Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest śr lip 08, 2020 2:37 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 148 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10
Autor Wiadomość

Offline
Post: sob sty 25, 2020 4:21 pm 
Low carder
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sty 24, 2018 11:23 pm
Posty: 323
Widzę Crusher nadal w formie, propsy.
Żeby nie robić offtopu wrzucam klasykę gatunku

https://youtu.be/RRKJiM9Njr8

_________________
"If they hate, let 'em hate" ~John Cena


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt lut 07, 2020 10:49 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 3144
Lokalizacja: Warszawa
Dzisiaj wyszedł nowy album Green Day, no i generalnie słabizna. 10 piosenek, 26 minut, płyta ewidentnie robiona na odwal, ponieważ to ostatnia pod kontraktem z obecną wytwórnią z którą panowie mają ponoć na pieńku. Prawie żaden utwór mi nie podchodzi - tytułowy "Father Of All..." siadł po pewnym czasie + Meet Me On The Roof jest miły dla ucha. Cała reszta nijaka do bólu, 26 minut ciągnie się w nieskończoność, pewnie na upartego można by się z tym krążkiem osłuchać, ale jednak ten album jest po prostu cienki. Mam nadzieję, że to tylko pokazanie fucka swojej wytwórni i jeszcze w tym roku zespół wypuści niezależne wydawnictwo, w którym pokaże power.


_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt lut 11, 2020 10:11 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4884
Lokalizacja: Państwo Izrael bezprawnie okupuje tereny należące do Palestyny ale opinia publiczna ma to w dupie
Taka szybka ciekawostka. Nowy album Green Day dołącza do grupy albumów, które od Anthony'ego Fantano otrzymały ocenę 0/10. Dlatego ciekawa sprawa, bo na około 2000 zrecenzowanych albumów ten jest dopiero czwartym który dostał taką notę.

A tak żeby dodać coś od siebie. Chryste Panie, jakie to jest gówno, o kurwa XDDD Jak tego słuchałem to miałem wrażenie że to demówka zespołu który próbuje być Green Dayem, ale takim serio chujowym i bez szans na kontrakt z wytwórnią. Albo jakby Green Day stwierdził że w godzinę zrobią album, taki Challenge, każdy ma coś pobrzdękać i jakoś to będzie. Na koniec bo mam za bardzo wyjebane na to coś dam taką myśl - Green Day istnieje ponad 30 lat, członkowie zespołu zbliżają się do pięćdziesiątki. Czemu głównym motywem ich muzyki w 2020 jest bycie kurwa w nastoletniej miłości NO KURWA XDDDDD

A wczoraj sobie przesłuchałem znowu Toxicity. Kurwa 20 lat już niedługo, a album wciąż jedną z najlepszych rzeczy w historii metalu, w dodatku można mieć wrażenie że te same piosenki co SOAD wtedy, można wypuścić dzisiaj i tematy w nich zawarte będą dalej aktualne. Chop Suey tyle razy przesłuchane a wciąż zajebiste, tak samo Forest. Cudeńko.

_________________
User Roku 2015
Admin Roku x3: 2017, 2018, 2019
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x3: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016, Styczeń 2019
Moderator WrestleFans - 27.04.16-06.01.17
Administrator WrestleFans - 06.01.17-


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr lut 19, 2020 10:38 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 3144
Lokalizacja: Warszawa
Wczoraj wieczorem odkryłem Icon For Hire i tak mi się spodobali, że po chwili aż kupiłem bilet na ich koncert :D Świetny zespół z charyzmatyczną wokalistką, trafiającym do mnie przekazem, chwytliwymi melodiami i przyjemnym dla ucha połączeniem rocka z elektroniką (słychać, że mocno inspirują się Linkin Park). Warto się zapoznać z tą kapelą, za dwa tygodnie sprawdzę jak sobie radzą na żywo.


