Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest pt gru 14, 2018 2:33 am

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość

Offline
Post: pn wrz 17, 2018 4:45 pm 
Star
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 17, 2010 5:03 pm
Posty: 1352
Hell in a Cell to konstrukcja, która fanom kojarzy się z czymś ciekawym, lecz odkąd powstało PPV pod tą nazwą, poziom walk w tej klatce bywał różny. Zobaczymy co czeka nas dzisiaj, gdy w Hell in a Cell odbędą się dwa pojedynki. Czy Jeff Hardy wykreuje kolejny moment, który zapamiętamy na lata? Czy Roman Reigns zachowa tytuł o który tak długo walczył i jaką rolę odegra w tej walce wieczoru jej sędzia specjalny, a więc Mick Foley? Pora się przekonać, bowiem pora na Hell in a Cell 2018 PPV.



Kick-Off: The New Day pokonali Ruseva i Aidena Englisha broniąc SmackDown Tag Team Championship.



Na początek warto wspomnieć o estetycznej zmianie klatki Hell in a Cell, która została przemalowana na czerwono.



Walka Nr.1: Jeff Hardy vs. Randy Orton – Hell in a Cell Match

Rozpoczynamy z grubej rury, a więc od razu pierwsza z walk odbywających się w klatce Hell in a Cell. Mimo tylu lat spędzonych w ringu jest to pierwsza taka walka z udziałem Jeffa Hardy’ego, natomiast spore doświadczenie ma już Randy Orton, który kilka razy walczył w Hell in a Cell.

