Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest ndz gru 09, 2018 11:25 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość

Offline
Post: śr wrz 12, 2018 4:29 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 17, 2010 5:03 pm
Posty: 1351
Już w niedzielę Hell in a Cell, więc rzutem na taśmę podgrzejemy jeszcze emocje przed tym PPV. Zapowiedziano kilka interesujących pojedynków i poznamy pretendentów do tytułów tag teamowych SmackDown.



Gala odbywa się 11 września, więc na początek chwila upamiętnienia dla ofiar tragedii z 2001 roku. Usłyszeliśmy dziesięć uderzeń w gong, po czym na trybunach podniosły się chanty „USA! USA! USA!”.



A samą galę otwiera Jeff Hardy! Jeff stwierdził, że otaczają nas demony, które gnębią nas i czasem rozdzierają na strzępy. On sam zmagał się z paroma demonami, ale uporał się z tym i stoi teraz przed nami jako lepszy człowiek. Jedyny skuteczny sposób walki z nimi to bezpośrednia konfrontacja i w niedzielę on zmierzy się z jednym ze swoich demonów w konstrukcji, która jest dla niego jak raj – Hell in a Cell. Randy Orton może sądzić, że zada mu wielki ból, ale on sam nie wie jak to jest mierzyć się z kimś, kto tyle razy toczył wewnętrzne boje. To on jest prawdziwym diabłem, który nie odczuwa strachu. Całe życie się na to szykował i w niedzielę uwolni całe cierpienie, które w sobie kumulował. Po tej walce Ortona będzie można sklasyfikować jako przestarzałego. Dzisiaj jednak przed nim rywalizacja z demonem przeszłości, a więc Shinsuke Nakamurą. Po tym jak go pokona ruszy prosto do piekła, a tymczasem życzy nam udanego show.


Walka Nr.1: Jeff Hardy vs. WWE United States Champion Shinsuke Nakamura – Non-Title Match

Nakamura nie zamierzał się spieszyć i tuż po gongu wyskoczył z ringu, próbując sprowokować Jeffa i jeszcze bardziej go zirytować. Hardy co ciekawe nie dawał się, więc Nakamura chcąc nie chcąc wrócił i podjął walkę, ale Jeff szybko go zaskoczył, a już po chwili atakował Nakamurę poza ringiem, naskakując na niego na bandzie po odbiciu się od schodków.

Po przerwie kontrolę miał już Nakamura i starał się wyhamować przeciwnika poprzez Headlock, lecz Jeff stosunkowo szybko się wyrwał i powrócił do ofensywy. Był to jednak mocno ograniczony atak i Nakamura z dziecinną łatwością uniknął Jawbreakera i znowu zdominował rywala. Nakamura nie spieszył się, ale teraz nie zamierzał już dać rywalowi cienia szansy na kontrę i gdy tylko Jeff starał się oderwać to Japończyk poczęstował go kilkoma mocnymi kolanami. Shinsuke przeszedł do kopniaków, ale nie wystarczająco mocnych, bowiem Hardy pozbierał się i choć Nakamura na chwilę zamroczył go jeszcze wyższym kopnięciem, to Jeff skutecznie poszedł po Slingblade i zarobił cenny czas na odzyskanie sił. Po złapaniu kilku głębszych oddechów Hardy szykował się do Front Suplexu, a choć ta próba nie wypaliła to Jeff umiejętnie skontrował szarżę rywala w narożniku i wykonał mu Whisper In The Wind, choć tę akcję odczuł niemal równie mocno co Nakamura. Obaj zawodnicy spędzili trochę czasu na macie, po czym Hardy ruszył na narożnik, ale był to błąd, bo Nakamura łatwo go zatrzymał i poczęstował kolanem w brzuch, a potem brutalnym kopniakiem posłał jeszcze Hardy’ego poza ring.

Po drugiej przerwie obraz walki był już zgoła inny, bo Jeff popisywał się swoją standardową kombinacją zwieńczoną Basement Dropkickiem, po którym zdecydował się na liczenie, ale uzyskał tylko 2 count. Jeff nie trafił z Corner Splashem, a Nakamura po kopniaku w tył głowy brutalnie atakował przeciwnika przy linach w narożniku i niemal znokautował rywala kolanem. Hardy jakoś się zbierał, a tymczasem Nakamura sygnalizował Kinshasę, lecz Jeff do tego nie dopuścił. Rozpoczęła się wyrównana sekwencja pełna kontr i uników, z której ostatecznie wyłoniło się Twist of Fate od Hardy’ego! Jeff już na narożniku i wydawało się, że Swanton Bomb będzie formalnością, lecz wtedy Hardy’ego zaatakował Randy Orton.

