Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest pt lut 28, 2020 10:36 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2353 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 153, 154, 155, 156, 157
Autor Wiadomość

Offline
Post: wt sty 21, 2020 6:56 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2145
Lokalizacja: Bydgoszcz
Widzę, że Rollins sprawdza się w roli złego lidera stajni, ale wciąż mam wrażenie, że oglądam budżetową wersję Inner Circle. Ogólnie to już samo Inner Circle jest dla mnie zlepkiem typów pod patronatem Chrisa Jericho robiącego to samo co w WWE, no ale jednak. Mimo tego, fajnie, że Seth jakoś odżył. Ktoś mówił coś o tym, że jak rok temu mówiono o tym, iż Rollins się wypalił, tak teraz będziemy mówić o tym jak świetnym typem jest. Czy można to już uznać za hipokryzję? Raczej nie. Samo to, że to on i Murphy walczyli w starciu o pasy drużynowe jest interesujące, a to, że wygrali jest jeszcze ciekawsze. Może to i lepiej, bo pas dla Buddy'ego jest jak manna dla mojego serduszka.

Andrade znowu pojechał Reya i teraz na jego drodze stanie budżetowy Mysterio, Humberto Carrillo. Zastanawia mnie co takiego WWE widzi w tym gościu. Zgadza się, jest dobry w ringu, ale charyzmy nie ma za grosz i publika ma go kompletnie w dupie. Więc zamiast inwestować w Cedrica lub Ricocheta, musimy oglądać jakiegoś brzydkiego Meksykanina.

No właśnie, Ricochet. Sam segment z Heymanem nie robi już na mnie wrażenia, bo obecnie mamy skupić się na Lesnarze i jego śmiesznych powiedzonkach. Trochę boję się tego Royal Rumble, bo jeśli Brock będzie sobie eliminował bolków po kolei to pożegnamy się z wizją ciekawego starcia na tych zasadach.

Starcie Becky z Kairi było miłe. To samo mogę napisać o Orton vs McIntyre. Ciekawi mnie co WWE uszykowało dla Drew. A o walce wieczoru chyba rozwodzić się nie będę. Dziwi mnie tylko zwycięstwo Lany i Lashleya. Rusev w ogóle wygrał jakąś walkę od powrotu? xD No i szacun za Mojo Rawleya, może zmieni się coś z tym tytułem 24/7. Wciąż czekam na to, że jakiś wielki gracz zdobędzie ten tytuł po długiej walce tylko po to, żeby go po chwili utracić na rzecz jakiegoś Singha. xD

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr sty 22, 2020 11:09 pm 
Rookie
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 30, 2019 11:13 pm
Posty: 18
Rey Mysterio vs Andrade, jedyny jaki mam problem do tej walki to czemu nie było to w ME tylko Blondyna z BBC vs Rusev i Morgan. Chciałbym widzieć jak Andrade wygrywa coś bez Zeliny, wiem że na tym ta dwójka polega ale miła odmiana by się pojawiła. Co do Humberto'a to RS ma trochę racji ale myślę że to będzie początek tej rywalizacji co będzie ciągnięta do WM a do niej się dołączy jakiś Ricochet czy inny Cedric by zrobić Ladder Match na WM.

Nudzi Mnie ten Heyman i Lesnar bo te proma są takie same i tylko wchodzi jakiś wrestler i dostanie F-5, padło na Ricocheta. Co do Royal Rumble z Brockiem to dla Mnie to wielka niewiadoma, wolałbym go widzieć w jakiejś rywalizacji bez pasa w takiej nawet dawał radę.

Drew vs Randy Mi się bardzo podobało, dość przyjemny mecz i tu miałem uczucie że można było poczuć ciosy lub te bumpy. AJ z dwoma typami się wbili na mecz i potem face'owie wyczyścili ring, potem Drew dostał RKO żeby potem walnąć face'owe promo o wygraniu RR. Markowałbym.

Mesjasz wraz z JJ Security i Murphy dobrze się prezentują i dalej prowadzą tą rywalizacje z KO i Joe ale dochodzi do nich Viking Raiders, w efekcie jest walka o pasy drużynowe. Jest spoko bo walka o pasy ale jest ciekawiej bo jest zmiana posiadaczy, cóż ludzie się cieszą ale Ja nie do końca, jak to Ja muszę się przywalić o coś. Czemu Murphy bo przegranym feudzie z Blackiem dostaje walkę o pasy i Black dalej leje jobberów, czemu AOP nie dostali tej walki jak są dobrym zespołem i pierw myślałem że Oni będą mieli pasy drużynowe a Seth jakiś singlowy, chyba że chcą zrobić Muphy, Jezus vs AOP na jakiejś gali o pasy bo tryblasy wyglądają jak JJ Security na koksach.

Kairi vs Becky było fajniutkie jako TVik mecz a reszta już nie jest warta uwagi jak dla Mnie, jako odcinek promujący RR to średnio im wyszło.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt sty 24, 2020 7:35 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 21, 2017 3:48 pm
Posty: 1527
Lokalizacja: Sosnowiec
Koncept ekipy Setha mi akurat nie podchodzi pod wersję IC w WWE- jak tam rzeczywiście mamy totalnie randomowy zlep nazwisk, tak tu dosyć logicznie to wygląda. Skład ludzi, którzy mają papiery na fajne kariery, a totalnie są zlani przez samo WWE. I tu wchodzi Rollins, który jako dobre wcielenie Jezusa Chytrusa podaje im dłoń i ciągnie w górę- wszystko pasuje :) dobry myk z pasami nie dla AOP. Jakoś lepiej mi się ich ogląda jako goryli, a też nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas Rolek /Buddy "ofiarowali" pasy Autorom. No i Buddy z pasem zawsze na propsiaku :D chyba najmocniejszy punkt na RAW obecnie to właśnie stajnia Setha.

