________________
#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
3x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob cze 09, 2018 12:56 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 22, 2011 1:50 am
Posty: 1516
Wywiad z Darthem (ciągle pamiętam o Twojej fabryce zapałek, Lordzie Sith dla ubogich), więc i generalnie cały wydźwięk wywiadu był na odpowiednim poziomie. Pamiętam, że jak zaczynałem się tu udzielać to myślałem, że Darth ma może z 26-27 lat, tymczasem chłop był ode mnie młodszy :D Już wtedy rzucał się w oczy jego poważny styl pisania postów. Pamiętam także nasze spory dotyczące Łukasza Żygadły, gdzie ja próbowałem go bronić, a Darth wytykał jego styl rozprowadzania ataku naszej drużyny siatkarskiej. Wielka szkoda, że Kamillo na dobre z foruma zrezygnował, ale wiadomo - życie jest życiem, są ważniejsze priorytety.

_________________
Obrazek

Obrazek

1x time WFF Polish Champion
1x time WFF Champion (current)

INTERCONTINENTAL WRESTLING COMPANY


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz cze 10, 2018 7:59 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 23, 2008 6:52 pm
Posty: 5924
Lokalizacja: Szczecin
Jessy Volan tym wywiadem trwale nam się zapisze na forum jako "ten gość od wywiadów".
Dartha Camillusa znam, bo oczywiście byłem i ja na forum kiedy on tu działał, widzieliśmy się nawet na zlocie w Łodzi (Kilgor też ;) ), ale przyznam że jakoś szczególnie nie zapadło mi nic w pamięci z nim związane. Też kwestia tego, że trochę nas było.
Niby gościa znałem, lecz nie wiedziałem że czuł lekką irytację związaną z brakiem wyróżnienia do HoF. Od paru lat jego nick krążył wśród kandydatów, lecz ciągle jednak ktoś inny dostawał swoją kolej. Ale jeśli dobrze pamiętam, już przy wyborze HoF 2017 zaznaczyliśmy sobie, że w HoF 2018 będzie właśnie on.

Dzięki za obszerny wywiad. Łapka w górę.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn cze 11, 2018 3:34 pm 
Legenda
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 07, 2009 12:20 pm
Posty: 5095
Lokalizacja: Dębica
Darth już w 2016 był brany pod uwagę do HoF. Wtedy to chyba Randa odszedł, więc ktoś "aktywny" był zaklepany. Rok później też coś się wydarzyło, że Kamil musiał poczekać, ale już wtedy było ustalone, że on będzie w HoF 2018. Fajnie się złożyło, że ja trafiłem w tym samym roku, bo z Kamilem zawsze miałem dobry kontakt i mamy go po dziś dzień. Ale tak to jest jak ma się podobne poczucie humoru i zainteresowania, a także gust np filmowy :D
Co do wywiadu to jak zawsze na poziomie Kamila, czyli bardzo dobry. Troche poopowiadał o forum ( nawet on był w WFSF!! Choć w tamtym czasię większość aktywnych userów była ), o swoim życiu prywatnym itp. Odnośnie książki z wrestlingiem znam więcej szczegółów niż tu zostało napisane, bo dość niedawno o tym gadaliśmy. Swoje zdanie na ten temat mu mówiłem. Fajnie by było jakby wypaliło choć według mnie mało byłoby fanów wrestlingu, którzy chcieliby czytać książke o tej tematyce, która nie ma nic wspólnego z WWE.

_________________
Założyciel WF Snooker Federation
Obrazek



Moderator roku 2012 !
Administrator od 1.08.2013
Fan wrestlingu od 25.02.2005 !
http://total-nonstop-action.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group