Zwycięzca: Jeff Hardy – 8.36 (Pokazane) via DQ (Tempo falowało, ale ogółem starcie było jak na standardy telewizyjne zupełnie niezłe. Końcówka oczywiście do przewidzenia biorąc pod uwagę ostatnią tygodniówkę przed PPV.)

Orton kontynuował demolkę i sięgnął też po krzesełko, którym obijał rywala, lecz potem nazbyt wolno zbierał się do RKO i Hardy skontrował. Pierwsza próba Twist of Fate nieudana, ale potem Jeff dorwał krzesło i bezlitośnie okładał nim przeciwnika. Po tym Jeff zdołał już wykonać Twist of Fate, a do tego dorzucił Swanton Bomb i znów to Hardy był górą.



Na zapleczu widzimy The Miza, który upomniał reporterkę, że najpierw powinna zapowiedzieć Maryse, bowiem to ona jest dzisiaj gwiazdą. Reporterka spytała Maryse czy ta gotowa jest do solowej walki, bowiem od jej ostatniej solowej walki minęło aż siedem lat. Maryse wyśmiała to, bo Daniel Bryan potrzebował trzech lat by wrócić na ring, a ona wraca na ring ledwie pięć miesięcy po urodzeniu dziecka. Jest zatem gotowa i sprawi, że mąż będzie dumny, a córka zobaczy jak jest dobra.
Miz wyśmiał przeciwników sugerując, że Brie i Daniel to małżeństwo z obowiązku, bowiem widzieli, że nie będzie ich stać na nic lepszego. Zasugerował też, że Brie musiała aż wrócić na ring, bo Daniel nie zajmuje się tym co trzeba. Dodał też, że Bryan sprowadza żonę by ta toczyła jego walki, bo sam nie potrafi ich wygrać. A jeśli sądzi, że może też zastraszać Maryse to ta szybko wybije mu to z głowy soczystym policzkiem i to będzie niesamowite.



Wcześniej dziś w pustej jeszcze arenie był AJ Styles, który stwierdził, że Samoa Joe wie jak mu dopiec. Wie, że najłatwiej go sprowokować mówiąc o jego rodzinie. Wmieszał w to wszystko jego żonę, a nawet malutką córeczkę. Sądzi, że atakując jego serce namiesza mu w głowie i może ma rację. Po tylu latach przyjaźni on też wie jednak wiele o Samoa Joe i jego rodzinie. Różnica między nimi jest jednak taka, że on nigdy nie wykorzystałby do swoich celów czyjejś rodziny, bo ma w sobie choć trochę przyzwoitości. I uważa to za swój atut, podczas gdy atutem Joe jest gadanie, zastraszenie i bycie łajzą. Wszystkie te jego atuty staną się jednak słabościami, bo gdy wybije gong to nikt nie ma nad nim przewagi. Na Hell in a Cell dość będzie gadania i zakończy się zastraszanie. Samoa Joe przekonał się już nieco na SummerSlam co dzieje się, gdy obrażasz jego rodzinę. Przypomniał mu o tym niedawno na SmackDown, ale dopiero na Hell in a Cell przekona się jak fenomenalny jest naprawdę. To dom, który on zbudował i nie jest on ani na wynajem, ani na sprzedaż.



Po przypomnieniu ubiegłotygodniowych wypowiedzi Charlotte i Becky Lynch, przenosimy się na zaplecze, gdzie jest aktualna SmackDown Women’s Champion. Charlotte była wkurzona, że Becky zarzuca jej wstrzymywanie innych i nie zasłużoną pozycję. Dzisiaj udowodni jej, że na pozycję trzeba sobie zapracować i ma nadzieję, że będzie to oglądała.



Walka Nr.2: SmackDown Women’s Champion Charlotte vs. Sonya Deville (w/Mandy Rose) – Non-Title Match

Deville od początku szukała sprowadzenia rywalki do parteru, ale okazało się, że w tej płaszczyźnie nieźle radziła sobie i Charlotte, która wręcz górowała nad Deville. Sonya szukała swojej szansy i nieco niezgrabnie, ale skutecznie nadziała rywalkę na kolano, spychając przeciwniczkę do defensywy i zgarniając 2 count po Running Knee. Charlotte próbowała nie dopuścić do dalszego ataku i rzeczywiście udało jej się uniknąć Sunset Flipu, a choć Mandy Rose próbowała jeszcze pomóc koleżance, to Charlotte dość łatwo powaliła Deville niezłym Big Bootem.