Hardy nie tracił czasu i rzucił się agresywnie na rywala, ale w takim bezpośrednim starciu wcale nie radził sobie jednak najlepiej i Randy szybko przejął inicjatywę, po czym jako pierwszy skorzystał z klatki posyłając w nią przeciwnika. Już poza ringiem Jeff odgryzł się samemu obijając rywala po klatkę i słupek w narożniku, po czym nie obijając się sięgnął po pierwszy przedmiot w postaci stołu. Przy wyjmowaniu go Orton wyhamował jednak rywala i naciągnął go na Clothesline, lecz potem cwaniactwem wykazał się Hardy, który Baseball Slidem posłał leżący stół w Ortona i ten nieprzyjemnie oberwał w okolice żeber. Hardy tymczasem sięgnął po swoją ulubioną zabawkę, czyli oczywiście drabinę, którą przywalił przeciwnikowi, choć Orton z kolei zgarnął krzesełko i po chwili pozbierał się, uderzając nim mocno Hardy’ego. Orton starał się na dobre przejąć inicjatywę i rozstawił poza ringiem krzesło z myślą o RKO na ten przedmiot, lecz Jeff wyślizgnął się, a potem po odbiciu z krzesełka naskoczył na Ortona przy klatce. Wracamy wreszcie na ring, gdzie Jeff posłał rywala do narożnika Mule Kickiem i tam wykonał swój firmowy podwójny kopniak, który dał 2 count, przy pierwszym liczeniu w trakcie tej walki. Jeff ruszył na narożnik, ale Orton dopadł go i pora na Top Rope Superplex – 2 count. Orton nie potrafił pójść za ciosem, bo Hardy odpowiedział mu Whisper In The Wind i także z tego zgarnął 2 count. Hardy zorganizował kolejną drabinę, którą rozstawił jednak między ringiem, a klatką do góry nogami, lecz zapłacił za to, bo Orton nie dopuścił do Suplexu i sam rzucił na nią przeciwnika Front Suplexem. Jeff mocno oberwał, ale sporo czasu minęło nim Orton wrzucił go na ring, więc przy liczeniu skończyło się już na 2 count. Teraz to Orton postanowił skorzystać z krzesełka, którym zaczął bezlitośnie okładać przeciwnika, napawając się przy tym spokojnie cierpieniem przeciwnika. W trakcie tego okładania Jeffowi spadł pasek, co Orton od razu zauważył i wykorzystał pasek by także nim przywalić parę razy rywalowi. Orton położył drabinę w poprzek i przytrzasnął w niej Hardy’ego, po czym w tej pozycji obijał bezbronnego przeciwnika, lecz na tym się skończyło i Randy przeszedł teraz do Chin Locku. Hardy dość szybko się wyrwał i ruszył z Forearmem, Inverted Atomic Dropem, Leg Dropem i Basement Dropkickiem – 2 count. Jeff zamierzał pomału kończyć sprawę, ale nici z Twist of Fate, a mamy za to szybki Powerslam od Ortona, lecz rzecz jasna nie mogło to dać zwycięstwa. Randy zastanawiał się co tu jeszcze wykorzystać i pod ringiem znalazł skrzynkę z narzędziami, z której wyciągnął dość ostry śrubokręt i to właśnie nim postanowił zaatakować przeciwnika. Randy zablokował ręce rywala i podobnie jak kiedyś pastwił się nad uchem rywala, ale tym razem włożył mu śrubokręt w dziurę w uchu i paskudnie wykręcał ucho przeciwnika, serwując Hardy’ego ogromny ból. Jeff w desperacji zdołał się w końcu jakoś oswobodzić i teraz z wściekłością sam uderzał Ortona resztkami paska oraz krzesłem, które zostawiło już mocno zaczerwienione ślady na plecach Randy’ego. Hardy wspiął się na narożnik, ale Orton zrzucił go z niego i wymierzył Hangman’s DDT, a przy okazji zobaczyliśmy, że Randy naprawdę solidnie oberwał i na jego plecach pojawiły się strużki krwi, chyba od wcześniejszych ciosów paskiem, na którym były metalowe ozdoby. Orton chciał wykończyć sprawę RKO, lecz nic z tego, a mamy z kolei Twist of Fate ze strony Hardy’ego, który położył jeszcze na leżącym rywalu krzesło i wykonał mu w tej konfiguracji Swanton Bomb, lecz Orton mimo wszystko odkopał przy 2 count! Orton miał też bardzo nieprzyjemne rozcięcie na nodze, a tymczasem Hardy zgarnął doskonale mu znane drabinę i krzesło, a wtedy wiedzieliśmy już na co się zanosi. Hardy ustawił obok siebie dwie drabiny – jedną większą i drugą zdecydowanie mniejszą, po czym za nimi umieścił jeszcze stół. Obolały Randy z trudem się podniósł, a czekało już na niego kolejne Twist of Fate, po czym Hardy położył Ortona na stole i wspiął się na mniejszą drabinę i kombinował chyba żeby przeskoczyć z niej, lecz ostatecznie wszedł na wyższą drabinę, a z niej zawiesił się na konstrukcji dachu klatki i zawisnął na niej, by skoczyć na Ortona, lecz ten odskoczył i Hardy rozbił się na stole. Wystraszony sędzia zawołał sztab medyczny i w związku z tym poprosił o podniesienie klatki, ale Orton miał to gdzieś i chciał liczenia, więc sędzia niechętnie klepnął trzy razy w matę i Randy został oficjalnym zwycięzcą pojedynku.

Zwycięzca: Randy Orton – 24.52 via Pinfall
Ocena: *** i ¾* (Nikt nie oczekiwał tu na pewno szalonego tempa, ale moim zdaniem dali tyle ile można było oczekiwać i dobrze się to oglądało. Wykorzystali parę przedmiotów, momentami podostrzyli i ciekawy spot od Hardy’ego – wszystko było na swoim miejscu.)


Zjawił się sztab medyczny z noszami, na które pakowano Hardy’ego, podczas gdy cierpiący Orton mógł jednak świętować zwycięstwo. Po chwili Randy opuścił arenę o własnych siłach, a Hardy został wywieziony na noszach.



Po reklamach Super-Show Down i „Total Divas” przenosimy się na zaplecze, gdzie reporterka jest z WWE Championem, AJ Stylesem. Ten miał po dziurki w nosie tego, że Samoa Joe gada o jego rodzinie. Nie może się doczekać dzisiejszej walki, bo dość gadania – pora by rozerwał Joe na strzępy i opuścił Hell in a Cell wciąż jako mistrz WWE, gdyż to on zbudował ten dom.