O Brocku pisać mi się nie chce. Zaś Carillo w obrazku mistrzowskim US to nieśmieszny żart- zgadzam się z przedmówcami. Oby plan deadline'a się sprawdził, bo w innym przypadku będzie chujnia :/ są lepsze wybory na ludzi do pasa Stanów Zjednoczonych.

_________________
Obrazek

UM:Grudzień 2018, Luty 2019, Marzec 2019, Sierpień 2019
Król Typerów NXT/IW za 2019 rok
Prawie Król Typera ROH za 2019 rok


User Roku 2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn sty 27, 2020 2:59 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 13, 2011 8:25 am
Posty: 323
Week 42 - RAW, 20.01.2020, Intrust Bank Arena, Wichita


Na początek Rollins z przydupasami wyszedł sobie pogadać. Najpierw oficjalnie włączył Murphy'ego to swojej paczki, a później zaczął swoje typowe gadanie. Szybko przerwa li mu Kevin i Joe. Wyzwali TeamRollins do walki, ci się zgodzili...i doszli jeszcze Viking Raiders. Kurde, jaka koalicja antySethowa się zrobiła, Main Event Mafia normalnie. Szybki wpierdol dla złych panów ku uciesze gawiedzi i do domu. Wkurzony Rollins wyzwał mistrzów RAW do walki o pasy, on i Murphy, a nie AoP. W przyszłości Autorzy i tak pewnie przejmą te pasy.

A okazję na przejęcie pasa już teraz dostał Mysterio. I od początku miałem wrażenie, że walka właściwie tylko po to, żeby dać dobre widowisko. Nie żebym się nie cieszył, ale po prostu nie wiem, czy ktokolwiek wierzył w Reya. No i tak. Porzucali się trochę po drabinach, odwalili gówno z Reyem niezdejmującym pasa, bo czeka, aż go Andrade zrzuci, a za chwilę motyw z Zeliną, który znów był poprawny. Na koniec potężne Hammerlock DDT na drabinę i Andrade zachował pas. Także walka taka przeciętna. Po walce Rey miał skończyć z głową w podłodze, ale dostaliśmy powrót pięknego Humberto, który go obronił.

Aleister skończył zabawę z Buddym, więc teraz pokował jobbera w 10 sekund i to tylko dlatego, że sędzia musiał do 3 doliczyć. No jest promocja przez RR, nie ma co.

Przyszła kolej na Lesnara. Heyman puścił typową parominutową gadkę...i wyszedł Ricochet. Moja reakcja była podobna do reakcji Paula, szerze mówiąc. Rico przyjął tylko but Brocka na jajka i tyle, dziękujemy.

Drew-Randy jako kolejna promocja Royal Rumble to już coś ciekawszego. Starcie mocno zwyczajne, takie tygodniówkowe dla obu zawodników, w raczej neiwielkim tempie. Wciąż lepsze to niż walka Blacka. Zwycięzcy nie poznaliśmy, bo OC wpadło pobić Drew (swoją drogą No Contest za to...), ale ostatecznie to Randy załatwił ich krzesełkiem i posłal RKO dla Drew. Ten po wszystkim wydał z siebie ostatnie tchnienie.

Nawet Becky wpadła, żeby nie było, że się nie bije. I poszedł botch jeszcze przed walką. A Kairi, albu Kabuki Warriors mają jakąś nową nutkę na wejście. Walka Becky z Kairi w każdym razie była rozwinięciem feudu z Asuką i właściwie opierała się na ciągłym mieszaniu się pretendentki do zabawy. Akcja była szybka, Kairi odklepała, Becky dostała Asuka Lock, co według starej zasady...

No i zapowiedziane wcześniej Rollins/Murphy vs Viking Raiders, oczywiście obie drużyny z kompanami przy ringu, którzy zaraz zostali wygonieni, bo się bili. Walka jako taka, kilka tradycyjnych momentów, jedynie zakończenie może nie tyle szokujące, co wkurzające, bo Seth znowu ma pas tag team z dupy.

Świetne śmieszkowe MAWU od Profitsów wyszło bardzo fajnie, podoba mnie się.

Matt miał w sobie tyle przekonania wychodząc do ringu, że ja Cię pierdzielę...no ale wyszedł na Rowana. Ponowił się motyw z ukąszonym Rowanem, ale tym razem ten z wkurzenia porzucał klatką. No Matt to tam sobie był, wiadomo.

Krótki segment z Mojo był początkiem przejścia pasa 24/7 w inny tryb, może rzeczywiście będzie lepiej.

I główna atrakcja gali - Lana/Lashley vs Liv/Rusev. A właściwie kilka minut gadania Lany i chwila 'walki'. Wejście i zachowanie Liv pokazało, że niewiele się ta jej postać zmieniła. Język sobie umyła, ot co. Lana i Lashley wygrali, bo ogólnie chuj w dupe Rusevovi w tym całym story.