_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pn mar 09, 2020 5:59 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4884
Lokalizacja: Państwo Izrael bezprawnie okupuje tereny należące do Palestyny ale opinia publiczna ma to w dupie
W piątek premiere ma nowy album zespołu Code Orange "U N D E R N E A T H" (tak, ze spacjami między literami). Na ten moment zespół wypuścił trzy numery promujące album i w skrócie - rozpierdolą ten rok tym albumem. O ile oczywiście reszta albumu będzie w stanie dorównać temu co dostaliśmy obecnie. A dostaliśmy... wiele rzeczy. Jest strasznie ciężki "Swallowing the Rabbit Whole", taki trochę pop rockowy, zachowując także mocno metalowe klimaty tytułowy "Underneath" (które znając Triple Ha będzie theme songiem Takeover: Tampa) i to co najbardziej mi siada do tej pory czyli "Sulfur Surrounding", którego też nie można do jednego ani drugiego przyrównać dokładnie. Widać, że Code Orange eksperymentuje ze swoim brzmieniem i idzie im to naprawdę świetnie. Jak reszta krążka będzie chociaż w połowie tak dobra jak to co do tej pory wypuścili, to jest mocny kandydat na album roku.






_________________
User Roku 2015
Admin Roku x3: 2017, 2018, 2019
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x3: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016, Styczeń 2019
Moderator WrestleFans - 27.04.16-06.01.17
Administrator WrestleFans - 06.01.17-


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt mar 13, 2020 9:28 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4884
Lokalizacja: Państwo Izrael bezprawnie okupuje tereny należące do Palestyny ale opinia publiczna ma to w dupie
CODE ORANGE - UNDERNEATH

Obrazek


Tak się robi industrial metal panowie. Głównie w te klimaty poszli tym razem Pomarańczowi i wyszło im to naprawdę bardzo dobrze. Słychać też sporo inspracji Slipknotem i Nine Inch Nails. I jest to powiedziane w najlepszy możliwy sposób. Pisałem przed premierą albumu, że każdy z utworów się wyróżnia wyraźnie w stosunku do reszty. Code Orange nie udało się zrobić 14 tracków całkiem od siebie różnych, ale na pewno każdy coś od siebie dodaje.
"Let's take a good look at you" to główny motyw tego albumu, dosyć często powtarzający się. Intro świetnie nadaje klimatu następnych 45 minut. Można to też przyrównać do theme songu Braya Wyatta, a raczej jego otwarcia. Coś takiego. Zaś prawdziwy utwór otwierający, Swallowing the Rabbit Whole to headbanger, szczególnie mówię tu o instrumentalu, bo wokal momentami lekko psuje wrażenia, aczkolwiek to co słyszymy przez pierwszą minutę utworu to czysta zajebistość. Generalnie jest w albumie sporo elektroniki i bawienia się z nią. Różne przerywniki, tak jakby brakowało nuty w całym utworze, wrażenie jakby przerwało połączenie co jakiś czas. Pierwszym utworem, gdzie jest to nieco wyraźniej słychać jest In Fear, podobnie ciężki jak poprzednik, jednak trochę spokojniejszy momentami. Budowane napięcie przerywają właśnie te klipy, o których wspomniałem, co tak trochę psuje ostateczny drop, który jest kozacki btw.
