Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest czw cze 21, 2018 2:23 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość

Offline
Post: wt maja 29, 2018 12:42 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4431
Lokalizacja: Gniezno
Obrazek




Po ponad roku userzy forum WrestleFans ponownie spotkali się z okazji gali wrestlingowej. Tym razem jednak nie byle jakie grono, ponieważ spotkali się trzej adminowie w składzie - Siwy, KL i Hubson. Dodatkowo, nie była to byle jaka gala, ponieważ nie w Polsce, a w Londynie z okazji touru Honor United federacji Ring of Honor. Zatem po wielu latach promowania ROH w Polsce, KL w końcu sprawił, że więcej niż dwie osoby z Polski były na gali tej federacji! Tour ogłoszono na samym początku marca, niedługo potem cała trójka była zgodna - każdy pojedzie jakby miał z kim jechać. A że było z kim jechać to pojechaliśmy! Bilety kupione zostały jeszcze w przedsprzedaży, dzięki temu, że KL posiada członkostwo w Honor Club (taka ich wersja WWE Network z dodatkami), więc mieliśmy spory wybór. Padło na miejsca za 35 funtów, naprzeciwko titantronu i rampy, tak aby było fajnie widać wrestlerów. To tak tyle ze spraw organizacyjnych, przechodzimy do normalnej części.


O dojeździe słów kilka



KL był z nas wszystkich, jak przystało na fana nr. 1 ROH na świecie, najwcześniej. W jego przypadku, w Londynie lądował przed północą w piątek, podczas kiedy ja i Hubson lądowaliśmy w zasadzie jeden po drugim o ósmej rano czasu brytyjskiego. Tak się nawet śmiesznie składa, że Hubson lądował 15 minut przede mną, ale to ja szybciej przeszedłem przez kontrolę paszportową, ponieważ Hubert już zdążył się na lotnisku zgubić :) Nie pierwszy raz zresztą, ale o tym później.

Byliśmy już po wszystkim, więc bez czekania udaliśmy się ogarnąć co, gdzie i jak z dojazdem do Londynu. Lądowaliśmy w Luton, którego odległość między Londynem jest porównywalna do Krakowa i Zakopanego czy Warszawy i Radomia. Jak się okazało, na dworzec kolejowy trzeba było jeszcze jakoś dojechać, ale z tym problemu nie było, bowiem między dwoma obiektami regularnie, nawet w nocy jeżdżą busy, więc nawet nie musieliśmy sie spieszyć.

Gdy dojechaliśmy na dworzec okazało się, że mamy więcej czasu niż chcieliśmy. Wszystko przez to, że kilka pociągów do Londynu odwołano, przez co zamiast 10 minut, czekaliśmy godzinę. W tym czasie ogarnęliśmy śniadanie, w trakcie którego ja zjadłem kanapkę zakupioną w sklepiku na dwrocu, a Hubson jakieś chipsy. Do tego pora na dupnięcie pierwszego dzisiaj Monsterka. Wiedząc, że lepszej okazji mieć nie będę, specjalnie wziąłem smak, którego wcześniej nie piłem - Monster Ultra Citrus, który wyglądał tak:

Obrazek



Lądyn - ogólnie



Po tej godzince, która przeszła szybko, przyjechaliśmy do centrum Londynu. Była godzina 11:30. Czas spotkać się z KLem, a miejscem spotkania miała być stacja metra Westminster. W międzyczasie, ja i Hubson w krótkim spacerku zdążyliśmy zobaczyć London Eye oraz Big Bena, a także dwie panie próbowały nas oskubać na 20 funtów razem. Ostatecznie dostały 3. Szkoda, że dopiero po fakcie ogarnęliśmy, że można było powiedzieć "no speak english" i iść dalej.

Spotkaliśmy KLa, który dumnie kroczył w swojej koszulce Ring of Honor. Hubson miał na sobie koszulkę Travisa Banksa, którą mogliście zobaczyć w openingu WrestleCrate'a w jego wykonaniu. Tylko ja nie pasowałem ze swoją koszulką, która z wrestlingiem miała tyle wspólnego co Drew Gulak według Heath's-Kida. To później się zmieniło swoją drogą. W każdym bądź razie, wypadałoby coś zjeść, bowiem dalej nie wiadomo kiedy i czy coś zjemy. Dlatego za cel obraliśmy najbliższe KFC. Było ono w małej galerii przy stacji Victoria, oddalonej dwa przystanki od Westminster. Przyjazd metrem zająłby nam jakieś 2 minuty. Dlatego logicznie, postanowiliśmy iść na pieszo 25 minut, przy tym raz myląc trasę. Prowadził nas Hubson w razie pytań.