Parę segmentów promujących Royal Rumble, raczej bez wielkich szaleństw. Takie sobie RAW.

_________________
#WM2WM - Week 47/52

Obrazek

...chociaż mówię, że przeszkadza wszystko


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt sty 28, 2020 8:44 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 21, 2017 3:48 pm
Posty: 1527
Lokalizacja: Sosnowiec
Oblukałem jakoś tam ostatnie RAW i:

1. Cieszy to, że coś ma się zacząć dziać konkretnego z Blackiem. Szukanie przez niego rywali może wyjść naprawdę ciekawie i przy paru winach powinien na WM dostać pojedynek o większą stawkę- może nawet zawalczy z Andrade o pas US ;) ?

2. Zaś sam Meksykanin zajebał sobie sprawę tymi oblanymi testami i zawieszeniem, ale chociaż nie idą w ostre karanie go za to. Atak Carrillo i wypisanie go z TV wyszło spoko i chyba pierwszy raz Humbert pokazał trochę pazura/charyzmy. Oby po powrocie Almas się jeszcze mocniej rozkręcił :D

3. Charlotte nie powiedziała nic wielkiego, więc czekamy na ogłoszenie jej rywalki na WM- dzisiaj wyszły ciekawe newsy o możliwym starciu z Ripley, co byłoby fajne....ale tylko przy winie mistrzyni NXT. Co miałby dać pas NXT dla Flairowej??? Ale na 100% wygra na WM, więc niech sklepie Bayley i elo.

4. Początek RAW i pop dla Drew :D nadal mam lekkiego shockera po jego winie na RR. Sama gadka wyszła spokojnie, lecz przyjemnie. Potem mocny win z Good Bros (spadli panowie totalnie do roli jobberów, co smuci troszku) oraz F5 od Lesnara, także zaczynamy drogę na Manię :) program może wyjść ciekawie i już widać, że Drew nie będzie tam cienkim bolcem- plus dla Dablju, iż wzięli się za push dla niego.

5. Końcowy segment...złoto :D Edge nadal jest kozakiem za mikrofonem, a Randy nic nie traci ze swojej heelowej postaci. Piękna huśtawka nastrojów i walka panów może być naprawdę ciekawa ze strony feudu, bo ringowo szału nie bd. Godne zakończenie RAW.



6. I już na sam koniec ;) jak pas 24/7 był na wyjebaniu dla mnie, tak Mojo ze swoim promem trochę mnie zainteresował przyszłością tego tytułu. Gość nawet nieźle radzi sobie za majkiem i koncept bardziej "poważniejszej" rywalizacji o pas może wypalić, chociaż ten Truth po chwili :/ niepotrzebny. Na szczęście szybko pas odzyskany przez Mojo.

Tylko te ciekawsze rzeczy widziałem, ale były one naprawdę spoko. Może ta Droga na WM będzie lepsza, niż ostatnio? Początek na RAW daje trochę nadziei.

_________________
Obrazek

UM:Grudzień 2018, Luty 2019, Marzec 2019, Sierpień 2019
Król Typerów NXT/IW za 2019 rok
Prawie Król Typera ROH za 2019 rok


User Roku 2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr sty 29, 2020 1:31 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2145
Lokalizacja: Bydgoszcz
Segment ze zwycięzcą Royal Rumble naprawdę w porządku, Drew jako face na pewno się sprawdzi i już nie mogę się doczekać jego starcia z bestią. Cieszy mnie, że już teraz zaczęli promować ich rywalizację.

Carillo chyba pierwszy raz w życiu otrzymał jakąś reakcję, ale to i tak nie zmieni tego, że gość za pół roku będzie walczył na Main Event. Pojedynek z Andrade ok, lecz wolałbym już nie oglądać zestawień tej dwójki. Kto wie, może wrzucą na Wrestlemanię Blacka z Andrade i takie coś to mógłbym zobaczyć.

Na razie Rollins i Murphy sprawdzają się w zespole i myślę, że Owens nieźle radzi sobie w roli babyface'a. Zastanawia mnie, czy zobaczymy walkę jeden na jeden na Wrestlemanii, czy jednak starcie drużynowe.

W sumie beka, bo tak promowali Mojo jako poważnego mistrza, a gość przegrał po raz kolejny z Truthem po Roll-upie. Znudził mi się już ten tytuł, ale mam nadzieję, że będziemy oglądać poważniejsze walki niż te co trwają dwadzieścia sekund.

A ostatni segment wspaniały i już mamy kolejne zestawienie. Edge ma coś takiego, że nie jest ważne co powie, publika i tak je mu z ręki. Przez chwilę myślałem, że Rated RKO wróci, ale Orton potrafi raz na jakiś czas zebrać spory heat. Akcja po wykonaniu RKO piękna i dość brutalna. Ogólnie RAW naprawdę ok i myślę, że pierwszy raz od dawna droga do Wrestlemanii może być niezła.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn lut 03, 2020 8:02 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 13, 2011 8:25 am
Posty: 323
Week 43 - RAW, 27.01.2020, AT&T Center, San Antonio


Po Royal Rumble czas powrócić do czerwonej codzienności. A tam na początek parę zapowiedzi tego, co się odbędzie, m.in. Liv-Lana i występ Edge'a.

