Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest sob lut 27, 2021 9:12 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 660 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 40, 41, 42, 43, 44
Autor Wiadomość

Offline
Post: pt lis 15, 2019 2:58 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Van Gogh. U bram wieczności

https://www.filmweb.pl/film/Van+Gogh.+U+bram+wieczno%C5%9Bci-2018-803491

Idąc do kina spodziewałem się biografii, wiadomo Van Gogh = słoneczniki i inne oczywistości. Oj bardzo się myliłem, jest to próba wejścia do głowy tego wielkiego artysty który jest tu ukazany w niejednoznacznym świetle. Z jednej strony mamy człowieka zaszczutego przez społeczeństwo które stawia go na równi z osobami chorymi psychicznie. Z drugiej człowiek który przez swoje uzależnienie traci nad sobą kontrolę i nie jest pewien swoich czynów. Odczucie zagubienia świetnie podkreśla warstwa wizualna, którą określiłbym piękną w Swojej brzydocie, także łączące przeciwieństwa gdzie tu chaotyczne obrazy mistrza zestawione są z brudem codzienności. Sama praca kamery podbija tylko uczucie niepewności, dużo scen z mocno chwiejną kamerą lub przybliżeń na twarze bohaterów podczas bolesnych dialogów, które są kluczowymi momentami tego filmu. Warto wspomnień o kapitalnej roli Willem Dafoe który kradnie ten film i świetnie sprzedaje postać zagubionego artysty z problemami, którego niemal przeciwieństwem jest Paul Gauguin w którego wciela się kapitalny Oscar Isaac z która tworzą świetny duet przez znaczna część filmu. Sam kontrast w tej dwójce podkreśla sposób malowania, gdzie sposób w jaki Vincent maluje oddaje w pewien sposób jego charakter, ale jednocześnie wady i zalety.
Jest to film który pozostawia coś w widzu, mnie nakłonił do napisania tego, ale też do przemyśleń na temat jak odbierana jest nasza praca i czy to co robimy ma sens czy to jest wmawianie sobie że jest. I to jest też potęga tego filmu, nie daje on odpowiedzi na żadne pytanie, a zostawia widza z wieloma tematami do rozmyślań.

8/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr gru 04, 2019 12:12 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Irlandczyk

https://www.filmweb.pl/film/Irlandczyk-2019-513794

Są filmy które w momencie premiery zyskują miano klasyka i Irlandczyk w reżyserii Martina Scorsese w oczywisty sposób aspiruje do tego miana. Najnowsze dzieło twórcy takich filmów jak Kasyno czy Chłopcy z Ferajny na dobrą sprawę stawia tu gatunkową kropkę. Wcześniej wymienione dzieła na dobrą sprawę ukształtowały postrzeganie tego gatunku, a klamra jaką stawia tu Scorsese działa na kilku płaszczyznach. Sam film przedstawia historię którą już nie raz widzieliśmy, klasyczny amerykański sen od pucybuta do milionera. Czy to w przypadku tego gatunku od osoby nie nie znaczącej do wpływowego członka organizacji, jednak tu historia idzie o krok dalej. Dając nam perspektywę osoby która na dobrą sprawę przeszła tą całą drogę żeby wrócić do punktu wyjścia. Pokazując że starość czy samotność w pewnym momencie dotyka i takie osoby. Postacie są mocno osadzone w rzeczywistości co sprawia że łatwiej się z nimi utożsamić, a historii nadaje prawdziwości. Nie ma tu pośpiechu w budowaniu postaci i wszystkie przemiany bohaterów są bardzo subtelne co poniekąd przekłada się na długość tego filmu. jednak ważne odnotowania jest to że mimo że film trwa aż trzy i pół godziny to ciężko tu mówić o momentach które są niepotrzebne, bo każda scena sprawia wrażenia ważnej, czy to dla budowania postaci czy prowadzenia historii. Film ten nie byłby tym samy gdyby nie kapitalna obsada, trójka De Niro, Al Pacin i Joe Pesci odgrywa tu najlepsze swoje od lat. Osobiście pokochałem soundtrack do tego filmu który świetnie sprzedaje klimat nie tylko tamtych czasów, ale i starych filmów.
Jest to dzieło kompletne któremu aż ciężko coś zarzucić, piękna klamra gatunkowa i ukoronowanie kariery Scorsese. Dla którego na dobrą sprawę mógłby być to ostatni film stawiając piękną klamrę nie tylko gatunkowo, ale i w swojej bogatej twórczości.

9/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr sty 29, 2020 1:07 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
W okolicach 1 stycznia zrobiłem sobie moją topkę 2019 roku i w sumie zapomniałem ją tu przekopiować. A ze jeszcze wpadła mi przedpremierówka 1917 to tu wstawiam zaktualizowaną listę.
Dla statystyk w 2019 obejrzałem 173 filmy.

18.Paddleton
17.Król
16.Wilcze Echa
15.Joker
14.Na Noże
13.Głos - chyba tylko WFP
12.Dwóch Papieży
11.Irlandczk
10.To My
9.Portret Kobiety w Ogniu
8.Boże Ciało
7.Pewnego Razu w Hollywood
6.1917
5.Middsommar
4.Lighthouse
3.Historia Małżeńska
2.Ból i Blask
1.Parasite

Liczę że Małe kobitki i JoJo Rabit wpadną na listę, choć moja żelazna 4 jest raczej nie do ruszenia. Świetny był to rok dla kina nie zapomnę go nigdy.

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lut 04, 2020 10:29 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Małe Kobietki (2019)

Nowy film Grety Gerwig okazał się dla mnie jej najlepszym, a już po Laidy Bird poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko. Sama historia opowiedziana tu jest dość mocno poszatkowana, do tego Greta nie boi się bawić czasem co sprawia że wydarzenia między sobą mają jeszcze większą siłę. Jednak według mnie to nie historia, a postacie i ich relacje są tu najważniejsze. Tu należą się gratulacje dla aktorek, kolejny popis Saoires Ronan i Timothée Chalamet, a ich relacja i dojrzewanie do pewnych decyzji to punkty zwrotne tego filmu. Jednak nie będę wykluczał reszty sióstr, bo razem z kapitalną Ronan, cała czwórka tytułowych Małych Kobitek to ciekawe i dobrze zagrane postaci. Co ważne każda idzie trochę w innym kierunku, każda ma inne podejście do życia, jednak łączy je świetnie przedstawiona więź. Jednak nie sposób wskazać że "tą dobrą i złą", mamy tu różne odcienie szarości, gdzie w dobrej wierze postacie robią złe rzeczy, a i umyślne złe decyzje są wytłumaczone pewnymi zachowaniami. Cały film bazuje na subtelności, co też widać w zdjęciach, bardzo spokojne i wyważone, to samo tyczu się muzyki, która jedynie w momentach przełomowych zmienia Swój ton. Jednak nie wspomniałem o moim zdaniem temacie przewodnim tego filmu, czyli małżeństwie. Widać tu duże różnice kulturowe, gdzie kobieta w tamtych latach powinna ładnie wyglądać i wyjść bogato za mąż, ewentualnie może coś namalować i nauczyć się francuskiego, no ale to już trochę dziwne wymysły. Jednak dochodzi poniekąd do zerwania tego gdzie każda z sióstr ma trochę inne podejście do tego, od słuchania się starszego pokolenia co łączy się z ich aprobatą i lepszym traktowaniem do totalnego zerwania z tym i niechęci do małżeństwa, jednak jest to bardzo płynne i wraz z dojrzewaniem postaci podejście się zmienia. I to właśnie proces dorastanie postaci wraz przeżytymi wydarzeniami jest jedną z kluczowych rzeczy w tym filmie, a trzeba przyznać że dzieją się tu rzeczy które potrafią złapać widza za serducho.