Po przerwie Charlotte wyrwała się z Headlocku i złapała nieco dystansu, a potem zaskoczyła rywalkę Back Suplexem. Flairówna złapała oddech i ruszyła z Chopami, a w narożniku rzuciła jeszcze przeciwniczkę na matę i wtedy myślała już nad Moonsaultem, lecz nadziała się przy tym na kolana przeciwniczki. Deville wymierzyła koślawy Spinebuster, który dał jej 2 count i Sonya zaczynała się frustrować. Deville zaserwowała rywalce parę kolan w brzuch, po czym poszła po trójkąt, ale Charlotte wybroniła się i to efektownie wynosząc rywalkę oraz rzucając ją na matę Powerbombem – 2 count. Wydawało się, że akcja odebrała Charlotte sporo energii, ale nic bardziej mylnego, bowiem mistrzyni szybko poszła po Figure Eight i poddała bezbronną rywalkę.

Zwyciężczyni: Charlotte – 5.33 (Pokazane) via Pinfall (Przyzwoite starcie, choć było parę niepewnych akcji. Mam wrażenie, że po powrocie Charlotte dopiero łapie rytm, bo w ringu zdaje się wypadać nieco słabiej niż zwykle.)

Po walce Charlotte świętowała zwycięstwo z fanami, ale gdy pozowała do fotki z jedną z młodych fanek to nagle została zaatakowana! Okazało się, że to Becky Lynch w przebraniu, która zrzuciła perukę i dorzuciła jeszcze co nieco dla Charlotte, opuszczając arenę mówiąc jeszcze, iż w niedzielę tytuł wreszcie będzie należał do niej.



Wcześniej słyszeliśmy Stylesa, to pora na wiadomość od Samoa Joe, który postanowił opowiedzieć historię pod tytułem „Night Night AJ”. Opowieść była wsparta obrazkami i zaczęła się od tego, że AJ Styles był bohaterem tak skupionym na występach, że zapomniał o swojej rodzinie. Aż do czasu, gdy pojawił się złoczyńca, który zaatakował go i zmienił obraz historii.
Joe opowiadał dalej przypominając wydarzenia z SummerSlam i po tej gali, a całą historię zakończył obrazkiem na którym dzierży tytuł mistrzowski WWE, a obok niego są żona i córka Stylesa.
Można być pod wrażeniem jak rozwinął nam się ten feud i aż szkoda, że ich starcie w niedzielę nie będzie w klatce, bo byłoby to po prostu logiczne.



Na zapleczu reporterka zatrzymała Becky Lynch, która była sfrustrowana i zapowiedziała, że złamie rękę Charlotte… ale dopiero po tym jak odbierze jej tytuł.



Za moment walka o miano pretendentów do SmackDown Tag Team Championship, ale przed pojedynkiem zobaczyliśmy jeszcze na zapleczu Kofiego Kingstona, który parodiował pracę reporterów i pośmiał się trochę z The Bar.



Walka Nr.3: The Bar vs. Rusey Day - #1 Contender’s Match for SmackDown Tag Team Championship at Hell in a Cell

The New Day ponownie rozstawili własny stół komentatorski obok tego tradycyjnego.

Gdy wracamy po reklamach to walka już trwa, a Rusev znajdował się w defensywie i taki stan rzeczy utrzymał się dość długo, ale mamy w końcu zmianę z Englishem. Aiden radził sobie zaskakująco dobrze i pozbył się Sheamusa z ringu, a po chwili Rusev dorzucił tam Cesaro i pomógł Englishowi w locie poza ring. The Bar nieźle zatem oberwali, a z powrotem w ringu Sheamus dostał jeszcze DDT od Englisha – 2 count. Cesaro odegrał swoją rolę dekoncentrując Ruseva i przy okazji Englisha, dzięki czemu Sheamus mógł mocno kopnąć Aidena i teraz to właśnie English trafił do defensywy, pozostając tam po przerwie, lecz Aiden oszukał Sheamusa i złapał dystans, który pozwolił na dokonanie zmian w obu zespołach. Rusev efektownie ruszył na Cesaro i choć nie trafił z Matchka Kickiem to miał w zanadrzu inne wysokie kopnięcie, które dało mu 2 count. Czas na Accolade, ale odnalazł się Sheamus, który przerwał ten chwyt i uratował na razie pojedynek dla The Bar. Mało tego po chwili Cesaro zaskoczył szarżującego Ruseva niezłym Uppercuttem i The Bar dorzucili zespołowy rzut, który dał jednak tylko 2 count. Rusen w desperacji spróbował jeszcze Roll Upu, ale zwycięstwa to nie dało, a Sheamus szybko uspokoił go Powerslam, lecz i to dało 2 count. Sheamus zastanawiał się chwilę co dalej, aż w końcu namyślił się na Brogue Kick, lecz ten przyjął ostatecznie na siebie Aiden English, a skoro kolega wziął najgorsze na siebie to Rusev skorzystał z okazji i mamy Matchka Kick dla Sheamusa! Cesaro nie zdążył już przerwać liczenia i sędzia klepnął trzy razy w matę.