To co zamówiliśmy, zjedliśmy, więc czas ruszyć w prawdziwą trasę.


Stadiony w Londynie



Tak się składa, że ja i Hubson kibicujemy dwóm drużynom z Londynu - Arsenalowi i Chelsea. W takim wypadku aby zabić czas przed galą, do której nadal było kilka godzin, postanowiliśmy te stadiony zobaczyć. Najpierw padło na Chelsea, ponieważ łatwiej było w taki sposób zorganizować transport. Zatem jesteśmy już na Stamford Bridge. Stadionu nie da się obejść dookoła, jednak to co zobaczliśmy i tak zadowoliło Huberta. Przy okazji, weszliśmy do sklepu klubowego Chelsea. Ja czułem się tam jak w piekle, KL miał to gdzieś, a Hubson kupił sobie breloczek za pięć funtów. Potem ruszyliśmy w długą na Emirates Stadium.

Obrazek


Na Emirates jechało się długo, co logiczne, ponieważ stadion Chelsea jest w zachodniej części miasta, w dodatku bardziej na południu, zaś Emirates jest bardziej na północnym-wschodzie miasta. To jednak nie bardzo przeszkadzało. Na miejscu byliśmy około godziny 14:30. W zasadzie zrobiliśmy to samo co przy stadionie Chelsea - obeszliśmy stadion prawie dookoła, a także weszliśmy do sklepu. Tam czekała na nas znacznie większa oferta niż w sklepie Chelsea, jakbym chciał to ostatecznie mógłbym kupić dywanik samochodowy. Więcej o przygodzie w sklepie na filmie ze zlotu. Co więcej jednak, to zrobiłem sobie zdjęcie z posągiem tego pana:

Obrazek



Oglądamy Rrrring of Honor!



Stadiony zobaczone, więc możemy jechać dalej. Tak się składa, że z północy Londynu, musieliśmy jechać... na południe Londynu, więc tak naprawdę całe miasto. Tam właśnie jest dzielnica Crystal Palace, w której odbywała się gala. W trakcie spaceru z Emirates na stację metra jednak znowu się trochę zgubliśmy, przez co zamiast być w 5 minut, byliśmy tam w 25 minut. Nadal prowadził nas Hubson. Ale po drodze dupnęliśmy Monstera Absolute Zero, więc git. Recenzja w najbliższym WFCast. W Crystal Palace byliśmy przed godziną 16 - czyli tuż przed rozpoczęciem meet & greet z zawodnikami ROH i NJPW. Najpierw jednak zdecydowaliśmy się zabrać nasze plecaki do pokoju KLa w jego hotelu w tej samej dzielnicy. Po łącznie 30-minutowym spacerze + krótkiej przerwie w pokoju hotelowym KLa, byliśmy już na miejscu - Crystal Palace Sport Centre.

Obrazek


Będziecie mogli zauważyć dwie zmiany. Ja mam już w tym momencie na sobie koszulkę wrestlingową, którą kupiłem w punkcie sprzedaży za 25 funtów, zaś Hubson zmienił koszulkę z Travisa Banksa, na Flasha Morgana Webstera. Jak nie znacie ich obu, to zapoznajcie się z brytyjskim wrestlingiem. Wejście nie było problemem. Od początku czuć było mocny zapach chloru. To spowodowane było tym, że po drugiej stronie hali, w której odbywała się gala był basen. I nie, nie było żadnej ściany oddzielające pomieszczenia. Następny przystanek po wejściu to meet & greet. Fajna okazja na zrobienie sobie zdjęcia z wrestlerem czy chociaż do pogadania. Na korzyść tego drugiego cena. Podczas gdy za zdjęcie z JEDNYM wrestlerem, ROH chciało 20 funtów, a za zdjęcie z JEDNYM tag teamem 30 funtów, pogadać mogłeś za darmo. I tak, ja skorzystałem z drugiej opcji trzy razy, KL z pierwszej raz.

Najpierw o KLu - otóż swoje pieniądze postanowił wydać na Silasa Younga. Ja robiłem za fotografa oraz podpiąłem się pod rozmowę. W ten sposób zareklamowałem mu KPW i MZW, zaś Silas odwdzięczył się informacją iż jego żona jest Polką :) Tak więc my swoje zrobiliśmy teraz czas na ruchy ze strony KPW i MZW. To teraz czas na kolejnego wrestlera. Jak możecie się spodziewać, kolejki do Young Bucksów i Cody'ego były olbrzymie. Co rzuciło mi się w oczy, to fakt, że Cody był bardzo rozmowny z ludźmi, którzy do niego przyszli, ale to takie spostrzeżenie małe. Ja zaś postanowiłem podejść do najważniejszego gościa sprowadzonego z Japonii na ten tour. Albo drugiego, zaraz za Toru Yano. Chodzi mi o Hiroshiego Tanahashiego. Powiedziałem mu w skrócie, że jest legendą i w Polsce bardzo doceniamy jego karierę i że jeśli New Japan po tourze SSE w UK jeszcze będzie zamierzało wrócić, na pewno się pojawię. Tana podziękował za miłe słowa i UŚCISNĄŁ MOJĄ DŁOŃ. Ciężko było ukryć mój zaciesz po tej rozmowie, to fakt.

