Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest wt paź 16, 2018 8:31 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość

Offline
 Tytuł: NXT 05.09.2018
Post: czw wrz 06, 2018 2:47 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 17, 2010 5:03 pm
Posty: 1362
Już dzisiaj Kairi Sane po raz pierwszy w Full Sail University z tytułem mistrzowskim, Forgotten Sons dostają wreszcie szansę, a wisienką na torcie będzie intrygujące starcie Johnny’ego Gargano z Velveteen Dreamem. Pora na NXT!



Walka Nr.1: Kassius Ohno vs. Kona Reeves

Już w zwarciu lepszy był Ohno, który wykazał się sporą agresją. Reeves choć nie radził sobie najlepiej to wciąż był bardzo pewny siebie i lekceważąco podchodził do przeciwnika, który ukarał go za to mocnym ciosem. Kona skontrował w narożniku, ale niezbyt udana akcja dała mu tylko 2 count, a gdy spróbował Hawaiaan Dropu to Ohno ześlizgnął się z pleców przeciwnika i znokautował go już po prostu mocnym ciosem, po którym sędzia doliczył do trzech.

Zwycięzca: Kassius Ohno – 1.45 via Pinfall

Po walce Ohno wziął jeszcze mikrofon i stwierdził, że po powrocie do NXT tyle się o nim mówiło, ale do czasu. Kassius Ohno stał się kimś zapomnianym i to nie dawało mu spokoju, ale teraz już wie o co chodzi – zawsze jest ktoś nowy, świeży. Zapowiada jednak każdemu kto tu przyjdzie, że on się nigdzie nie wybiera i będzie pierwszym, który przywita nowy narybek, pokazując im przy okazji miejsce w szeregu.



Walka Nr.2: Forgotten Sons (Wesley Blake & Steve Cutler w/Jaxson Ryker) vs. Street Profits

Forgotten Sons od dłuższego czasu występowali na live eventach, ale dopiero teraz doczekali się NXT TV. Z początku górowali jednak Street Profits, którzy już po chwili poczęstowali przeciwników podwójnym Dropkickiem i mieli czas by napić się czegoś, a potem Ford postanowił efektownie wyskoczyć na przeciwników z Planchą. Wracamy na ring i Street Profits kontrolowali sobie Cutlera, ale brakowało konkretów i wreszcie jest zmiana z Blakiem, który mało nie urwał Fordowi głowy ostrym Clotheslinem. Montez mocno obrywał i taki obraz walki utrzymał nam się dłuższą chwilę, ale wreszcie Ford spróbował desperacko Backslide’u i choć uzyskał tylko 2 count, to potem zdołał sobie zrobić na tyle przestrzeni by dokonać jakże potrzebnej zmiany. Dawkins był naładowany energią i ostro zabrał się za obu przeciwników, Blake’a nadziewając na liny i częstując Bulldogiem. Do tego doszedł Splash w narożniku i Street Profits myśleli już nad akcją zespołową, lecz Cutler wyciągnął Dawkinsa z ringu. Ford mimo wszystko radził sobie nieźle, ale nagle zjawili się jacyś zamaskowani intruzi, a jak się po chwili okazało byli to The Mighty! Z zamieszania skorzystał też Ryker, który zaatakował Forda poza ringiem i wrzucił go z powrotem, co umknęło uwadze sędziego. Forgotten Sons sięgnęli jeszcze po kombinację Inverted DDT z Diving Knee i dało to zwycięstwo.

Zwycięzcy: Forgotten Sons – 6.34 via Pinfall (Bardzo długo zwlekali z debiutem Forgotten Sons w telewizji i ciekawy jestem czy wyrobią sobie jakąś markę czy też wkrótce przepadną. Na razie notują cenne zwycięstwo, a Street Profits zapewne znów skonfrontują się z Mighty.)



Tymczasem William Regal poszukuje dalej osoby, która zaatakowała Aleistera Blacka, więc podobnie jak przed tygodniem przesłuchuje wszystkich z NXT, a tym razem na tapecie Heavy Machinery. Otis Dozovic zachowywał się dziwnie i wygadał się, że zepsuł toaletę w Performance Center, ale dopiero potem usłyszał, że nie o to chodzi. Heavy Machinery wspomnieli, że widzieli Ciampę, ale raczej nie wnieśli do sprawy nic nowego.