You And You Alone to największy sztos tego albumu. Nie dość, że wpierdala się z buta w drzwi i je jeszcze wyrywa z zawiasami już na dzień dobry, to jestem spokojnie w stanie stwierdzić, że panowie (i pani) weszli na poziom wyżej pod względem tego jak mocny jest to utwór względem dwóch poprzednich. Po pierwszej połowie na pełnej kurwie, spowolnienie, a drop w YAYA > In Fear, złamać sobie szyję można od headbangu. Cały album co warto zaznaczyć można, a może nawet powinno się słuchać w jednym ciągu. A to dlatego, że wszystkie piosenki mniej lub bardziej, ale łączą się ze sobą. Intro z Swallowing the Rabbit Whole, czy teraz You And You Alone z Who I Am, to takie przykłady, gdzie wyraźnie widać, że to wszystko przechodzi płynnie z punktu a do punktu b. Samo Who I Am to pierwszy utwór, gdzie Code Orange podeszło do sprawy na spokojnie, o ile kiedykolwiek można tak powiedzieć. Wokal Reby Meyers jest tu świetny, a do grającej w tle gitary można sobie zwalić, bo jest tak świetna. Kolejny utwór i tym razem wracamy do tych bardziej ostrych klimatów. Cold.Metal.Place jednak to pierwszy utwór, który choć spoko, jakoś mnie nie porwał. Jest całkiem ciężko, jest sporo elementów industrialu, a jednocześnie klimat jakby opuszczonego miejsca, jakiejś jaskini czy coś. Jednak ostatecznie nie mam nic specjalnie ciekawego do powiedzenia o tym kawałku akurat.
Jest za to co mówić o Sulfur Surrounding. Reba Meyers jest zajebista, ledwo wchodzi na wokal, a człowiek już ciarki dostaje i utrzymują się przez cały utwór. Zwolnione tempo, które na momenty przyspiesza, w odróżnieniu do reszty utworów z Underneath. Refren jest niesamowicie chwytliwy, fragment gdzie pod koniec gdzie słyszymy sam instrumental jest bardzo dobry, ogólnie świetna metalowa ballada. Niestety po tym zaczyna się nieco gorsza seria utworów. The Easy Way to główny przykład na to jak mocno industrialowy jest ten krążek. Jednak poza spoko refrenem całkiem mi nie podszedł. Nie na tyle aby powiedzieć, że jest słaby, a bardziej po prostu takie meh. Erasure Scan za to bierze z zaskoczenia, bo podobnie jak You And You Alone wpierdala się od pierwszej sekundy i to chyba najszybszy kawałek na płycie. Szkoda tylko, że po fajnym początku, im dalej tym gorzej, aż pod koniec zmieniają nieco klimat na całkiem spoko. Last Ones Left strasznie mi się kojarzy z Swallowing the Rabbit Whole, pod względem wokalu i instrumentalu. Główna różnica to Last Ones Left bardziej operuje tempem utworu, raz jest szybciej, raz wolniej, a we wspomnianym otwierającym utworze raczej czegoś takiego brakuje. Bez szału, ale też nie jest źle. Autumn And Carbine to głównie instrumental. W sensie takim, że wokal dosyć przeciętnie się tu prezentuje, ale nadrabiają wspomnianymi instrumentami. Strasznie w dodatku kojarzy mi się z takim typowym theme songiem Takeovera, nie wiem odpalcie sobie dowolną piosenkę jednego z ostatnich 5-10 TO, to będziecie wiedzieć, o co mi chodzi.
Back Inside The Glass to takie połączenie szybkości, która występuje w Erasure Scan oraz ciężkości You And You Alone. Ostatecznie ani jednego, ani drugiego nie przebija, ale próba całkiem dobra. W połowie jednak utwór zmienia ton na znacznie lepszy i choć Eric generalnie nie zaliczy tego kawałka do swoich najlepszych występów, to końcówkę miał przynajmniej dobrą. A Sliver to przeciwieństwo Erasure Scan - spokojny utwór, bardzo insutrialowy, co całkiem fajnie się komponowało z wokalem Reby, no i właśnie głównie w przeciwieństwie do wspomnianego utworu z każdą sekundą coraz bardziej się wciągasz w to co słuchasz.
Wszystko zamyka tytułowe Underneath. Jeśli jakiś utwór Code Orange ma zebrać miliony wyświetleń to właśnie ten. Świetny refren, w dodatku bardzo chwytliwy. No i tu chyba mamy doczynienia z największym wymieszaniem stylów. Bo i można usłyszeć elektronikę i prawdziwy hardcore punk, a nawet ma elementy lekko popowe. Druga połowa utworu, to już w ogóle rozpierdol.