Obrazek


Mieliśmy jeszcze czas, więc przeszliśmy na stoisko z merchendisem, gdzie znajdowało się także The Kingdom, które zarówno robiło z fanami zdjęcia, jak i także zabawiali resztę fanów. Warto zaznaczyć w tym miejscu przywiązanie do gimmicku trio Daniels, Kazarian & Scorpio Sky, którzy cały czas zachowywali się bardzo arogancko i z pogardą dla Londynu i aż chciało się do nich podejść aby powiedzieć, że Londyn ssie i nie ma w ogóle porównania do Kalifornii :D Tam kupiłem też koszulkę Bullet Clubu. Nie był to jednak mój pierwszy wybór, bowiem ten padł na koszulkę Marty'ego Scurlla "Villian Club." Jak się okazało koszulka kosztowałaby mnie 35 funtów, a nawet jeśli, to i tak dostępne były max XL, przy moim XXL minimum. Jeszcze myślałem, o koszulce Bucksów, ale z drugiej strony chyba trochę lepiej mieć koszulkę ogólną.

Gdy wszyscy przygotowywali się do rozpoczęcia gali, a niektórzy wrestlerzy podliczali wszystko, nadszedł kolejny moment na moją rozmowę. Nick Jackson właśnie liczył ilu fanów obsużyli, więc postanowiłem zagadać do drugiego z braci. Co mu mogłem powiedzieć? Oczywiście, że podziwiam jego bokobrody i doceniam ich show Being the Elite. Po tym jak przebiegła ta krótka rozmowa mogę stwierdzić, że Matt to jest cholernie sympatyczna osoba, której gadanie z fanami sprawia ogromną przyjemność. Jako że show się zaczynało, trzeba zająć miejsce.

O gali za wiele nie będę pisał, jako że się o niej wypowiadaliśmy na filmie. Powiem tyle, że atmosfera była fajna, zdecydowanie gorzej to wygląda w transmisji z gali (widać nasze plecy na początku), chociaż i tak nie była to najlepsza publika w historii. Dobry opener, komedia Toru Yano, Tenille Dashwood, na którą cały czas były przyjemne widoki. Potem walka Silasa Younga, a podczas jego wejścia trochę mu z KLem klaskaliśmy i machaliśmy, aby może nas zobaczył. Nie zobaczył nas. Ale także dobry, choć nie świetny Four Way. Zobaczyć na żywo w akcji Tanahashiego i Sanadę, nawet jeśli nic specjalnego nie pokazali - miodzio. Potem cichy MVP gali, Mark Haskins ze swoją żoną Vicky podejmował Jaya Briscoe. Gdyby nie Main Event to zdecydowanie najlepsza walka gali. Jak nie znacie Marka Haskinsa, polecam zobaczyć parę jego starć. Jak nie znacie Vicky Haskins, to polecam się zapoznać z jej Instagramem. I to był koniec pierwszej części gali. W trakcie przerwy na korytarzu można było zobaczyć Vicky Haskins, razem z Aussie Open - tag teamem z Australii występującym w Wielkiej Brytanii. Także polecam sprawdzić. Pogadać jednak nie można było, ponieważ to była strefa tylko dla wrestlerów.

Przerwa dobiegła końca, jedziemy dalej. Druga część pierwotnie nie dorównała w żaden sposób pierwszej - dwie kiepskie walki nie zwiastowały niczego dobrego. Tymczasem pojawił się Magnus, obecnie znany jako Nick Aldis albo mąż Mickie James. Miał on segment z Cody'm, z którym zawalczy na gali All In. Nie będę pisał o co tam chodziło, abyście sami sprawdzili galę, ale powiem tak - nie był to segment bez żadnego celu i jednak był on istotny. Następnie walka o pas ROH, która zawiodła jednak i nadal widać, że ROH nie może wstrzelić się z wyborem takiego mistrza, aby robił on regularnie dobre walki. Chociaż zobaczenie wejście Daltona Castle także było spoko opcją. Tym samym zbliżamy się do końca a tam - Triple Threat Six Man Tag Team Match. I teraz pytanie - jak powinno się to nazywać, bo w walce brało udział 9, a nie 6 czy 18 zawodników. Trzeba to przemyśleć. Co do walki - R O Z P I E R D O L. Polecamy wszyscy zobaczyć. Do tego po walce krótki segment dla ludzi na hali i można iść do domu. Co tam się działo, nie będę opowiadał, bo są to spoilery. Aczkolwiek było to spoko nawet ;)