9/10

Chciałem też napisać o Jojo Rabicie, ale niestety Taika i jego ego w kosmosie mnie zawiodło, takzę został niezły film ze zmarnowanym potencjałem na dużo więcej i ode mnie 6/10.

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lut 12, 2020 1:14 am 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 22, 2011 1:50 am
Posty: 1630
Ostatnio sporo filmów nadrobiłem i nie będę może tu pisał o klasykach ("Ostatnia Rodzina", "Raport Mniejszości" czy też "Łowca Androidów"), tylko o dwóch produkcjach z zeszłego roku. Najpierw przehahjpowany, później niedoceniany. Na początek ten pierwszy, czyli...

"Irlandczyk"

Żeby nie było - wg mnie ten film jest dobry, nawet bardzo dobry, lecz nie tak dobry, jak wielu go kreuje. Nie będę może rozpisywał się o fabule, skupię się na tym, co moim zdaniem w tym filmie wypadło świetnie, a co niekoniecznie. Największą zaletą jest to, że tym filmem Scorsese bardzo ładnie rozliczył się z filmem gangsterskim jako takim. Zaproponowana w "Irlandczyku" opowieść jest jedną z tych o pucybucie, który staje się milionerem, lecz nie do końca. Widać tutaj, ile złego przynosi głównemu bohaterowi ta droga. Stopniowe pogrążanie się w ciemności, coraz większa pustka wokół niego, aż po ostatnią scenę, która jest idealnym zwieńczeniem całości. Al Pacino wypada kapitalnie w tym filmie, jest on zdecydowanie najjaśniejszym punktem całości. Nie mogę tego samego powiedzieć o Robercie De Niro, który przez cały film ma jedną, smutną minę. Całość jest bardzo spójna, lecz z drugiej strony momentami za bardzo przegadana. Spokojnie można było ciachnąć z pół godziny filmu i wyszłoby mu to na dobre. Nie kupuję też zabiegu z odmładzaniem aktorów za pomocą CGI. Scena z młodym-starym De Niro kopiącym jakiegoś typa była niezamierzenie zabawna. Niby chłop w sile wieku, a ruchy jakby miał osteoporozę. Całościowo - na pewno film o którym będzie się mówiło za 20-30 lat, lecz mimo wszystko nie nazwałbym go wybitnym. 7,5/10

A teraz film niedoceniany, czyli...

"Historia małżeńska"

Fabuła niby banalna: ot z pozoru normalne małżeństwo przechodzi kryzys i dochodzi do rozwodu. To, co jednak jest niezwykłe to fakt, że obie strony są pokazane bezstronnie, nie ma tu głównego winowajcy. I główny bohater i główna bohaterka mają swoje racje i ciężko w sumie sympatyzować na 100% z jedną ze stron. To, co mnie urzekło w tym filmie to gra aktorska. Adam Driver i Scarlett Johanson wykazali się niesamowitym kunsztem. Scena kłótni między nimi przejdzie do historii współczesnego kina na bank. Podobnej sceny zabrakło w "Irlandczyku" tak btw. Zresztą, drugi plan również zrobił niesamowitą robotę. Trójka aktorów grająca adwokatów głównych bohaterów wypadła zdecydowanie na plus. Zresztą...tu nie ma żadnej słabej roli. Ten film nie jest o czym większym od życia, tylko o życiu właśnie, bowiem takich rozwodów dokonuje się obecnie multum. I ta przyziemność mnie urzekła. Z jednej strony prosty film z prostą historią, z drugiej zaś pełno w niej niuansów. Wszystko to razem spięte świetną realizacją i wyborną grą aktorską. 8,5/10

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn maja 04, 2020 1:26 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
To co wczoraj w serialach, czyli jakiś losowy potok świadomości o tym co oglądałem, ogólnie postanowiłem że w tym roku obejrzę over 200 filmów na ten moment ponad 80 jest więc spoko. A no i będę tu leciał o nowościach, albo o kinie totalnie niszowym, bo raczej #nikogo co ja mazne o filmie Kubrika z przed 60 lat. No i ogólnie bardziej te pozytywnie ocenione, co mogę polecić.

Kwaśne winogrona - jeden z TOP dokumentów jakie widziałem ostatnio i szkoda że trafił do tak małego grona, prozaicznie mówiąc ciekawa historia ciekawego człowieka, a może jeb*** oszusta, warto zerknąć nawet jak nie jest się into wino, bo jest wiele alegorii do innych hobby - 7/10

Jojo Rabbit - Mam mieszane uczucia, ciekawa historia, dobre aktorstwo, ale czuć niewykorzystany potencjał i humor który mi nie siadł, z niepotrzebną postacią Adolfa na czele. Chyba miałem za wysokie oczekiwania, albo ego Waititiego przysłoniło mi ten film - 6/10

Nieoszlifowane diamenty - Odrzuca i wciąga jednocześnie, sprawia że współczuję się ludzią którzy budzą skrajnie negatywne emocje, świetny Sandler. I tu w drugą stronę, zerowe oczekiwania i mega pozytywne zaskoczenie. - 8/10

Frances Ha - Tu chciałem tylko napisać że kocham Panią Gretę Gerwig i pana Adama Kierowcę - 8/10

Sam przeciw wszystkim - Brutalni i mocny, może nawet aż odrzucający z kapitalnymi monologami wewnętrznymi antybohater. Boję się co siedzi w głowie Gaspara. - 8/10

Sokół z masłem orzechowym - Bardzo dobry feel good movie, dobrze zagramy, kupuję konfrontacją dwóch podejść do choroby. A co chyba najważniejsze RigCzowe podejście do wrestlingu, brawka - 7/10

Dżentelmeni - Guy Ritchie the movie, mocno przypomina Snatch. Świetne aktorstwo, ciekawa historia i sposób jej odpowiedzenia. - 8/10

Matthias i Maxime - Świetna historia o miłości, przyjaźni, a i chyba najważniejsze dorastaniu z kapitalnymi dialogami i aktorstwem. Tak zakochałem się w Dolanie - 8/10