Ale otwiera nikt inny, jak najważniejszy obecnie człowiek - Drew McIntyre. Bez owijania w bawełnę, jak na niego przystało, ogłosił, że idzie na Lesnara. I wyzwał kogokolwiek do walki, bo tak chce. Wyszli na nieco OC we dwóch. Dłużej potrwała ich akceptacja niż sama walka. Zaraz potem jednak mistrz WWE wbił i poczęstował Drew F5.

MVP wpadł jeszcze na jedną walkę, z Reyem Mysterio. 2008 is back. Nasz gość dostał swoich kilka chwil od Reya, Ballin Elbow wpadło. Rey jednak i tak zaraz go pokonał. Taki ot przerywnik, żeby następni się przygotowali.

A onymi byli Aleister Black i Kenneth Johnson, czyli jeden z uczestników CWC. Szybka akcja i do domu, witamy na RAW. Blackowi chyba się to znudziło, bo stwierdził, że teraz sam będzie atakował ludzi z szatni.

I przed nami walka o pasy tag team. Seth/Buddy vs Joe/Owens. Przed walką wyszedł niezły segment z udziałem dodatkowo AoP i Viking Raiders. Sama walka już taka bez nadziei na wygraną dużych panów, a i nie był to rodzaj walki, w jakim można byłoby stworzyć dobre widowisko. Chodziło więc bardziej o pociągnięcie story tych panów i to się udało. Hehłem, jak Joe po prostu sobie poszedł, jak Murphy w niego leciał. Niestety niedługo później został zesłany do szatni z obawy o zdrowie. Kevinowi samemu jakoś tam szło, bo czemu nie, ale rywali było po prostu dwóch.

200 zapowiedzi Edge'a, po nich mały wywiad z Becky, bardzo fajnie zakończony, w to to ona umie.

A potem rewanż Carrillo vs Andrade o pas US. O tej walce nie mam wiele do powiedzenia, bo byłaby to powtórka z każdego opisu. Lubię zestawienie tych gości i dobrze się ich ogląda. A pewne jest, że jeszcze w najbliższym czasie to zobacyzmy, bo Zelina postanowiła przerwać pin i poszło DQ. Wkurzony Humberto postanowił załatwić Andrade jego własnym finisherem na podłogę. Wielki rewanż wielkiego zawodnika.

Kolej na Charlotte i jej przywitanie jako zwyciężczyni Royal Rumble. Ta w przeciwieństwie do Drew zwlekała z wyjawieniem na kogo idzie. Wyszła Asuka i postanowiły stoczyć walkę. I tak z czegoś takiego można powiedzieć z przypadku, wyszła chyba najlepsza walka odcinka. Najgorzej, że została zakończona dokładnie w ten sam sposób co poprzednia, czyli interwencja partnera. Walka na EC na przeczekanie? Oby nie o prawo walki na WM.

Mojo dostał Riddicka Mossa jako swojego futbolowego ziomka. Co. Jego przeciwnik nie lepiej - No Way Jose. Wiadomo, jak to się skończyło.

I zapowiadane wcześniej Liv vs Lana. Znowu chwila i po robocie, Liv, jako wrestlerka, oczywiście wygrała. Zaraz potem kolejny squash, tym razem Rowan vs lokals.

No i nareszcie ten 500 razy zapowiadany Edge. Ogólnie to facet chce wrócić jeszcze na chwilę do roboty, bo czuje, że da radę. Przyszedł też Orton i zaproponował mu powrót Rated-RKO...po czym posłał mu właśnie RKO i słynne Con-Chair-To. To się musiało stać po Royal Rumble. Musiało.

Kurde, ciężko coś powiedzieć o tym RAW. Było tak bardzo...mediocre. Naprawdę tylko ostatni segment chyba jakkolwiek oddziaływał na plus tutaj, może jeszcze poprawny początek feudu Lesnara z Drew. Tyle.

_________________
#WM2WM - Week 47/52

Obrazek

...chociaż mówię, że przeszkadza wszystko


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lut 04, 2020 3:40 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2145
Lokalizacja: Bydgoszcz
Orton właściwie niczego ciekawego nie powiedział, aczkolwiek rola złego gościa jest mu na rękę, bo wystarczyło wkręcić go w zniszczenie Edge'a i tyle, heat murowany. Powrót Ruby ciekawy, jednak spodziewałem się, że wystąpi ona na Royal Rumble. W ogóle to nie było przypadkiem tak, że Morgan obwiniała ją za bycie jedynie dodatkiem do Riott Squad? Więc jaki sens jest w tym, żeby Liv przytulała się z Ruby? Tego nie wiem, jednak Riott może będzie traktowana należycie.

Oby tylko WWE nie zmieniło Drew w luzackiego pizdryka. Nie mówię, że McIntyre ma być śmiertelnie poważny, ale chcę tu widzieć gościa, który się niczego nie boi. Dobrze, że chociaż Drew eliminuje takich łaków jak Mojo.

Elimination Match nawet spoko, a debiut Garzy interesujący. Jego zestawienie z Zeliną może mu tylko pomóc. No i można łatwo doprowadzić do wielu rywalizacji. Ciekawe tylko, czy WWE planuje jakąś walkę Meksykanów o tytuł US na Wrestlemanii.