Po zeszłotygodniowej porażce na zapleczu doszło do sprzeczki na linii Ricochet-Pete Dunne, czego efektem jest ustalenie walki „Champion vs. Champion”, do jakiej dojdzie za dwa tygodnie.



Promo War Raiders.



Walka Nr.3: NXT Women’s Champion Kairi Sane vs. Trish Adora – Non-Title Match

Przed pojedynkiem widzieliśmy fajny motyw z Kairi Sane, która swój tytuł mistrzowski wyjęła z… pirackiej skrzyni :)

Adora postraszyła przeciwniczkę, ale Sane zdołała sprowadzić większą rywalkę do parteru, a wtedy stała się już nie do zatrzymania i niewiele brakowało by wpięła dźwignię na nogę. Trish wyratowała się ostatecznie, ale przy linach Sane mocno na nią naskoczyła i zgarnęła z tego 2 count. Adora próbowała się jeszcze poderwać, ale na niewiele się to zdało, bo Kairi uspokoiła rywalkę Back Fistem. Pora na Sliding D, a potem już Insane Elbow i do widzenia.

Zwyciężczyni: Kairi Sane – 2.26 via Pinfall

Po walce mistrzyni nie było dane w pełni nacieszyć się zwycięstwem, bowiem zjawiła się była mistrzyni – Shayna Baszler! Ta strąciła z podestu skrzynię ze skarbami, z której Kairi wyjęła wcześniej pas. Baszler powiedziała, że Sane powinna się nacieszyć swoją bajeczką, która pryśnie, gdy ona rozbije ten statek, inkasując swoją walkę rewanżową.
Baszler stwierdziła jednak, że już teraz chce wiedzieć czy ta piratka potrafi pływać, więc wparowała na ring i doszło do bójki. Początkowo to Baszler powaliła rywalkę, ale nie poszła za ciosem, a wkurzona Sane nagle zasypała Baszler gradem ciosów i zaskoczyła ją Interceptorem, po którym Shayna miała dość i się wycofała.



Promo NXT Championa Tommaso Ciampy, który stwierdził, że nie oglądamy go obecnie w telewizji, ponieważ nie ma dla niego godnego rywala. Po załatwieniu Aleistera Blacka i Johnny’ego Gargano nie ma wątpliwości, że jest ostatnim na nogach, główną atrakcją i najlepszym zawodnikiem na świecie. Nie zamierza przychodzić tam bez celu, bo ma dość słuchania ludzi. Nie chce być głosem tych, którzy nie mogą mówić ani liderem grupy bezradnych owieczek. Wie, że tylko nieliczni naprawdę rozumieją jego przesłanie, ale radzi podążać za Tommaso Ciampą – podążać za mistrzem NXT.



W gabinecie jest tym razem Lars Sullivan, który przeprosił GM’a, że nie poinformował go wcześniej, ale ma już zielone światło względem powrotu. Regal stwierdził, że Sullivan miał motyw i był na miejscu, więc musi go spytać o sytuację z Blackiem. Lars przyznał, że zamierzał skonfrontować się z Blackiem, ale gdy się zjawił to jedynie z dystansu usłyszał krzyki Blacka, a potem widział już tylko odjeżdżających Undisputed Era i biegnącego Regala. Zaznaczył też, że gdyby to on zaatakował wtedy Aleistera to dalej stałby tam nad nim i Black pauzowałby o wiele dłużej, niż będzie to miało miejsce teraz – a jeśli mu nie wierzy to niech spyta EC3.
Regal stwierdził, że pogada z EC3, ale ten na razie nie ma zgody lekarzy na walkę, więc za tydzień Lars zmierzy się z innymi zawodnikiem, którego chciał uszkodzić, a więc Raulem Mendozą.