I młodzi pozostaną - Robi niesamowite wrażenie, brutalny, mocny i co najważniejsze bolesny z ciekawą myślą co do sensowności wojny i pokazania jej od ludzkiej strony. - 8/10

Hot Summer Nights - Przemówił do mnie w każdym aspekcie, świetna rozkminka o zaufaniu i usilnym podążaniu za marzeniami w klimatach małomiasteczkowej Ameryki. No i Chalamete, tak jestem fanboyem - 8/10

Nędznicy - Mocna krytyka społeczna, ciekawa historia która zrobiła mega wrażenie mimo nieco przeciętego zakończenia. - 8/10

Biały, biały dzień - Ciężki film o stracie i pustce, świetnie pokazane popadanie w obłęd że można wybaczyć liczne dłużyzny. Skandynawski klimat aż się wylewa. Chyba brakło mi Islandzkiego kina - 8/10

Relaxer - Mam słabość do filmów rozgrywających się w jednym pomieszczeniu. Działa na kilku płaszczyznach, intryguje, czasem odraża, żeby na końcu dać widzowi z liścia WOW - 7/10

W lesie dziś nie zaśnie nikt - Samoświadomy, pięknie bawi się konwencja, mimo że często idzie w oczywistości to potrafi zaskoczyć, a i nawet pójść w poważniejsze tematy. - 7/10

Kłamstewko - Porusza wiele ciężkich tematów w wyjątkowo lekki sposób. Niebywale ciepły i rodzinny, a przy tym mega bolesny. - 8/10

Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia - Teatr jednej aktorki, lekki klimaty, ciekawe przedstawienie historii i co najważniejsze nie jednowymiarowa rozkmina o szczęściu i poszukiwaniu go "na siłę". - 7/10

Platforma - Może trochę "oczywista" symbolika rozwarstwienia społeczeństwa, ale jak trafna i ciekawie wymyślona. Mocny klimat, dużo brutalności i wyrazistych postaci, szkoda zakończenie jedynie - 7/10

Sala samobójców. Hejter - Momentami idzie za bardzo w skrajności, ale jest to świetny i niezwykle aktualny komentarz społeczny. Do tego świetnie zagrany i nakręcony poza scenami z gry. - 8/10

Poznajmy się jeszcze raz - Uroczy, z ciekawym zamysłem, ale czegoś mi tu brakowało żeby przekonać. Jedna z największych laurek dla nostalgii jakie widziałem. - 6/10

Zabiłem moją matkę - Młodzieńczy krzyk najpiękniejszego pseudointelektualisty, urzeka mimo naiwności, świetny Dolan. tak potwierdzam kocham Dolana - 8/10

SIERANEVADA - Postkomunizm pełną gębą, porusza wiele tematów od różnic pokoleniowych po zdradę przy tym nikogo nie oceniając. Mimo wszystko trochę przeciągnięty. - 8/10

Żeby nie było że wszystko tak wysoko to po prostu szkoda mi czasu na słabe filmy i wybieram tylko to co może mi się potencjalnie podobać, zdarzają się niskie noty poszły na zeszłorocznego Króla Lwa i Psy 3

A po drodze dużo Chaplina, Kubrica, Ghibli.

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lip 21, 2020 10:12 am 
Nowy

Rejestracja: wt lip 21, 2020 10:08 am
Posty: 1
Chłopcy z ferajny to bez dwóch zdań jeden z najlepszych filmów wszechczasów https://kinonline.pl/filmy/chlopcy-z-ferajny/ Tutaj do obejrzenia online


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz sie 23, 2020 1:25 pm 
Rookie
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 30, 2019 11:13 pm
Posty: 30

O kurde, pomimo zwiastunów Flasha, Black Adama i Legionu Samobójców to zwiastun Gacka wyszedł chyba najbardziej przekonująco, hypetrain właśnie wystartował. Klimat się wylewa bokami, mrok jest taki jaki powinien być. Robercik jako Bruce w zwiastunie wygląda jakby się topił w tym co sam stworzył, po prostu wygląda to w chuj dobrze. Czekam bardzo i czuję że to jest Batman na którego czekałem całe życie :D

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt paź 02, 2020 10:59 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
A POTEM TAŃCZYLIŚMY

https://www.filmweb.pl/film/A+potem+ta%C5%84czyli%C5%9Bmy-2019-838866

Z Gruzińskim kinem nigdy nie było mi po drodze, aż do teraz i cóż to z rozpoczęcie przygody, może wyjdzie z tego mała laurka dla tego filmu, ale jak go nie chwalić.
Historię można podzielić na 3 części, spokojnie postaram się uniknąć większych spoilerów i trzymać ogółów. Pierwsza jest bardzo naturalistyczne i od razu budzi skojarzenia z Sieranevadą. Buduję oczywiście podstawy pod zawiązanie się relacji przez najważniejszych bohaterów, ale też we wspaniały sposób pokazuję trudy codzienności owych bohaterów. Trening, praca, powtórz, brak większych perspektyw na rozwój, no chyba że przez taniec, ale co z tego jak na każdym kroku dostajemy sygnały że nie jest to najkorzystniejsza droga rozwoju.
Druga część to w największym uproszczeniu eskalacja relacji, wyrywa się z początkowego naturalizmu i zmienia tempo opowiadania historii szybsze. Rządzi tu muzyka, taniec i emocje, mamy też zerwanie z tradycjonalizmem i pójście w stronę nowoczesności, czy to w samych tańcach jak i muzyce.
Ostatnia część to swoisty plaskach dla widza który aż chce wrócić do momentów nieprzerwanego tańca i radosnej muzyki, a film serwuję nam, no tu nie chce wchodzić w spoilery, ale jest emocjonalnie, ale w zupełnie innym kontekście.

I wydaje mi się że nie dotknąłem tu najważniejszego, bo jak sam taniec jest istotnym elementami filmu, to mam wrażenie że można by wstawić tam cokolwiek, bo to relacje między postaciami budują to dzieło. Związek dwóch młodych tancerzy mimo braku takiej różnicy wieku od razu pod wieloma względami przywodzi na myśl call me by your name. Sama ich relacje jest poprowadzona w punkt i nie daje wrażenia że coś było ani przeciągane, ani wydarzyło się za szybko, a kulminacyjne momenty są świetnie wywarzone. Przy stoi gdzieś po środku tego co film nam serwuje, gdzie z jednej strony mamy bardzo homofobiczną reakcje środowiska głównego bohatera, a z drugiej wstąpienie jego w świat który był dla niego wcześniej nieznany, a zdecydowanie pasuje jako przeciwwaga dla jego środowiska. Przy czym film nie pokazuje co jest dobre, a co złe i co chyba jeszcze ważniejsze nie stara się iść w moralizatorstwo i uświadamianie, a ciągłe ukazywanie emocje bohaterów.