Świetna pierwsza połowa, gdyby zespół z Pittsburgha podtrzymał tempo w drugiej połowie albumu, to już dzisiaj bym wiedział, który album dla mnie będzie najlepszy w tym roku. A że w drugiej połowie nadal było naprawdę dobrze, ale już nie tak jak do Sulfur Surrounding, to jednak zostawia mi to miejsce na to, że może, może pojawi się coś co przebije dzieło Code Orange.

Ocena: 9/10

Najlepsze utwory:
Swallowing The Rabbit Whole, In Fear, You And You Alone, Who I Am, Sulfur Surrounding, A Sliver, Underneath
Najgorsze utwory: The Easy Way, jeśli miałbym wybierać

HOLLYWOOD UNDEAD - NEW EMPIRE VOL. 1

Obrazek


Z Hollywood Undead miałem dosyć długi rozbrat. Przestałem się w jakikolwiek sposób interesować ich muzyką mniej więcej w okresie Day of the Dead. Czyli jak łatwo policzyć minęło ponad pięć lat, a w zasadzie 5,5 roku jak cokolwiek nowego od tego zespołu odpaliłem w całości. Słyszałem małe próbki, zarówno z "V" jak i Psalms, ale w ogóle mnie nie przekonywały do siebie. W dodatku sam zespół gdy jeszcze ich słuchałem nie był tak dobry jak w okresie American Tragedy, które do dzisiaj jest ich najlepszym dziełem, ponieważ nie jest na siłę edgy rap rockiem jak Swan Songs, a i bardziej czuć jednak te metalowe klimaty, aniżeli popowe. Bo umówmy się, z każdym kolejnym albumem zespół zaczął iść coraz bardziej w tym kierunku. Dlatego mocno się zdziwiłem dając szansę Already Dead, bo zespół wrócił nieco bardziej do klimatów z Notes From The Underground, gdyby te były nieco bardziej metalowe. I spodobało mi się na tyle, że postanowiłem dać szansę całości, szczególnie że kolejny kawałek jaki usłyszałem, czyli Time Bomb już w ogóle bardzo mi przypadł do gustu. Problem polega jednak na tym, że na dłuższą metę to tyle. Empire i Enemy mają swoje dobre momenty (a nawet Enemy bym powiedział, że ogólnie też jest serio dobre), ale pozostałe 5 kawałków (tak album ma aż 9 utwórów, łącznie 32 minuty) w ogóle do mnie nie przemawia i to już są bardziej ci Hollywood Undead, od których się odciąłem kilka lat temu, aniżeli ci, których powrotu byłem serio zaciekawiony. Nie jest to ich najlepszy album, ale zakładam, że też nie najgorszy, a zakładam, ponieważ piątki i Day of the Dead w całości nie przesłuchałem.

Ocena: 5/10

Najlepsze utwory: Time Bomb, Already Dead, Enemy
Najgorsze utwory: Killin It, Second Chances, Nightmare

_________________
User Roku 2015
Admin Roku x3: 2017, 2018, 2019
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x3: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016, Styczeń 2019
Moderator WrestleFans - 27.04.16-06.01.17
Administrator WrestleFans - 06.01.17-


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt mar 31, 2020 11:09 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 3144
Lokalizacja: Warszawa
Billy Talent - Dead Silence (2012)
Billy Talent - Afraid of Heights (2016)


Wielu artystów boryka się z łatką "skończył się na...". Billy Talent takiego problemu nie ma, ale i tak często można usłyszeć, że po pierwszych trzech albumach chłopaki stracili werwę i to już nie to samo. Nawet ja dwa miesiące temu napisałem tu na forum:

Mr. Crusher pisze:
Co prawda nie napalam się, aby nowy materiał dorównał pierwszym trzem płytom, ale na razie kierunek jaki obrał zespół podoba mi się dużo bardziej niż na ich ostatnim albumie.


Ostatnio bardziej wkręciłem się w ich dwie ostatnie płyty i zorientowałem się, że chyba byłem głuchy lub nieuważny (albo i to i to). Na Dead Silence i Afraid of Heights brakuje charakterystycznych wrzasków Bena Kowalewicza oraz młodzieńczej agresji, ale kurde, to jest kawał świetnej muzyki przy jednoczesnym niezatraceniu swojej tożsamości. Billy Talent tworzył kiedyś piosenki, z których każda mogła na luzie zostać wysłana do rozgłośni radiowych jako single. Później to się zmieniło i choć panowie skomponowali kilka popularnych kawałków (Surprise Surprise czy Viking Death March), to jednak ogromna większość z nich to już nie jest pitu pitu o straconej miłości (chociaż należy pamiętać, że już III tekstowo była inna i zarazem mocna), ale konfrontacja z tematyką śmierci, konsumpcjonizmu czy depresji. Billy Talent niczego nie stracił, lecz po prostu dojrzał. Do tego na dwóch ostatnich krążkach jest kilka ciężkich i jednocześnie według mnie wręcz epickich utworów, które na pierwszych płytach raczej nie miałyby racji bytu. Po raz kolejny odkrywam ten zespół na nowo, jest to chyba jedyny band jaki znam, który nigdy mnie nie zawiódł i trzyma bardzo wysoki poziom od debiutu. Oby powstający właśnie szósty longplay sprawił, że ponownie zachwycę się tą kapelą.

Polecam zwłaszcza te dwa utwory, do mnie niezwykle trafiają i swoją drogą smutny jest ten świat, w którym ten zespół od ponad 15 lat egzystuje w cieniu i takie piosenki przechodzą bez echa, podczas gdy Green Day śpiewający że dziewczyna go nie chce zbiera cały spotlight (bardzo lubię Green Day, żeby nie było).