Miło, że dostajemy mały teaser walki Ripley vs Charlotte. Co jak co, ale potencjalna karta WMki mnie strasznie interesuje. A Asuka dalej jest genialna. Wydaje mi się, że starcie z Becky nie będzie takie zwyczajne i do czegoś tam dojdzie.

Z trójki Rollins/Lashley/Ricochet to ten ostatni miał jako takie porachunki z Lesnarem i wynik mnie nie dziwi. Mam tylko nadzieję, że Rico nie przegra w dziesięć sekund, a powalczy chociaż z trzy minuty. W końcu gość jest skoczny, może sobie skontrować te German Suplexy.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lut 04, 2020 8:59 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 21, 2017 3:48 pm
Posty: 1527
Lokalizacja: Sosnowiec
Cholernie interesująco wygląda duo Vega/Garza i chciałbym ich stałego połączenia w Main Rosterze. To mógłby być naprawdę niezłe, bo świetnie ze sobą wyglądają :) dosyć banalny myk, lecz jak genialny- egomaniak i lasencja, która urodą też nie grzeszy. I pasowałoby to z planami na Andrade, który ma przejść w najbliższym czasie face turn. Taki powrocik po "wakacjach" i trio, gdzie Zelina bardziej świruje z Angelem, przez co Almas odchodzi od nich i finalnie zaczyna story z Garzą :D mogłoby to wypalić, a jeszcze walka panów <3 sztos alert.

U pań ciekawie z wbiciem Ripley, co pewnie potwierdza jej walkę z Flairową. Mam mieszane uczucia tutaj, ale niech będzie :) w sumie lepsze to, niż powtórka z Becky. Powrót Ruby ok, lecz pewnie za miesiąc już gówno będzie znaczyć na RAW. Powtórka Asuka vs. Lynch na propsie, gdzie (może to tylko moje przeświadczenie) idą w turn Becky.

Rico może dać miłą walkę z Laserem u Arabów, ale tu nie zdziwi mnie też squash dla Brocka- mogą budować mocarnie obecnego champa WWE na WM, więc takie rozwiązanie jest możliwe. Jakoś nie szkoda by mi było Ricocheta w sumie :|

Coś się kręci na RAW, więc props. Dopiero teraz widać rękę Heymana w tym.

_________________
Obrazek

UM:Grudzień 2018, Luty 2019, Marzec 2019, Sierpień 2019
Król Typerów NXT/IW za 2019 rok
Prawie Król Typera ROH za 2019 rok


User Roku 2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lut 05, 2020 2:59 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 13, 2011 8:25 am
Posty: 323
Week 44 - RAW, 03.02.2020, Vivint Smart Home Arena, Salt Lake City


Na dobre rozpoczęcie przypomnienie tego, co w zeszłym tygodniu stało się na RAW między Edge'em i Ortonem. Nikt inny nie mógł więc otworzyć gali, jak tylko Randy. Ogólnie kilkuminutowy segment polegał na tym, że się nie będzie odzywał, bo to dla niego ciężkie. Kurde, to Randy Orton, nie jakiś John Cena, dla niego taka akcja to norma, czemu tak to przedstawiają?

Liv vs Lana...no wiadomo, tu chodzi wyłącznie o story między paniami, Liv ma spoko ten finisher czy co to. No i mamy powrót Ruby Riott, od razu było jasne po co. Lana ma kogoś po swojej stronie w tej zabawie. Ciekawe, czy do Liv dołączy w takim razie Logan...

Mojo ze swoim podopiecznym przyszedł żeby walczyć z Drew. W sumie nie walczyć. Dać Drew czas na speech w temacie WMki, a na koniec przyjąć Claymore.

Kurde, Seth w obecnej roli czuje się jak ryba w wodzie albo i lepiej. Takiego go można ogladać.

Można też oglądać kolejne 3 vs 3, tutaj przynajmniej ze stypulacją eliminacji. AoP/Buddy vs KO/Raiders. Autorzy wreszcie dostali okazję się pokazać po powrocie w czymś dłuższym, no nie było źle, momentami kawał dobrej roboty. No i Erik poleciał pierwszy, bo dostał Stompa od Rollinsa...a Ivar nie mógł kontynuować, bo w tym samym czasie przywalił w ring. Kevin został więc sam i długo bohatersko stawiał się trójce rywali, wyeliminował Murphy'ego i Akama, został największy. No i Seth przy ringu, co pozwoliło wreszcie zgasić Owensa.

No tak, Black miał już nie obijać lokalnych jobberów, to nie obija. Tym razem położył Erica Younga. Potem się nagadał, nagadał, niby lubię go z mikrofonem, ale jak wiem, że gówno z tego wyjdzie, to się nie chce słuchać nawet.

Humberto wyszedł do ringu, a do niego wyszedł...Garza...z Zeliną. Szybki awans Garzy, oby tylko na czas zniknięcia Andrade. Segment mówiony wyszedł mu...no dziwnie, ale ogólnie wyszło to tak jak miało wyjść, w końcu on jest ten zły. Potem się już pobili i Rey uratował Humberto przed Hammerlockiem na beton. Ogólnie nie podobała mi się jedna rzecz - taki jakby powrót do totalnej izolacji NXT od głównego rosteru. Przedstawienie Garzy jakby był niemal nowy w WWE, do tego to podkreślanie, że 'jest z NXT'. Niby rozumiem, że mogę być jednym z niewielu oglądających zarówno RAW, jak i NXT (kto wie, może nawet niektórzy myślą że NXT to oddzielna fedka, słuchając komentatorów bym sie nie zdziwił), ale kurde, ta próba wywołania efektu wow tym, że to kuzyn Humberto...no po prostu śmieszna była. Ale dobra, do rzeczy. Mamy duży meksykański konflikt w WWE. Dawajta Konnana na pogodzenie.