Walka Nr.2: Charlotte (Champion) vs. Becky Lynch – SmackDown Women’s Championship Match

Publiczność znowu była po stronie Becky, która stanęła na początku do wyrównanego zwarcia z Charlotte. Po równej sekwencji panie postraszyły się swoimi kończącymi chwytami, lecz oczywiście było na to za wcześnie, więc Flairówna postanowiła w inny sposób osłabić na razie rękę rywalki. Akcja przeniosła się na chwilę poza ring i inicjatywę przejęła Becky, z czego korzystała potem z powrotem w ringu, wyraźnie dominując nad mistrzynią i mądrze kombinując z kolei nad osłabieniem ręki przeciwniczki. Charlotte po ładnym przeskoku przy linach spróbowania liczenia, ale zgarnęła tylko 2 count, podobnie jak Becky po wykonanym po chwili Forearmie. Zagrzewana dopingiem Becky trzymała rywalkę w dźwigni na rękę, po czym szykowała Bex-Ploder, ale nic z tego, a Flairówna wymierzyła firmowy Chop, lecz tylko na tym się na razie skończyło, bo Lynch szybko wyhamowała przeciwniczkę Clotheslinem, a potem poprawiła Leg Dropem i Elbow Dropem, lecz z kolejnym wejściem kolanem już nie trafiła i Charlotte zarobiła trochę czasu wymierzając rywalce Knee Drop. Wydawało się, że Charlotte przejdzie może do ataku, ale Becky sprytnie nadziała przeciwniczkę ręką na liny, choć przez to spędziła trochę czasu poza ringiem i Charlotte złapała oddech, rzeczywiście wyrównując obraz tej walki. Panie wymieniły się ciosami na krawędzi ringu, ale w końcu Becky zakończyła to kolejnym sprytnym atakiem na rękę i znów dominowała, lecz próba Disarmera kompletnie nieudana i Charlotte popisała się Back Suplexem. Zawodniczki spędziły trochę czasu na macie, po czym Becky próbowała Uppercuttów, ale Charlotte odpowiedziała próbą Backslide’u i serią Chopów. Lynch nie pozostała dłużna, ale Charlotte nie dopuściła do kopniaka w narożniku i sama wymierzyła rywalce Big Boota. Charlotte wspinała się powoli na narożnik, ale długo to trwało i z Moonsaultem zupełnie nie trafiła, a Lynch skorzystała z okazji i ruszyła po Disarmer, lecz Charlotte obróciła pozycję, a potem mogła dzięki temu wykorzystać swoją siłę by wynieść przeciwniczkę i rzucić ją na matę Powerbombem, zgarniając z tego 2 count. Panie były już podmęczone, ale ruszyły z wściekłą wymianą ciosów i górą wyszła z tego Lynch, która zdołała też wykonać Inverted DDT – 2 count. Becky postanowiła spróbować akcji z narożnika, ale Charlotte przechwyciła ją przy nieudanej próbie Missile Dropkicka i wpięła Boston Crab, lecz Becky dotarła do lin, a do tego na tyle sprytnie wyrwała się z chwytu, że Charlotte uderzyła jeszcze o narożnik. Lynch szybko skorzystała z sytuacji i obiła jeszcze przeciwniczkę ręką o słupek w narożniku, po czym mamy już Disarmer, ale Charlotte była bardzo blisko lin i wyślizgnęła się mądrze z ringu. Becky błyskawicznie wrzuciła przeciwniczkę na ring, gdzie mogła za to zapłacić, bowiem Charlotte wyrwała się i spróbowała Spearu, lecz Becky zgrabnie tego uniknęła i nieco dziwnie, ale skutecznie poszła po liczenie, a sędzia klepnął trzy razy w matę!

Zwyciężczyni i nowa SmackDown Women’s Champion: Becky Lynch – 13.52 via Pinfall
Ocena: *** i ½* (Zgodnie z przewidywaniami dobre starcie, choć końcówka wyglądała finalnie tak sobie, to rozumiem co chcieli osiągnąć, przy okazji tradycyjnie bookując Charlotte w protekcyjny sposób. Lynch z pasem cieszy i czekamy na rozwój tego feudu, który ogląda się dobrze. Jedyna moja obawa jest taka, że będziemy mieli przerzucanie się pasem rodem z feudu Charlotte-Sasha Banks.)