Main Event: Johnny Gargano vs. The Velveteen Dream

Emocje buzowały jeszcze przed rozpoczęciem pojedynku, a gdy doszło już do zwarcia to niespodziewanie lepie wypadł Dream, lecz zbytnio go to zadowoliło i Gargano mocno odpowiedział. Nigel McGuinness słusznie zauważył, że widzimy nieco innego Gargano, który atakuje zdecydowanie bardziej agresywnie i sporo gada, ale nie zmieniło to faktu, że obraz pojedynku się wyklarował i była to zdecydowana przewaga Johnny’ego, który obijał Dreama zarówno w ringu, jak i poza nim. W końcu Dream zdołał nadziać rywala na liny, co pozwoliło mu przejąć inicjatywę i teraz to on agresywnie ruszył na Gargano. Po Irish Whipie Gargano nieprzyjemnie przetoczył się po narożniku, a Dream dorzucił do tego od razu Neckbreaker i w pełni dominował. Po dłuższej chwili Gargano podjął się wymiany ciosów, a potem przechwycił też rywala przy próbie Double Ax Handle, a potem skontrował kolejną próbę rywala i sam wymierzył mu Inverted DDT, zarabiając trochę cennego czasu. Gargano odzyskał siły i zebrał się z Hurricanraną oraz Enzuigiri, a potem do tego doszedł Slingshot Spear, który dał 2 count. Akcja przeniosła się na krawędź ringu, z której Gargano strącił rywala Superkickiem i wykonał też od razu Cannonball poza ring, choć ten też mocno odczuł. Wracamy ostatecznie na ring, gdzie inicjatywa pozostawała po stronie Gargano, ale Dream uniknął Rolling Kicka i sam sięgnął po Fameasser – 2 count! Gargano starał się opanować sytuację, ale Dream przewidywał jego ruchy i otarł się o zwycięstwo przy próbie liczenia, po czym mieliśmy wyrównaną sekwencję, z której górą wyszedł jednak Johnny z mocnym Lariatem. Obaj zawodnicy spędzili trochę czasu w parterze, a publiczność była zachwycona całym widowiskiem. Panowie z trudem, ale się pozbierali, a Dream nie zamierzał dopuścić do tego by Gargano ruszył na narożnik i zawodnicy wymienili się mocnymi ciosami na krawędzi ringu. Dream myślał nad DVD, ale nic z tego, lecz przy próbie Sunset Flipu poza ring Gargano uszkodził kolano, a Dream szybko to wykorzystał wpychając go w schodki, by już w ringu dorzucić Twisting Inverted DDT – 2 count! Dream bez litości obrał na celownik nogę przeciwnika i nie dawał mu też pola do kontry, a samemu zaryzykował Flying Elbow z narożnika na krawędź ringu, lecz nie trafił, a Gargano zebrał się z kolei z Suicide Dive! Gargano olał przepisy i złapał rywala w Gargano Escape poza ringiem, gdzie oczywiście nie liczyło się to, że Dream odklepał, ale Gargano mimo wszystko trzymał chwyt i obudził się dopiero, gdy sędzia był już daleko w liczeniu. Ostatecznie obaj panowie w porę wrócili na ring i obyło się bez wyliczenia, ale Gargano wyraźnie targały mieszane emocje. Ostatecznie Johnny przymierzał się do DDT z lin, ale miał problemy, więc znokautował Dreama Superkickiem, a potem z obłędem na twarzy szykował się do wykonania przeciwnikowi DDT na podłogę. Ostatecznie po zwróceniu uwagi przez sędziego Gargano wycofał się z tego i był wręcz zszokowany tym co zamierzał zrobić, szukając wsparcia u swojego młodego fana. Wracamy na ring, a tam Dream jeszcze prowokacyjnie krzyczał do Gargano i ten nie wytrzymał, zdejmując ochraniacz z kolana i szykując się chyba do Running Knee, lecz okazała się to sprytna podpucha ze strony Dreama, który wyczekał swoją szansę na Rolling DVD i zgarnął zwycięstwo!

Zwycięzca: The Velveteen Dream – 15.55 via Pinfall (Panowie dostali dużo czasu i zaserwowali walkę na poziomie TakeOverowym, z dobrze sprzedaną historią. Myślę, że Dream może dostać szansę na walkę o tytuł, a w przypadku Gargano raczej dojdziemy w końcu do heel turnu, a przynajmniej tak wydaje się układać ta historia.)

Po walce Dream miał powody do radości, a tymczasem publiczność podzieliła się, gdyż jedni chantowali „Johnny Wrestling”, a inni „Johnny Failure”. Johnny nie był oczywiście pocieszony, a gdy opuszczał arenę pożegnała go jeszcze przyśpiewka „Na na na heeey goodbye” i tym niespodziewanym akcentem zakończyliśmy NXT.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


cron Powered by phpBB © 2007 phpBB Group