Ale najpierw Rey vs Garza. Walka taka całkiem całkiem, fajnie się ogląda Garzę, bo to jeden z naprawdę niewielu gości w WWE, którzy podczas walki pracują też postacią. Ogólnie miało być fajnie, Rey miał wygrać, ale jak zawsze Zelina na posterunku. Garza odzyskał inicjatywę i posłał Reyowi DDT na beton...i DQ. Co. Znaczy rozumiem zamysł ogólny, ale nie samo DQ.

Charlotte znowu wyszła przynudzać w kwestii jej wyboru po RR. Wyjście Ripley wcale nie pomogło, bo jeśli to ma prowadzić do walki tych dwóch pań o pas NXT, to ja podziękuję.

Asuka vs Natalya...pytanie po co. Jak zawsze u Natalyi było o kilka minut za długo i nie warto. I tak wygrała Asuka, no bo kurde...nawet bez pomocy Kairi innego rezultatu nie widać. Jeszcze się okazało, że to był ponad 10-minutowy wstępniak do jej żądania rewanżu z Becky i ogólnie całego segmentu. Sama mistrzyni zgodziła się oczywiście na walkę, bo czemu nie.

No i na NXT wpadnie Charlotte, żeby dać odpowiedź na wyzwanie Rhei. Błagam, porzućcie te plany.

Przez Triple Threatem o pretendenta do pasa WWE na Super ShowDown Seth jeszcze sobie parę minut pogadał. Lashley to w tej walce wyglądał, jakby nie wiedział co się dzieje. Na początek Murphy z AoP wpadli pomóc swojemu panu, zaraz jednak na ratunek wyszli Owens i Viking Raiders. Chwila bitki i uciekli na zaplecze, reszta walczy dalej. Lashley dalej nie wiedział co się dzieje, Rico starał się robić walkę, Seth był sobą. Ten suplex z narożnika...dlaczego Rusev nie wywalił Bobby'ego z akcji, ludzie...Rico sobie wygrał, w sumie mają ostatnio zwadę z Brockiem, więc logiczne, tak samo jak wjazd samego Lesnara i F5 dla nowego pretendenta.

Tradycyjnie show ze zgrzytami, ale do zniesienia.

_________________
#WM2WM - Week 47/52

Obrazek

...chociaż mówię, że przeszkadza wszystko


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt lut 14, 2020 12:39 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 13, 2011 8:25 am
Posty: 323
Week 45 - RAW, 10.02.2020, Toyota Center, Ontario


O, Murphy wrócił do braku imienia. W sumie wytłumaczalne, bo Buddy ma jakieś tam znaczenie i to raczej imię dla psa. I kontynuujemy feud Setha z Kevinem, gdzie obaj są w sumie mocni na mikrofonie, więc takie segmenty oglądać mogę z przyjemnością. I nie tylko z tego powodu, od początku do końca wszystko było tu fajnie zrobione.

Nawet Becky przerywająca celebrację face'ów, bo zaraz ma walkę z Asuką. Obrona na tygodniówce - naprawdę nabijają Becky obrony po tym okresie posuchy i walk tag teamowych. Tempo jednak nie było takie całkiem tygodniówkowe, panie poleciały trochę wolniej. W sumie przez pierwsze 10 minut chyba nie działo się nic wielkiego. Potem nie do końca udane podniesienie i powerbomb od Becky, combo pinów i...zakończenie jakby musieli coś skrócić. A po walce Shayna. A więc w ten sposób to zrobią, tam wygrała Charlotte, a tu Shayna po prostu z ataku dostanie szansę na pas. Wjechało dziko, bo była mistrzyni NXT pogryzła rudą do krwi. Ale kurwa 'Jesus Christ' cenzurować...co, Araby przelew cofną? Bez jaj. Ogólnie potem jeszcze cała scena ze schodzącą Becky podczas reklam.

I jeszcze podczas nich kurwa Mojo. A, no i Riddick Moss teraz będzie miał znaczenie, bo to tag team z Profitsami. Krótko to trwało. A po wszystkim Moss zpinował Mojo, sędzia się spóźnił, ale się udało.

A wracając do Becky to jej odwaliło i sama wsiadła za kółko karetki i pojechała.

MVP jeszcze chwilę pogości w WWE. Teraz jego VIP Lounge z Drew. No i MVP ogólnie zaproponował Szkotowi swoje usługi jako manager. Drew natomiast nie chciał i posłał mu miecza Claymore'a.

Ale dramatyczna przypominajka z zaszłości między Ortonem, a Edge'em, fajnie wyszło, potem Orton ma się odezwać w tej sprawie.

Garza znowu na RAW, a jobbuje mu...kurwa...Cedric Alexander. Pamiętacie gościa? Carrillo jeszcze wbiegł, ale ochrona szybko go powstrzymała. Po tej akcji walka się zaczęła i trwała całe nic. Garza idzie do przodu, czekamy na Andrade wracającego i wkurzającego się, że Zelina sobie znalazła innego.