Wspomniałem wcześniej o świetnym klimacie i tak Gruzja nie należała do krajów Jugosławii to budzi skojarzenia z tymi państwami przez co z perspektywy Polaków łatwo się jest nam utożsamić z bohaterami którzy są po prostu prawdziwi. Mają swoje ambicja, wady, zalety, swoją historię, a ich spojrzenie na świat zmienia się wraz z wydarzeniami.

No, ale hej jest to film o tańcu, no tak jak wcześniej pisałem taniec można by wymienić na cokolwiek innego i dalej by to grało, jednakże to co tu dostaliśmy jest po prostu piękne. Piękne kontrasty między idealistycznymi tańcami tradycyjnymi, gdzie nie możesz się uśmiechnąć, bo facet to ma być jak posąg. Po sceny imprez gdzie bohaterzy mają już pełną wolność wyrazu i mogą pójść na całość do nawet piosnek Abby i to właśnie te kontrasty są piękne. Wygrywanie na bębnach na sali ćwiczeń, a muzyka rozrywkowa, zabawy u bogatszych znajomych, a powrót do codzienności. Ale miałem o tańcu, a opłynąłem i tak nie jest to Climax, ale same sceny taneczne nie dość że wizualnie są ukazane świetnie to niosą tonę emocji.

I na przeciwwagę chciałbym tu wskazać jakieś minusy, a byłoby to bardziej czepialstwo, aktorstwo na poziomie reszty jest tylko dobre, można powiedzieć że większość jest tu bardziej tancerzami niż aktorami, ale mogę się powtórzyć jest pod tym względem dobrze. Pod kątem wizualnym też ciężko się jest czegoś czepiać, praca kamery podczas scen tańca to poezja, ale nie tylko.

Widać że film czerpię garściami z najlepszych, no chyba ze ja już nadinterpretuję, wzbudził we mnie skojarzenia z takimi dziełami jak Call me by your name, Sieranevada, Climax czy Whiplash, a przy tym zdecydowanie pozostaje kinem autorskim.

9/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt paź 13, 2020 11:38 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
NIE NA MOIM PODWÓRKU

https://www.filmweb.pl/film/Nie+na+moim+podw%C3%B3rku-2020-861797

Warszawski Festiwal Filmowych dostarcza wiele tytułów których potem nie sposób obejrzeć w innym miejscu i tak jak w przypadku zapewne większości filmów to po mnie spływa to tutaj boli mnie serduszko. Bo film Fińskiego reżysera Teemu Nikki jest ciekawą sytuacją na obecną sytuację w Europie, przy czym nie obiera stron. Przez co można rozumieć że wyśmiewa wszystkich równo, przy tym podchodzi poważnie do jeszcze poważniejszych problemów, a przewija się tu Nazizm, homofobia, skrajności religijne na wątku uchodźców kończąc przy czy każdy z nich ma odpowiedni wydźwięk.

Ale kończę już z tymi pustymi frazesami i zadam pytanie o czym jest tak naprawdę ten film? Wszystko zaczyna się tu od niespodziewanego splotu bohaterów którzy nie powinni się znaleźć w jednym miejscu w jednym czasie, a zaczynkiem do tego są sekrety. Na początku poznajemy młodą parę dziewczyn które wstydzą przyznać się Swoim rodzicom że są homoseksualne i w pewnym momencie postanowiły to złamać zaczynając od wyjazdu w rodzinne strony jednej z nich. Tak się dowiadują że w miasteczku powstał azyl dla uchodźców, większość wioski to domorośli Naziści, a rodzice organizują sobie orgie z sąsiadami. I tutaj mamy pierwsze kontrasty, tolerancyjna i nowoczesna stolica, zacofane małe miasteczko pełne nietolerancji. Kolejne ukazują się gdy rodzice drugiej dziewczyny przyjeżdżają w tamto miejsce i okazuje się że matka to nie tylko była uchodźczyni, ale też i ważny polityk walczący o prawa uchodźców. Zawiązaniem akcji jest moment w którym grupa miejscowych Nazistów dowiaduje się o tym i wyczuwa w tym szanse na zmianę historii.

I w tym momencie film tak naprawdę zmienia się wielkie szachy, My kontra Oni, pełne podziałów, kłótni, ale przede wszystkim pięknych dialogów. I tak naprawdę to jest największa zaleta tego filmu ukazywanie różnic myślenia po przeciwnych stronach, gdzie widz z boku widzi że tak naprawdę nikt nie ma w pełni racji, ale bohaterowie są o tym totalnie przekonani i wierzą tylko sobie. No bo hej, jak mówię wszędzie że przemoc jest zła to chyba na wszelki wypadek mogę mieć nóż przy sobie? A katolik który mówi o miłosierdziu jednocześnie wyda inną osobę na śmierć, bo wiecie życie bliźniego jest ważne, ale własne ważniejsze, a ten uchodźca to tak naprawdę nie bliski jego, więc po co nawet do kraju wpuszczać. I w sumie katolikom obrywa się tu najbardziej, ale raczej nie ze względu na wiarę, a skrajność zachowań przedstawionych tu bohaterów tego wyznania. Ogólnie skrajności obrywają tu najmocniej czego idealnym przykładem jest grupa skrajnych nacjonalistów która przez większość czasu nazywana jest grupką Nazistów. Widzimy ich jak agresywnych bez mózgów, taką groźniejszą wersję Polskich osiedlowych Sebastianów.

Więc czym jest Nie na moim podwórku? hymnem dla tolerancji, co idealnie widzimy w końcowym monologu, "nie musicie się kochać, ba nie musicie się nawet lubić, jedyne co musicie to nauczyć żyć koło siebie". Banalne i proste? Oczywiście, tylko co z tego jak wiele ludzi tego nie widzi. Można powiedzieć że ten film uwrażliwia przez wyśmiewanie, tak jak wcześniej wspominałem, wyśmiewanie skrajności jak i głupich zachowań, bo obrywa się tu każdemu, bo nikt nie jest idealny, a w sytuacji skrajnej, tak jak ta ukazana w tym filmie. Przy czy film porusza ważny temat, właśnie nie rozmawiania na ciężkie tematy, bo hej "ani słowa o polityce i religii", a potem balonik trudnych tematów rośnie, aż jest tak wielki że ciężko go otworzyć.

I z znowu robię laurkę dla filmy, choć też idealny nie jest, często postacie skrajne są przedstawione tak karykaturalnie że aż bawią, choć taki trochę miał być tego sens. Film nagrany jest ładnie, a okoliczności przyrody dodają mu tylko klimatu, ogólnie klimat to ciekawa kwestia, bo z jednej strony mamy tą skandynawską surowość, co szczególnie widać w miejscowych bohaterach, a z drugiej strony mamy lato i scenerię skrajnie przeciwną do większości skandynawskich produkcji. Brawa należą się też dla obsady, oddanie tak skrajnych postaci bez wchodzenia w śmieszność.