Zwycięzcy: Rusev Day – 7.38 (Pokazane) via Pinfall (Standardowa walka tag teamowa, natomiast po zeszłotygodniowym zwycięstwie Rusev Day można było zgadywać, że WWE zestawi ich z New Day. Nietypowo to wygląda i obawiam się trochę, że na PPV dadzą nam więcej „zabawy” niż porządnej walki, ale może będzie inaczej. Zobaczymy.)

Po walce mieliśmy małą konfrontację New Day z Rusev Day, ale jedynie z dystansu i skończyło się na pyskówkach.



Walka Nr.4: R-Truth (w/Carmella) vs. Andrade „Cien” Almas (w/Zelina Vega)

Almas agresywnie przystąpił do starcia, ale Truth odpowiedział Hurricanraną i rozpoczęła się mała wymiana akrobacji, lecz to Almas zakończył ją ciekawym kopnięciem. Po tej akcji Almas zupełnie zdominował rywala, ale brakło konkretów i Truth zebrał się z kontrą w postaci Front Suplexu. Po chwili Truth popisał się też Leg Lariatem i Splashem w narożniku, ale Almas uniknął za to Scissors Kicku i w swoim stylu zapozował na linach, a dołączyła wtedy do niego Zelina Vega. Zirytowana Carmella wyciągnęła Vegę z ringu i wydawało się, że może skorzysta na tym Truth, ale Almas przerolował go i przytrzymał dodatkowo za spodnie, co umknęło uwadze sędziego i ten doliczył do trzech.

Zwycięzca: Andrade Almas – 2.31 via Pinfall



Na zapleczu czekał nas wywiad z Asuką, lecz zjawiła się szybko Naomi, która była ciekawa czemu Japonka jej pomogła. Asuka wyjaśniła, że nie jest po prostu fanką Iiconics. Panie zdecydowanie się dogadały i postanowiły pójść coś razem przekąsić.



Main Event: Brie Bella (w/Daniel Bryan) vs. Maryse (w/The Miz)

Brie była wyraźnie wkurzona, ale Maryse nie paliła się do walki i naradziła się jeszcze z Mizem, a także po powrocie unikała bezpośredniego starcia i ograniczała się do prowokowania Belli. Wreszcie zirytowana Brie wzięła mikrofon i nazwała Maryse tchórzem, co zirytowało byłą mistrzynię Div, lecz wciąż nie mieliśmy akcji, bowiem odpowiedział jej Miz, tłumacząc, że nie są z Maryse tchórzami, a Brie nie zasługuje nawet by przebywać w tym samym ringu co jego żona. Chwalił też Maryse przypominając jej osiągnięcia i to, że w ledwie pięć miesięcy po porodzie jest gotowa by walczyć. Dodał też, że ani Brie, ani fani nie zasługują na Maryse w ringu, więc ten pojedynek nie będzie miał miejsca. Miz i Maryse chcieli opuścić arenę, ale Brie nie zamierzała tak łatwo odpuścić i pognała za nimi, atakując Maryse i sprowadzając ją na ring. Problem Brie polegał jednak na tym, że potem dała się rozkojarzyć Mizowi i Maryse powaliła ją kopniakiem, zgarniając z tego 2 count. Maryse zwlekała z dalszym atakiem i Brie przechwyciła ją w Yes Lock, ale wtedy Miz wyciągnął Bellę z ringu, za co sędzia ogłosił oczywiście dyskwalifikację.

Zwyciężczyni: Brie Bella – 4.41 via DQ

Daniel Bryan zaatakował rzecz jasna błyskawicznie Miza i okładał go dalej w ringu, ale wtedy Miz sprytnie wypchnął Bryana z ringu i ten trafił w Brie. Daniel był w szoku i prosił o jakąś pomoc, ale Miz nie przejął się i zaatakował Bryana, a Maryse przystąpiła do obijania Belli. W ringu Brie podjęła rękawice, więc interweniował Miz i Bella zastanawiała się czy mu nie przyłożyć. Maryse spróbowała zaatakować od tyłu, ale Brie wciąż była lepsza, więc Miz spróbował ją odciągnąć, ale wtedy zaatakował go z kolei Bryan. Koniec końców Miz pozostał w ringu sam, a wtedy oberwał w twarz od Brie i Daniel posłał go na podłogę, więc ostatnie SmackDown przed Hell in a Cell zakończyliśmy widokiem świętujących Bryana i Brie Belli.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group