Po walce Charlotte przeżywała porażkę, ale chciała mimo wszystko pogratulować Becky, lecz Lynch wzniosła jej przed twarzą swój już tytuł mistrzowski i powiedziała jeszcze wyraźnie, że Charlotte nie odbierze jej tej chwili. Po tych słowach Lynch opuściła arenę, pozostawiając rozczarowaną Charlotte w ringu.



Na zapleczu The New Day świętowali skuteczną obronę tytułów podczas Kick-Off. Kofi Kingston ponownie wcielił się w rolę reportera, pytając kolegów co dalej i Big E wspomniał, że na Super Show-Down staną w obronie tytułów przeciwko The Bar, jednak teraz pora świętować.



Walka Nr.3: Dolph Ziggler & Drew McIntyre (Champions) vs. Dean Ambrose & Seth Rollins – RAW Tag Team Championship Match

Pojedynek rozpoczął się bardzo spokojnie i przez pierwsze półtorej minuty za wiele się nie działo, aż wreszcie Ambrose z Rollinsem nabrali trochę rozpędu i zasypali Zigglera zespołową kombinacją akcji, po której Dolph wycofał się z ringu, a po powrocie wpuścił partnera. Rollins nie czekał na wyrok tylko zaatakował McIntyre’a, ale ten łatwo odepchnął przeciwnika i chciał konfrontacji z Ambrosem, której Dean rzecz jasna nie unikał. Zwarcie byczków zamieniło się w wymianę ciosów, po której Ambrose sprytnie podciął rywala i przejął dzięki temu inicjatywę, lecz potem namieszał Ziggler, a z zamieszania skorzystał McIntyre, który powalił Ambrose’a ciosem w tył głowy i Dean wylądował przez to w defensywie. Ziggler poczuł się zbyt pewnie i niepotrzebnie tracił czas, przez co Dean zdołał nadziać go na liny, a to otworzyło drogę do dokonania zmiany. Rollins efektownie ruszył na Zigglera, po drodze częstując jeszcze ciosem drugiego z przeciwników, a już chwilę później Seth szykował się do skoku poza ring na Zigglera, lecz tym razem to Drew mądrze zaczepił Rollinsa, wybijając go z rytmu na tyle by Ziggler mógł sięgnął po Jumping DDT. Teraz to Rollins trafił do głębokiej defensywy i minęło nam na tym parę minut, lecz bez takich konkretów, by już teraz odesłać pretendentów z kwitkiem. Ziggler zaczął w pewnym momencie drwić z rywala, za co mógł zapłacić, bo Seth poderwał się z kontrą, lecz wtedy Dolph poszedł po Sleeper Hold i wydawało się, że to może wystarczyć, ale nic z tego, a po oswobodzeniu się z duszenia, Seth złapał jeszcze trochę dystansu Back Suplexem. Zmiana u mistrzów i Drew sprytnie zapobiegł zmianie u przeciwników, wyciągając Ambrose’a z ringu, a potem zabierając się za Setha, który dostał odwrócony Alabama Slam i liczenie musiał przerwać Dean. McIntyre był wkurzony na Deana, ale słabo szło mu przez to z Rollinsem i Seth będąc na ramionach rywala zdołał dopchać się do narożnika i klepnąć w rękę Deana, lecz sędzia był zaaferowany niestosownym zachowaniem Zigglera i nie zauważył zmiany, więc cofnął Ambrose’a, a tymczasem mistrzowie opanowali sytuację. Znów nie trwało to jednak zbyt długo, bo Ziggler nieudolnie zabierał się do Superplexu i Rollins zepchnął go z narożnika, uniknął potem jeszcze desperackiej próby X-Factora, a potem Seth zapobiegł jeszcze ingerencji Drew serwując mu Blockbuster i po kolejnym uniku mamy wreszcie zmianę. Ambrose rzucił się na Drew z gradem ciosów i kopniaków, a oberwał do tego także Ziggler. Na McIntyre’a czekały z kolei Clothesliny i choć próba DDT nie wyszła to mamy Jacknife