_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: pt kwie 03, 2020 6:07 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 3144
Lokalizacja: Warszawa
Heh, trzy dni po moim poście o Billy Talent panowie wypuścili nowy utwór :D Świetny kawałek z pozytywnym przesłaniem, idealnie się z nim wstrzelili w obecnej sytuacji. Bardzo mi się podoba, dotychczas wszystkie kawałki z nowego albumu łyknąłem, chłopaki wydają się być wciąż w formie :D


_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt kwie 28, 2020 10:52 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 3144
Lokalizacja: Warszawa
Evanescence po prawie 10 latach wraca z nowym materiałem. Polecam, kawałek robi na mnie ogromne wrażenie i nie przesadzam ale przesłuchałem go już chyba ze sto razy. Mocny tekst, klimat trochę jak z "Creep" Radiohead, potężny refren i refleksyjne zwrotki, do tego teledysk który na wieki wieków uwiecznił nasze życie w trakcie pandemii. Polecam gorąco, mam ciary jak tego słucham, może kogoś z Was też poruszy ten utwór.



Niedawno odkryłem All Time Low i pięknie mi się wkręcił. Chwytliwe melodie, tekstowo nie jest to jakieś typowe pitu pitu o byłej dziewczynie jak to u pop punkowych zespołów często bywa, w sensie głównie śpiewają o straconej miłości, ale w taki sposób że do mnie trafiają i mogę się z tym utożsamić. Baaaaardzo przyjemna dla ucha kapela, scharakteryzowałbym ich jako taki lekki rock, ale jednak z pazurem, chyba trudno ich nie lubić i aż dziwne że w radiu ich nie zapętlają.


_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: śr kwie 29, 2020 10:39 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4884
Lokalizacja: Państwo Izrael bezprawnie okupuje tereny należące do Palestyny ale opinia publiczna ma to w dupie
Ależ mi złoto wpadło w ręce dzisiaj <3 Bleed From Within, szkocki zespół aktywny od 2005 roku, zgarniający obecnie coraz więcej uwagi po wydanym w 2018 roku albumie Era inspirowany w dużej mierze zespołami takimi jak Lamb of God. Obecnie najlepiej jest ich chyba przyrównać do połączenia najlepszych rzeczy z Parkway Drive i As I Lay Dying. Trafiłem dzisiaj na ich piosenkę zapowiadającą album mający wyjść 29 maja, o niej zaraz. Przesłuchałem sobie potem ostatni krążek i cóż, panowie napierdalają aż miło. Specjalizują w robieniu totalnych bangerów, moc w chuj jest w ich utworach. A że to jak najbardziej moje klimaty, to była to miłość od pierwszego odsłuchu. Zaś przechodząc do nowości. Zespół do tej pory wypuścił dwa utwory zapowiadające album Fracture. Into Nothing, czyli drugi jest całkiem okej, choć szczerze nic specjalnego porównując do Ery, ani pod względem nowości, ani brzmienia z tego albumu. Ale za to The End of All We Know w tym momencie sobie siedzi spokojnie w moim Top 5 singli 2020 roku. Sztos, polecam.




_________________
User Roku 2015
Admin Roku x3: 2017, 2018, 2019
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x3: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016, Styczeń 2019
Moderator WrestleFans - 27.04.16-06.01.17
Administrator WrestleFans - 06.01.17-


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: wt maja 26, 2020 11:59 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 06, 2013 1:30 pm
Posty: 4884
Lokalizacja: Państwo Izrael bezprawnie okupuje tereny należące do Palestyny ale opinia publiczna ma to w dupie
KSI - DISSIMULATION