I naprawdę w tym momencie trzymam kciuki za szerszą dystrybucję, bo zdecydowanie jest warty obejrzenia przez szerszą publikę. Z pozoru sytuacja widoczna w filmie jest abstrakcyjna, ale na dużo mniejszą skalę takie rzeczy dzieją się w całej europie, bo czy to Finlandia, Syrja czy Polska jesteśmy ludźmi.

8/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt paź 16, 2020 1:34 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
PIOSENKA O NIENAWIŚCI (2020)

https://www.filmweb.pl/film/Piosenka+o+nienawi%C5%9Bci-2020-858146

Macie tak że znacie jeden zespół muzyczny z Islandii, idziecie do kina na Islandzki dokument o zespole muzycznym, ale nie wiedząc o jakim i to jest ten jedyny jaki znacie? Tak wiem przekombinowałem to aż do granic możliwości i dobrego smaku, ale tak było nie kłamię. Jednak jest to coś więcej niż film o zespole muzyczny, tak jak Hatari to coś więcej niż zespół muzyczny. Szczególnie że muzyków bardzo ławo źle ocenić, cały czas w ich muzyce pojawia się temat nienawiści, sami są ubrani w stroje BDSM, a jednak jest to tylko pozór pod którym kryje się dużo więcej.

Sam dokument na początku przedstawia nam grupę, początku, zyskiwanie popularności, jej rozwój, ale w mocnym skrócie żeby skupić się na najważniejszym, finałach Eurowizji 2019. Jak duża część osób wie zeszłoroczna eurowizja, bo po obejrzeniu tego dokumentu średnio chce zaczynać pisownie ich nazwy od wielkiej litery odbyła się w Izraelu, tym Izraelu który w skrócie zachowuje się dość niemiło w stosunku do Palestyny. I tak film tak jak i występ Islandczyków na eurowizji to był Swoisty manifest polityczny.

No i tu dochodzimy do pytanie czy i muzycy i filmowcy powinni się w to mieszać, ale wydaję mi się że środkowa część filmu, czyli wizyta zespołu w Palestynie odpowiada na to pytanie. Tak jest po prostu źle, a absurdalność niektórych rzeczy sprawiała że w kinie łapałem się za głowę i nagłośnienie sytuacji przez taką tubę medialną jak eurowizja było bardzo odważnym, jak i ciekawym posunięciem.

Ale tak jak na początku wspomniałem film jest o zespole muzycznym i to bardzo ciekawym pod wieloma względami. Sam ich wygląd i styl bycia przed kamerami jest mega ciekawy, a zarazem trudny do opisania, bo to trzeba zobaczyć. Czasem było widać realny niepokój gdy osoby niezaznajomione z nimi przeprowadzały z nimi wywiad. Sama muzyka z pozoru jest bardzo myląca, laik może powiedzieć że jacyś metalowcy wydzierają się o nienawiści i wyuzdanych rzeczach, a przekaz jest zgoła inny i można go skrócić do stwierdzenie bądź dobry, bo te rzeczy o których śpiewamy cię pochłoną.

Od strony realizacyjnej film stoi na wysokim poziomie, tak widać ze dużą część jest kręcona z przyczajki, ale mowa tu o terytorium Izraelu i Palestyny, to że ze stref że tak to nazwę krytycznych udało się cokolwiek nagrać do i tak duże osiągnięcie i niebezpieczeństwo. I tak jak w większości ciekawych filmów na Warszawskim Festiwalu Filmowym liczę na szersza promocję, to tutaj z jednej strony że z uwagi na tematykę będzie to ciężkie, a szkoda. Film jednocześnie porusza ważny temat, przedstawia ciekawy zespół i zachowuje w tym dobre proporcje, jest ciężki, a mimo to oglądanie go daje masę frajdy. I nie wchodząc w spoilery zakończenie jest po prostu urocze.

9/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr gru 30, 2020 10:23 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Podsumowanie roku 2020 & TOP 10 filmów tego roku

http://www.fanatykkina.pl/index.php/202 ... tego-roku/

Niestety to nie był dobry rok dla kina, szczególnie jak się porówna z tym co działo się w tamtym roku gdzie pierwsza dziesiątka najlepiej ocenianych filmów przeze mnie to były filmy na ocenę 9/10. W tym było inaczej i szczerze powiedziawszy festiwale uratowały ten rok dla mnie. Najpierw warszawski festiwal filmowy, jeszcze w formie stacjonarnej i dwie produkcje z niego. Potem łączone Nowe Horyzonty i American Film Festiwal z którego najwięcej, bo cztery pozycje. Poza tym dwa filmy kinowe i dwa z Netflixa. Dlatego też przy tytułach będę wstawiał oznaczenie gdzie dany film widziałem.

Poza tym był to rok przesuwanych premier, dlatego też można się spodziewać że przyszły będzie lepszy, Dune’a, czy The French Dispatch powinny podbić serca fanów, a osobiście niesamowicie na nie czekam, bo Chalamet. Poza tym druga część Cichego Miejsca, NomadLand które pewnie wykosi Oscary, Green Night czy masę indy filmów o których pewnie nawet teraz nie wiemy. Poza tym największy żyjący reżyser najprawdopodobniej wypuści Swoje nowe dzieło.

Dla statystycznej poprawności podam że w tym roku widziałem około 250 filmów z czego 44 z tego roku. Jakieś wtopy? Na pewno dwa filmy na które czekałem ze względu na obsadę, a finalnie okazały się słabiutkie to Tesla z Ethanem Hawkiem oraz Rebeka z duetem Armie Hammer i Lily James. A i było też 265 które wspominam z dziennikarskiego obowiązku, bo to pierwszy film od dawna z 1/10 u mnie.
Czy było coś tuż za TOP 10 warte wspomnienia? A i owszem, dokument o smutnej żabie to było coś pięknego. Tato, czyli mocny dramat o ojcostwie w powojennej Serbii mocno wgniótł mnie w fotel, tak jak Mainstream Gii Copoli. Któremu nie mogę dać wysokiej oceny ze względu na liczne niedoróbki w tym filmie, ale z drugiej strony bardzo szanuje podejście do tematu i czysty fun płynący z oglądania.
Dobra, ale przychodzimy do topki, bo pomimo mojego narzekania w tym roku pojawiło się kilka naprawdę ciekawych filmów. Tam gdzie pisałem pełną recenzje odsyłam do niej, przy reszcie postaram się to streścić żeby wpis nie był na kilka godzin czytania.