Nie wiem o co chodzi z Logan, ale wcześniej fikała do Charlotte, teraz do Ripley...taki może po prostu łącznik w tym feudzie. Doszło jeszcze do krótkiej wymiany zdań, gdzie w sumie dobrze, że była krótka, bo Charlotte by niestety Rheę zajechała.

Lashley vs Ricochet, bo ten drugi wygrał walkę o pretendenta tydzień temu. I tak wkurzony Bobby przez większość czasu rzeczywiście robił z Rico co chciał, w sumie trochę go otłukł, ale nie na tyle, żeby się chłop nie pozbierał na Lesnara. Na koniec jedna konterka i szybkie 630, Ricochet zgarnia zwycięstwo przed SSD.

Jest i Randall. Ale zanim na dobre się odezwał, przyszedł go umoralniać Matt Hardy. Miał dostać RKO od razu, ale jeszcze na chwilę się Randy'emu postawił. Orton bawi się w Legend Killera, szkoda, sam jest już stary.

I cyk kolejny squash dla Aleistera, tym razem poległ Tozawa. I znów mikrofon do ręki, znów fajnie gada, ale znów brak wiary w niego wszystko psuje.

Becky widocznie skoczyła na miasto do Starbucksa czy coś, bo sobie przyjechała jak gdyby nigdy nic. Parę słów groźby i zobaczymy jak się to rozwinie.

No i to, do czego musiało dojść, czyli 4 vs 4. Nie ma tu co nawet mówić, przeciętność przede wszystkim. Może poza końcówką, gdzie postawili na spoty z klockami w roli głównej i to, że tak latają. Źli panowie na początku zostali przegonieni, więc teraz wygrali. Ciężko przewidzieć czy i do czego to prowadzi ostatecznie.

RAW dobre pod względem segmentów pchających w stronę WMki. Walki jak zwykle - squash albo wieloosobówka, wyjątkiem Becky vs Asuka, które właściwie też było takim wstępem do ważnego segmentu. No ale właśnie story się posuwają, nie jest źle.

_________________
#WM2WM - Week 47/52

Obrazek

...chociaż mówię, że przeszkadza wszystko


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: czw lut 20, 2020 3:11 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2145
Lokalizacja: Bydgoszcz
Po raz kolejny uwierzyłem w to, że zobaczę zapowiadaną walkę i jak zwykle poczułem się gorzej, bo zamiast tego dostaliśmy segment. Mowa oczywiście o Orton/Hardy. Ostrzyłem sobie trochę zęby na to zestawienie, ponieważ Matt pokazał ostatnio na co go naprawdę stać przy mikrofonie. Ostatecznie wyszło na to, że uderzenie krzesłem o krzesło jest bardziej brutalne niż nam się wydawało i Hardy nie był w stanie uczciwie walczyć. W sumie to Matt chyba gadał o tym, że WWE go nie dopuszcza do walki. W takim razie po co zapowiadali ten pojedynek? xD Ale dobra, nieistotne, segment spoko, bo wraca stary, dobry Randy Orton, a nie jakieś kanapeczki.

Rhea vs Charlotte już oficjalnie i jest to dobre zestawienie. Dziwi mnie, że Moss tak długo utrzymuje się z tytułem, przecież 95% publiki nie wie kim ten typ w ogóle jest. :D I tak szczerze to ja też nie wiem, ale niezła beka, że ludzie tacy jak Young, Alexander, Shelton kiszą się na Main Event, a jakiś Ridik Mos wchodzi do rosteru i zgarnia mistrzostwo ot tak. Czy naprawdę to taki wielki problem, żeby dać ten pas Cedricowi i kazać mu się mierzyć z Tozawami i innymi utalentowanymi typeczkami?

McIntyre dalej jest spoko, ale mam spore obawy, że droga jaką podąża (niby taki fajny face, którego lubisz) to tak naprawdę tylko zwodzenie. MVP dostał solidny wpierdol i tak właśnie powinno być. Miejmy nadzieję, że Drew będzie gnoił typów i nie stanie się pizdowatym face'm.

Rusev znowu dostaje wpiernicz, elo ziomeczku. Wciąż nie wiem dlaczego ten typ, który mógłby być mistrzem ot tak przegrywa prawie wszystkie walki. Albo nie. Wiem - bo odchodzi. Nie zmienia to faktu, że Rusev zasługiwał na lepszy los po swoim powrocie.

Rollins naprawdę dobrze odnajduje się w roli heela. Wygląda na to, że zmiana była mu potrzebna, bo dzięki temu nie oglądamy Setha face'a, który gada jedynie o tym jak to kocha dla nas walczyć. Szkoda tylko, że jego program z Owensem zaczyna mnie nudzić, ale jest to wina tego, że co tydzień oglądamy jedno i to samo gówno. Mam na myśli takie same walki w walce wieczoru (albo i nie wieczoru), które niby są dobre, ale jeśli widziałeś jedną to widziałeś wszystkie. A większa beka jest później, bo powrót Stylesa i jego segment z gadaniem o legendach może świadczyć o tym, że plotki o jego starciu z Takerem się potwierdzą. Ja jebię. xD Kilkanaście lat temu chciałbym tego zestawienia jak głupi, ale teraz? A Ricochet powinien pokonać Andersona w trzy minuty. Chyba Unibet strzela sobie w stopę oferując typ na to, że walka Ricocheta z Lesnarem będzie trwać poniżej siedmiu minut. Przecież każdy wie, że tak będzie. :D