Obrazek



Powrót do domu



Zanim wróciliśmy po nasze rzeczy do hotelu powstał temat pod tytułem "idziemy coś zjeść?" Nie poszliśmy. Jak wyglądała sytuacja z powrotem? Hubson miał samolot rano o godzinie 8:30, więc dla niego lepiej wrócić szybko na lotnisko. KL miał wynajęty pokój, więc mógł mieć wszystko gdzieś, ale zaoferował mi nocleg, ponieważ ja miałem wylot o 21 następnego dnia. Odmówiłem, ponieważ: 1. Miałem bilet dzienny na metro, jutro musiałbym na nowo wydać 13 funtów, żeby tylko się dostać na lotnisko. 2. Nawet jeśli KL mi powiedział, że nie chce za to jakiejś gotówki, to i tak jako człowiek honorowy bym mu te pieniądze podesłał, a tego nie chciałem robić. Dlatego wybrałem opcję "przesiedzieć cały dzień na lotnisku."

Ja i Hubson byliśmy chwilę po północy na stacji, z której jechaliśmy na lotnisko w Luton. Na samym lotnisku byliśmy chwilę przed trzecią w nocy. I tak, ja się chwilę zdrzemnąłem, Hubson po praktykowaniu na nockach nawet nie musiał spać. Jakieś tam śniadanie wcześnie rano, Hubson poszedł już na samolot, a ja siedziałem. I siedziałem. I siedziałem. Aż do momentu, w którym poszedłem do toalety. Potem znowu siedziałem. Potem poszedłem sprawdzić, czy są już odprawy na mój lot, tak z ciekawości - lot został opóźniony dwie godziny :) Chciałbym w tym momencie zaznaczyć, że gdy bookowałem bilet, miałem wylecieć chwilę po Hubsonie. Więc tak przeszedłem z powrotu o godzinie 9 rano, do powrotu o godzinie 23. Ale ostatecznie wróciłem, a teraz piszę tego posta. W zasadzie już skończyłem, więc dodaje. A potem idę spać.

_________________
Admin Roku 2017
Moderator WrestleFans - 27.04.2016-06.01.2017
User Roku 2015
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x2: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 29, 2018 1:22 am 
Mid carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sty 14, 2017 5:57 am
Posty: 521
Lokalizacja: Warszawa
Świetnie napisana relacja. Mam nadzieję, że w niedługim czasie będę mógł być częścią takiej wyprawy :D

Ładne monsterki sobie wypiłeś widzę. Zwiedzanie jakichś stadionów średnich klubików też miałbym gdzieś jak KL (nie no, Stamford Bridge ładnie wygląda, Emirates też).
Uśmiechnąłem się przy wspomnieniu o braku talentu Drewa Gulaka, wspaniały żart.

W sumie ten Progress w Sierpniu korci mnie wchuj i może się na to właśnie wybiorę i wezmę ShowOffa ze sobą.

_________________
Obrazek
UM: Listopad 2017, Maj 2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 29, 2018 2:23 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 3564
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Ej spytałem się czy do KFC lecim na pieszo, a drogę pomyliłem o jakieś dwie minuty, a na lotnisku to samolot się spóźnił, bo była mgła i pilot nic nie widział XD Serio jego słowa.

Imo wyjazd na plus, o gali napiszę przy temacie ROH, choć wątpię żebym znowu na ROH jechał, a teraz tak jak Piotrka progress kusi najbardziej, także fajnie byłoby się wybrać w kilka osób, żebym mógł znowu robić za nawigatora XD

Tekscik bardzo fajnie się czytało, propsy, a za niedługo wjeżdża wideło.

_________________
#WrestleFansOpelFanbase


User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017
3x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 29, 2018 9:40 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 10, 2015 6:37 pm
Posty: 2104
fajny taki trip do lądek zdrój na pewno, miasto piękne to akurat potwierdzam, trzymam kciuki zebyscie se ogarneli wyjazd na Progress na łembli bo to by dopiero była fajna rzecz

Siwy bardzo atrakcyjny chlopak pozdrawiam

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


cron Powered by phpBB © 2007 phpBB Group