10.Mank – Netflix

Pełna Recenzja tutaj:
http://www.fanatykkina.pl/index.php/202 ... -recenzja/

9.Sala Samobójców. Hejter – Kinowy

Film z cyklu, widzisz że ma wady, nieścisłości, szczególnie scenariuszowe, ale cała reszta jest tak dobra że mu wybaczasz. Jedno w czym Komasa jest genialny i tu po raz kolejny to udowadnia to jak dobrym obserwatorem społeczeństwa jest, plus potrafi świetnie to przełożyć na język filmowy.

8.Może pora z tym skończyć – Netflix

W jednym ze swoich utworów Rau miał bardzo prosty, choć „życiowy” refren „siedzimy, Gadamy, nic się nie dzieje”, cały utwór był o lenistwie, wypaleniu, nie podejmowaniu prób w obawie przed porażką. I imo o tym jest ten film, jest strasznie przegadany w pseudointelektualny sposób, ale osobiście to uwielbiam. A dialogi są tak świetne, że po zwykłej wypowiedzi czasem trzeba było zbierać szczękę z podłogi.

7.Nie na moim podwórku – WFF

Pełna Recenzja tutaj:
http://www.fanatykkina.pl/index.php/202 ... -recenzja/

6.Berlin Alexanderplatz - NH & AFF

The Movie, GRANDE CINEMA, lub po prostu piękna epopeja filmowa. Berlin Alexanderplatz jest jak najlepsze filmy gangsterskie osadzony w obecnych czasach. Pełen naszych problemów jak narkotyki, sytuacja imigrantów, czy prostytucja. Jednym słowem jakbym miał określić ten film to powiedziałbym że jest on wielki, a przy tym niebywale osobisty, trochę taki obywatel Kane naszych czasów.

5.Malmkrog - NH & AFF

Zbierałem się do recenzji tego filmu długo, ale nie potrafię i mam dwa krótkie sposoby na opisanie tego filmu:
- Najbardziej Puiu film zrobiony przez Puiu, a jak uwielbiam Pana Puiu
- 200 minutowa rozmowa która nie znudzi cię ani na moment
Powiem w skrócie, wszyscy fani filmów opierających się na dialogach lub Pana Puiu będą zadowoleni, ups należę do oby grup.

4.Lato ‘85- NH & AFF

Pełna Recenzja tutaj:
http://www.fanatykkina.pl/index.php/2020/11/12/lato-85/

3.Piosenka o nienawiści – WFF

Pełna Recenzja tutaj:
http://www.fanatykkina.pl/index.php/202 ... -recenzja/

2.Drodzy Towarzysze- NH & AFF

Jak obejrzałem pierwszy raz ten film to nazwałem go Romą w Radzieckiej Rosji. Pięknie oddaje klimat tamtych wydarzeń, czyli brutalnego tłumienie zamieszek w Radzieckiej Rosji, ale też dualizm postaci. Z jednej strony urzędniczka Państwowa która jest ślepo zapatrzona w partię. Z drugiej matka buntowniczki o której życie się boi.

1.A Potem Tańczyliśmy – Kinowy

Pełna Recenzja tutaj:
http://www.fanatykkina.pl/index.php/2020/12/16/106/

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr sty 13, 2021 10:06 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Święta Frances (2019)

Link do oryginalnego tekstu:
http://www.fanatykkina.pl/index.php/2021/01/13/swieta-frances/?fbclid=IwAR3CvfZei8cSO3ndaTAuGGvNfzpZqqTY8iGi9I4aCpDIBjt6K-haugu2UU0

Dawno nie miałem takich odczuć po zakończeniu seansu, coś na pograniczy radości i spełnienia z małą nutką smutku i zazdrości.

Film Święta Frances to debiut reżyserski Alex Thompson który wypadł w mojej opinii kapitalnie. Film jest tak pełen sprzeczności że na pozór to nie mogło się udać. Świadome podejście do aborcji, edukacja seksualna podczas wychowania, ale z drugiej strony antynatalizm i ukazanie religii jako drogi ucieczki. Sprzeczności w tym filmie na dobrą sprawę znajduje się na każdym kroku, ale tak naprawdę stanowią one o sile tego filmu. Zamiast słowa „sprzeczności” można użyć zwrotu „podejście do tematu z różnych perspektyw”, brzmi już lepiej? Według mnie tak i w dużej mierze film na tym zyskuje. Film w stoi po stronie bardziej progresywnego podejścia do spraw takich jak aborcja czy ogólnie seksualności człowieka. Z drugiej strony jednak pokazuje że druga strona to nie jest banda oszołomów którzy nie myślą tylko tacy sami ludzie którzy zostali wychowani inaczej lub mają inne przejścia.

Główna oś narracji to historia 34 letniej Bridget która jest niezadowolona z życia, nie ma partnera i nie znosi dzieci, a mimo to zatrudnia się jako opiekunka dla dziecka. I mimo ze cały film skupia się na niej i jej podopiecznej to potrafi przy okazji opowiedzieć kilka naprawdę ciekawych pomniejszych historii. Duża część z nich opiera się właśnie na tych sprzecznościach, która jest jak walka ze stereotypami. Przy tym często mamy zetarcia różnych punktów widzenia na ważne lub mniej ważne kwestie społeczne. Często robiąc to w bardzo ciepły i pogodny sposób jak podczas matki głównej bohaterki o to kiedy doczeka się wnuków, dostaje ona antynatalistyczną odpowiedź która nie ma na celu dopiec drugiej stronie tylko pokazać swoją perspektywę.

I cały czas tu wspominam o ciężkich kwestiach społecznych, a to nawet nie jest wszystko co ten film porusza, ale nie jest to istotne przy tym całym cieple jakie płynie z tego filmu. Film po prostu jest w stanie wywołać szczery uśmiech na widzu i to za sprawą dobrze przemyślanych żartów które w piękny sposób potrafi rozładować napięcie. Jednak myślę że w większym stopni dzięki kapitalnej obsadzie i postaciom które kreują. O każdym z bohaterów można powiedzieć że jest zagubiony, że chciałby od życia trochę więcej, jednak mimo wszystko wie że to co jest naprawdę ok. I nie sposób tu nie wspomnieć o niesamowitym duecie niania-podopieczna, tytułowa Frances to mała dziewczynka (wiek przedszkolny jeżeli się nie mylę) jest po prostu cudowna i uważam że jest to najlepsza rola dziecięca od Florida Project. Ten naturalizm, ukazywanie emocji, lekkość z jaką prezentuje się na ekranie to po prostu złoto. Z drugiej strony świetna Kelly O’Sullivan która idealnie wciela w postać o której bardzo łątwo wytknąć błędy, ale też mocna zrozumieć, bo w głębi wiemy dlaczego tak robi. A w mojej opinni najlepiej podsumował ją Adi Nowak w Day Offie „Jestem połączeniem tego, co ma wyjebane na wszystko. I tego, któremu jednak trochę zależy”

I tu najczęściej następuje element w którym zaczynam się czepiać, ale jest to jeden z tych filmów gdzie byłoby to trochę szukanie na siłę. I nie zrozumcie mnie źle nie uważam to za film idealny, ale jeżeli coś negatywnego się tu trafi zanika to pod masą rzeczy pozytywnych. A jakbym miał czegoś na serio szukać to to że pierwsza część filmu nie jest tak dobra jak reszta, ale rozumiem też że trzeba było zbudować fundament na którym będzie opierać się reszta.