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: ndz lut 23, 2020 1:05 am 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 13, 2011 8:25 am
Posty: 323
Week 46 - RAW, 17.02.2020, Angel of the Winds Arena, Everett


RAW na arenie o bardzo wdzięcznej nazwie otworzył Randy Orton. Od razu zapowiedział brak walki z Mattem Hardym (i dobrze, potrzebna ona jak dziura w moście), bo ten dalej się kuruje. Ten wylazł i i tak chciał się bić. Randy natomiast teraz rzeczywiście po prostu jest gościem słyszącym głosy. No i ostatecznie Matt dostał wpierdol. Nadal nie do końca wiadomo o co chodzi, ale coś się dzieje u tej starej gwardii, no i 20 minut z głowy.

No nie spodziewałem się, że wszystko idzie w kierunku Black-Rowan. Walka ani trochę fajna, najlepsze było to jak Rowan sprzedał przyjęcie Black Mass, to wyszło naprawdę nieźle. Mogliby pójść w ogarnięcie tej klatki, akurat Aleister wygląda na takiego, co by się tego czegoś nie bał.

Charlotte przyszła przedstawić swoją decyzję co do walki na WM szerszemu gronu fanów WWE. Szybka gadka i mamy to, no fajnie.

A teraz mamy Triple Threat między Mojo, Truthem i Mossem o pas 24/7. Moss obronił bo nie do końca udanym pinie przez co wyglądało to źle. Mojo się wkurzył i chciał dowalić Truthowi, ale ten też go zgasił. Tak, to było potrzebne nam.

Tak samo jak cały Riott Squad w Elimination Chamber Matchu, przez co jakiś czas będziemy się skupiać na jakichś historyjkach między tymi paniami. Poza tym Baszler, Natalya i Asuka. A zwyciężczyni będzie walczyć z Becky na WMce o pas. To już Shayna, czy jeszcze poczekamy?

Drew pogadał chwilę przed swoją walką z MVP i przerwał mu Heyman. Ten też trochę pogadał i wywołał MVP. Walka zaczęła się z zaskoczenia, MVP troszeczkę obił Drew, za co ten się potem zemścił.

Przypominamy kąśliwy atak Baszler na mistrzynię RAW i całą resztę z tym związaną. Po tym Becky wyszła do ringu żeby pogadać do Shayny i po paru zdaniach ta pojawiła się na ekranie i też rzuciła promo w kierunku rudej. W sumie tyle o tym gadania, że głupio by było, gdyby ktoś inny wygrał EC, zwłaszcza, że totalnie nie ma kto.

Rusev wraca na walkę w teamie z Humberto przeciwko Lashleyowi i Garzie, milutko. Tym raczej go do siebie w WWE nie zachęcają. No ale przynajmniej nie było w tej walce jakichś idiotyzmów, więc przebiegła nawet nawet. Kantowe zwycięstwo Garzy dobrze się wpisuje w jego postać. Ale po co ciągną jeszcze trójkąt to nie wiem.

Ostatnio coś tam się Natalyi stało podczas walki z Asuką, więc teraz czas na walkę z Kairi. Po prostu krótka walka promująca Asukę i Natalyę na EC. Zakończona wyliczeniem po jednym nielegalnym kopie od Japonki. Tak.

Coraz ciekawiej wśród wyznawców Rollinsa. Świetny segment z przemową Setha, potem jednak odbicie sobie zeszłotygodniowej przegranej przez face'ów było słabe. Po wszystkim ustalił się mecz Owens/Raiders vs Murphy/AoP.

OC dalej bawią się w kółko wzajemnej adoracji, AJ posłał mały tease jakiejś walki z Goldbergiem. Ale najpierw wlazł Rico, bo ma walkę z Lesnarem i chciał pokazać, że na nią zasłużył. Wyzwał AJa, ale wyzwanie przyjął Anderson. No po prostu teraz Ricochet musi cokolwiek zyskać, bo przeciwnikiem dla Lesnara to on ani trochę nie jest i w sumie te śmiechy OC były słuszne. No wygrał sobie walkę bez większej historii.

I na koniec powtórka sprzed tygodnia minus Joe i Rollins w teamach. O ile same wydarzenia między nimi są jeszcze okej, tak te walki są cholernie nudne. Przede wszystkim AoP są cholernie nudni. I Raiders w sumie też. Coś wartego oglądania działo się tylko za Owensa i Murphy'ego w ringu. No ale ostatecznie to właśnie o tę historię chodzi, a takie walki wieloosobowe mają stanowić tylko jakieś marne tło dla nich. Zakończenie dość mocno oczywiste, ale prawidłowe, czyli Seth robi DQ. No i teraz mamy sprytne wmieszanie Profitsów w walkę o pasy tag team. Kevin to w sumie tylko na tym wszystkim traci.

To RAW nie było gówniane, nie było bardzo złe, było tak około przeciętności. Rollins mocno ratuje czasem sprawę, naprawdę jego w tym wydaniu da się oglądać.

_________________
#WM2WM - Week 47/52

Obrazek

...chociaż mówię, że przeszkadza wszystko


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2353 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 153, 154, 155, 156, 157


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group