Obrazek


Brytyjski youtuber KSI wydał ostatnio swój pierwszy "solowy" album i jako że kiedyś się go oglądało i pamiętam jeszcze jego początki w rapie, postanowiłem zobaczyć co takiego wyprodukował. Szczególnie, że ewidentnie włożył sporo pieniędzy w album, bowiem gościnnie pojawiają się tak znane osoby jak Rick Ross, Offset czy Lil Pump, więc ciekawość jeszcze większa. I co się okazuje? KSI od początków swojej kariery przeszedł długą drogę, bo porównując z jego pierwszymi utworami jest widać wyraźny progres, jednak problem jest taki, że nadal brzmi jak cholernie nudna, biedna wersja najmniej ciekawych mumble raperów na świecie. Nie ma w jego utworach nic takiego co by go w jakikolwiek sposób oddzielało od reszty. Można mówić wiele na temat tego, że Lil Pump jest chujowy itp. ale nie można mu odmówić, że przynajmniej on i jego muzyka jest jakaś. W tym przypadku tego nie można powiedzieć. Więc to nawet nie jest tak, że wszystkie utwory na tym albumie są słabe, bo nie są. One po prostu są i nic więcej, nie wiem czy to nie większa krytyka dla muzyka niż żeby powiedzieć, że jego muzyka jest słaba. Do bólu nijakie, sporo autotune'a, w większości piosenek tak naprawdę featy ciągną utwór. Choć Lil Baby w Down Like That też do wywalenia, Lil Pump nawijający o tym, że jego szyja ma ebolę też xD Ale występ Rick Rossa, Offseta, pani z piosenki Killa Killa na plus zdecydowanie. Dlatego też w sumie dałem solowy w cudzysłów. Na 12 piosenek, aż 7 ma jakieś featy, a łącznie pojawia się na albumie 11 gości. Z ciekawości sprawdziłem gdzie teraz stoi ze swoją muzyką KSI i jeszcze długa droga przed nim. Swoją drogą 12 piosenek zajmuje całe 34 minuty, z czego połowa piosenek została wydana jeszcze przed premierą albumu.

Najlepsze utwory: Cap, Down Like That
Najgorsze utwory: What You Been On, Poppin, Bad Lil Vibe

3/10

_________________
User Roku 2015
Admin Roku x3: 2017, 2018, 2019
Best Post 2015
Newsman Roku 2015
Progres Roku 2015
User Miesiąca x3: Wrzesień 2015, Kwiecień 2016, Styczeń 2019
Moderator WrestleFans - 27.04.16-06.01.17
Administrator WrestleFans - 06.01.17-


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob cze 20, 2020 1:16 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 02, 2010 10:54 pm
Posty: 3144
Lokalizacja: Warszawa
Moje najnowsze odkrycie, walijski zespół punkowy Neck Deep. Chłopaki mają po 20 parę lat ale grają jakby to nie był 2020 rok tylko 2001. Mega przyjemnie się ich słucha, ogarnąłem sobie ich dotychczas wydane albumy i wszystkie są na równym, wysokim poziomie. Polecam serdecznie, mam nadzieję że kiedyś przyjadą do Polski i będzie można ich zobaczyć na żywo. Łapcie ich nowy singiel, wyświetlił mi się gdzieś na youtube i jak zobaczyłem że wypuścili go 17 czerwca tego roku to pomyślałem, że albo to jakiś utwór sprzed 20 lat o którym sobie teraz ktoś przypomniał, albo cover jakiegoś zapomnianego zespołu. A tu niespodzianka, Neck Deep w 2020 brzmi właśnie tak.


_________________
prawdziwy mężczyzna nie ogląda wrestlingu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

Offline
Post: sob lip 04, 2020 10:02 am 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob gru 22, 2012 10:20 am
Posty: 4711
Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
Chciałem dziś se skrobnąć o jednej płytce, ale zanim to bardziej pojedyncze rzeczy jakie wpadły ostatni na luźno:

Połączenie na które nie byliśmy gotowi, a go potrzebowaliśmy, czy jakoś tak, od wczoraj leci na zapętleniu, piękne pod względem przekazu, ogólnego flow, moment przejścia Taco ze śpiewu w rap WOW, no i końcowy pocisk Rojka na propsie.


Nie wiem czy Kacprowi nie kradnę tekstu, ale jest to najbardziej innowacyjny utwór Schaftera od jego debiutu. Znowu piękne oparcie się na mieszaniu języków, a przy tym komentarz do tego w utworze, no i po prostu bit kozak, pod koncerty czy powrót z pracy ideolo XD


No i SBM zrobiło sobie projekt Hotel Maffija, Imo cały projekt na plus, choć bez jakiegoś WOW, 3-4 utwory pewnie zostaną na dłużej, ale ten szczególnie za jeden tekst od Pana Nowaka
"Quasi przytomnie i rozwija w mizantropie na home'ie"
W sumie jakby była wersja gdzie z płyty wycięte są same fragmenty Adiego to bym słuchał XD

_________________
User Roku 2017
Najprzyjaźniejszy User Roku 2017 & 2019
5x User Miesiąca: Czerwiec 2017, Wrzesień 2017, Styczeń 2018, Lipiec 2019, Styczeń 2020

Moderator 22.09.2017-03.04.2018


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 148 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


cron Powered by phpBB © 2007 phpBB Group