Przyznaje otwarcie zakochałem się w tym filmie, dosłownie wszystko mi tutaj gra, Osobiście jestem wielkim fanem Florida Project i ten film ma według mnie bardzo podobny vibe. Mimo że dotyka innych tematów ma dużo części wspólnych. Więc jeżeli chcecie mieć po prostu przyjemny i lekki seans, a przy tym poznać prawdziwe ludzie problemy to tą i wiele więcej sprzeczności otrzymacie oglądając film Święta Frances.

9/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob sty 30, 2021 11:29 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Jak Najdalej Stąd

http://www.fanatykkina.pl/index.php/2021/01/30/jak-najdalej-stad/?fbclid=IwAR15JRpcWNkZ0BFoBze2seKnba8yBOUhDWXSqEtoc-RFH0OXjsEi5KgzZCQ

Piotr Domalewski, twórca dobrze przyjętej „Cichej Nocy” przychodzi ze swoim nowym dziełem w ciężkim dla filmowców czasach. Jego najnowsze dzieło, czyli „Jak Najdalej Stąd” jest dziełem niemal równie ciężkim. Reżyser po raz kolejny decyduje się na komentarz społeczny, tym razem skierowany do osób przebywających na emigracji zarobkowej, ale nie tylko.

Mój największy zarzut i zarazem największa pochwała dla filmu Jak najdalej stąd to łączenie ze sobą różnych ciężkich tematów. Film opowiada o 17-latniej Oli, mającej bardzo ciężką sytuację życiową. Jej brat jest niepełnosprawny, jej ojciec wyjechał do Irlandii w celu zarobkowym przez co tak naprawdę nie mają kontaktu, a matka jest na tyle przytłoczona sytuacją że to córka jest jakby głową rodziny. Poznajemy ją w momencie gdzie po raz kolejny z nie swojej winy nie zdaje egzaminu na prawo jazdy, co jest ważnym elementem, bo jak go zda to dostanie obiecany przez ojca samochód. Sam pojazd ma tu dużą symbolikę, bo i wolności jaką daję jak i jedynej obietnicy ojca dla córki która czuje się przez niego porzucona.

Momentem zawiązania się akcji jest tragiczna śmierć ojca w Irlandii spowodowanej wypadkiem w pracy. Mimo że nasza bohaterka jest niepełnoletnia to ona musi wyruszyć w podróż żeby sprowadzić ciało ojca do Polski, bo jako jedyna potrafi porozumiewać się po angielsku. Po przyjeździe do Irlandii bohaterka staję przed niemal ścianą nie do przejścia próbując rozwiązać jeden problem napotyka na dwa kolejne. I tutaj wrócę do tego co napisałem na starcie, czyli to jak wiele problemów porusza film. Od niepełnosprawności brata, przez problem rodzin gdzie jeden z jej członków pracuję poza granicami kraju, fatalnej sytuacji Polonii za granicą która pracuje fizycznie, czy typowo Polskiego „wstyd będzie przed księdzem i sąsiadami jak ojciec w urnie przyjedzie”. I poniekąd uważam to za wadę, bo żadna z tych kwestii nie jest dostatecznie rozwinięta, a niektóre wątki są po prostu szybko zapominane. Z drugiej jednak strony natłok problemów buduję atmosferę zaszczucia i bezsilności.

Ola jest bardzo dobrze wykreowaną postacią na kilku płaszczyznach, ma swoje problemy, ambicje, w sytuacjach stresowych podejmuję irracjonalne decyzje, ale hej, jest 17 latką w obcym kraju która przyjechała odebrać zwłoki ojca który olewał ją pół życia. No właśnie czy to też prawda, bo sama perspektywa życia na imigracji w celu zarobkowym tutaj nie jest pokazana to cały czas przewija się na drugim tle. Co jest swoistą przeciwwagą dla punktu widzenia głównej bohaterki co idealnie podsumował pośredni pracy w Irlandii w jednym z finalnych monologów. Swoją drogą postać ta w mojej opinii dostała zbyt mało czasu ekranowego i może to moje osobiste sympatię względem Arkadiusza Jakubika, ale jest to też swoisty symbol. Polaka na imigracji któremu się udało, który trochę z góry patrzy na ludzi którzy dopiero co przybyli do pracy tutaj, ale gdzieś w głębi chce dla nich jak najlepiej.

Jednak wracając do naszej głównej bohaterki jest to postać z wyraźnie zaznaczoną przeszłością i sytuacją która wpłynęła na to jaka teraz jest. Na początku może odrzucać, niepełnoletnia pijąca wino przed wejściem do autobusu, paląca, czy wysławiająca się wulgarnie, gdzie z czasem przechodzi to w zrozumienie. Gdzie to co robi jest choć chwilowym oderwaniem się od stresu który na niej ciąży. Dlatego też nie napiszę tu typowego jest to bohaterka z którą łatwo się jest utożsamić, ale bardziej da się ją zrozumieć, jej motywacje, jej cele i pragnienia. Wielka tu też zasługa Zofii Stafijej która wcieliła się w tą postać która z jednej strony nie okazywała emocji, a z drugiej strony te emocje aż z niej kipiały.

Film też pochwalić należy za świetne oddanie klimatu, z jednej strony Polska która jest ukazana jako miejsce bez większych nadziej. Natomiast Irlandia niewiele lepiej, choć pierwsze zetknięcie robi wrażenie potem jest tylko gorzej i gorzej, co może symbolizować stopniową utratę nadziei. Jednak żeby nie było tak ponuro mamy momenty przełamania w filmie, w tym jeden szczególny który jest swoistym pokazaniem że jakby nie było źle zawsze mogą znaleźć się ludzie którzy pomogą, nawet jak ma to być chwilowe oderwanie od problemów i zwykłe poprawienie samopoczucia.

I trochę dziwię się że film niemal przeszedł bez echa i wiem, pandemia, ogólna sytuacja kin jest delikatnie mówiąc średnia to mamy tutaj reżysera świetnej „Cichej Nocy” dzięki której zdobył już rozgłos. Mamy tutaj też ciekawą obsadę, wcześniej wspomniany Arkadiusz Jakubik, jak i Kinga Preis o której wcześniej nie wspomniałem, a tworzy tutaj ciekawą postać matki. I tak nie są to osoby które same sprzedają film, jednak zdecydowanie można powiedzieć że są to postacie znane i szanowane. Dlatego szkoda mi nowego filmu Pana Piotra Domalewskiego, bo mimo ze nie uważam tego filmu za idealny, ba jego poprzedni film, czyli wspomniana „Chicha noc” podobał mi się bardziej to dalej uważam ten film za bardzo dobre dzieło i ważne spojrzenie na znaczną część naszego społeczeństwa. Bo tak jak w jego poprzednim filmie tak tutaj jedna rzecz wybija się najmocniej, czyli to jak reżyser, a jednocześnie scenarzysta tych filmów jest dobrym obserwatorem i jak dobrze potrafi to przekuć na język filmowy.

7/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt lut 05, 2021 10:42 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4960
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Malcolm & Marie

http://www.fanatykkina.pl/index.php/2021/02/05/malcolm-marie-recenzja/

W końcu dostaliśmy jedną z najbardziej wyczekiwanych premier Netflixa ostatnich miesięcy. Ciężko się temu dziwić, mamy tutaj ludzi odpowiedzialnych za świetnie oceniany serial euforia z jego reżyserem i pierwszoplanową aktorką na czele. Poza tym film od zapowiedzi budzi skojarzenia z świetną Historią Małżeńską która podbiła serca dużej ilości widzów Netflixa rok temu, w tym moje.

Od początku film kreuje się w określony sposób, określiłbym to artystycznym minimalizmem. Film rozgrywa się tak naprawdę w jednej lokacji, między dwójką bohaterów, wszystko to podkręca tylko fakt że film jest czarno-biały. Ale tak naprawdę o czym jest ten film? Ciężko w sumie odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie, film przedstawia rozmowę między partnerami w wieczór premier jego najważniejszego filmu. Rozmowa to zdecydowanie mało powiedziane. Mamy tutaj kłótnie, godzenie się, rozmowę, dyskusje, znowu kłótnie, dyskusje, a między tym przejścia są bardzo łagodne i naturalne. Każdy z tych elementów wyjątkowo wybrzmiewa, ale też pokazuje samych bohaterów i to jak widza swoją drugą połówkę.

Szczególnie interesujące wydały mi się tutaj dyskusje i kłótnie pary, są emocjonalne, zakrawające o wspomnianą wcześniej Historię Małżeńską. I mają też ważną cechę gdzie po każdej wypowiedzi bohatera czujemy że jego partner pozostaje bez odpowiedzi, że został totalnie zgnieciona, a tu niespodzianka. Dostajemy odpowiedź która robi dokładnie to samo w drugą stronę. I wiem strasznie brzmi stwierdzenie o zaginaniu partnera, jakby cały ten związek opierał się na rywalizacji kto wygra kłótnie. Szczególnie widać to w jednym z dialogów gdzie Malcolm mówi „Chcesz mnie zranić? Ja mogę Cię zranić 100 razy mocniej”.

Mamy też wspomniane momenty godzenia się które są akurat już bardziej przewidywalne, ale jest przeciwieństwem tego co pisałem o kłótni. Bohaterowi zbliżają się, zaczynają brać winę na siebie, ale nawiązują przy tym do mocnych słów które wcześnie padły w taki sposób że to sobie po prostu nie zaprzecza. A to że ilość takich scen jest zdecydowanie mniejsza niż tych bardziej bolesnych sprawia że one bardziej wybrzmiewają. Działają one też na pewnego rodzaju niedomówieniach, nie ma tu ani symbolicznego podania ręki wskazującego przebaczenia, a zamiast tego przechodzimy do następnego momentu konwersacji.

I czuję że trochę zapomniałem o tym jakie tematy podejmuje ten film, bo jest tego dużo. Jednym z głównych są same filmy. Tak wiadomo Hollywood lubi filmy o Hollywood, choć tutaj nie jest to tak oczywiste. Mamy tu skupienie się na tworzenie filmu, na krytyce filmowej, na nadinterpretacji filmów. Szczególnie widać to w drugiej połowie filmu, gdzie dostajemy długi monolog Malcolma. Wspomniana nadinterpretacja to też ciekawy temat z mojej perspektywy, bo sam często czuje że nadinterpretuje filmy. Skoro reżyser i główna bohaterka to osoby czarnoskóre to film przecież musi być o problemach osób czarnoskórych. To jak sam twórca chce zrobić kawałek dobrego filmu, a krytyce nadpisuje do tego całą filozofie której tam nie miał być.

Film jako całość jest bardzo autentyczny (swoja drogą, stwierdzenie autentyczność zostało tu wyśmiane w pewien sposób). Wielka to zasługa dwójki Zendaya i John David Washington. W przypadku Johna jestem przekonany że jest to życiówka. Wciela się on w postać bardzo mocną, ale też zagubioną, kochającą, ale potrafiącą też zranić. I o Marie można powiedzieć, choć co mnie w przypadku Zenday to że jej aktorstwo w przeciwieństwie do jej partnera ekranowego jest bardzo oszczędne, ale stanowi to świetną kontrę, każde zdanie które wypowiada ma ogromy ładunek emocjonalny.

Chciałbym tu wspomnieć jeszcze o warstwie wizualnej, poza tym ze film jest czarno biały na pierwszy rzut oka nie ma tu nic nadzwyczajnego, a jednak nie. I nie jest to sam fakt że film rozgrywa się tylko w domu głównych bohaterów, ale jak długie są pojedyncze ujęcia. Zrobiło to na mnie duże wrażenie szczególnie w przypadku długich monologów lub krótkich wymian zdań po prostu wygląda to świetnie.

Trochę już zmierzając do podsumowanie mamy tutaj do czynienia z ciekawym dziełem, można powiedzieć ze wychwalam je cały czas i te elementy po prostu pasują, ale też nie trudno zauważyć że film ma wiele wad. Na pewno nie jest to kino dla każdego i część widzów odrzuci, ale wśród osób które zostaną będzie więcej ludzi którzy wyłapią te wady i ta grupo docelowa to pseudointelektualiści jak moja skromna osoba. I jakbym miał się zastanowić czy widziałem te ogólne nadęcie i usilną próbę pokazania jacy to nie jesteśmy artystyczni? Tak oczywiście, czy mimo ogólnego świetnego odbioru gry aktorskiej widzę że niektóre sceny zostały znacząco gorzej zagrane, a i owszem. I finalnie czy widzę jak film sam siebie jednocześnie krytykuje i wychwala? Jak najbardziej, ale osobiście jestem w stanie to wybaczyć, a nawet przyznać temu sens w kontekście całości.

Dlatego nie mogę powiedzieć że jednoznacznie polecam ten film, bo jest bardzo dobry, nie mogę polecić ten film, bo jest ciekawy do obejrzenia. I uważam że nie jest to kino dla każdego, ale ten film daje dużo od siebie, czasem wystarczy po prostu trochę poczekać, lub przymknąć oko.

8/10

_________________
2 x User Roku 2017 & 2020
Kolorowy Roku 2020
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
6x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020, Październik 2020


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 660 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 40, 41, 42, 43, 44


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group