Cover – 2 count. Kolejna próba też nie dała zwycięstwa, więc Ambrose chciał ruszyć na narożnik, ale przeszkodził mu Ziggler. Dean chciał ukarać Dolpha poprzez Dirty Deeds na krawędzi ringu, ale wtedy zaatakował McIntyre i mistrzowie chcieli załatwić Deana poza ringiem, ale Ambrose się wybronił. Mało tego z powrotem w ringu Dean poszedł po Double Ax Handle dla Drew, lecz McIntyre złapał rywala i Belly to Belly Suplexem obił go o narożnik. Zawodnicy musieli trochę poczekać na kolegów, ale mamy ostatecznie zmiany w obu zespołach i teraz Rollins zabrał się za Zigglera, a potem wyskoczył na obu rywali z Suicide Dive, przy czym mistrzowie go złapali, ale wtedy na Suicide Dive postawił też Ambrose i cała czwórka znalazła się na łopatkach. Niewiele brakowało by mistrzowie szczęśliwe wygrali przez wyliczenie, ale nic z tego, a mało tego Seth po powrocie na ring zdołał wykonać Zigglerowi efektowne Falcon Arrow – 2 count! Rollins pobudził fanów i chciał wykończyć Zigglera, co zakończyło się wyrównaną sekwencją, z której Seth wyszedł ostatecznie Buckle Bombem, po którym liczenie przerwał McIntyre. W ringu rozgorzał wielki chaos, aż wreszcie Ambrose i McIntyre wylądowali poza ringiem, a w tym Rollins z Zigglerem wymienili się próbami liczenia, by wreszcie Ziggler wymierzył Zig Zac! 1…2…KICKOUT! Odnalazł się Drew i mistrzowie szykowali akcję zespołową, ale nie dopuścił do tego Ambrose, a Seth ustawił sobie Drew kopniakiem i wykonał mu Frog Splash na plecy! 1…2…KICKOUT! Zawodnicy solidnie odczuwali już trudy walki, ale Ambrose i Rollins odnaleźli w sobie siły i ruszyli po podwójny Suplex z lin dla Drew, w czym przeszkodził jednak Ziggler. Seth postanowił skoczyć na Dolpha poza ring, ale zaliczył jedynie paskudne lądowanie na podłodze, a tymczasem Drew solidnie przywalił Ambrose’owi i wydawało się, że mistrzowie wykończą Deana, ale ten jakimś cudem się wybronił. Ambrose dotarł jeszcze do narożnika i wpuścił Rollinsa, po czym Ambrose i McIntyre znaleźli się na podłodze, a tymczasem Seth doskoczył do Zigglera na narożniku i mamy Superplex, za którym miało pójść Falcon Arrow, lecz wtedy znikąd odnalazł się McIntyre z Claymore dla Rollinsa! Oszołomiony Ziggler padł na nieprzytomnego Rollinsa i sędzia doliczył wreszcie do trzech!

Zwycięzcy: Dolph Ziggler & Drew McIntyre – 22.59 via Pinfall
Ocena: **** i ¼* (Brawo! Po składzie zapowiadało się niezłe starcie i początek wskazywał, że zobaczymy właśnie coś takiego, a tymczasem powalczyli dłużej niż się spodziewałem i wskoczyli na brawurowe obroty. Znakomite starcie, ładne zakończenie, czego chcieć więcej.)

Po walce McIntyre wziął na barki właściwie nieprzytomnego Zigglera i mistrzowie opuścili arenę, czemu na zapleczu z zadowoleniem przyglądał się Braun Strowman. Przyszedł do niego Mick Foley, który ostrzegł Strowmana, że bez względu na to co ten myśli – klatka Hell in a Cell go odmieni. Chciał jednak by bez względu na to co będzie się działo, Strowman szanował jego decyzje jako sędziego.
Braun odparł, że jedyne co Foley ma robić to odliczyć do trzech – niech robi co do niego należy, bo on na pewno zrobi to co należy do niego i radzi Foley’owi unikać kłopotów.



Promo Mixed Match Challenge – w najbliższy wtorek rusza drugi sezon programu.



Walka Nr.4: AJ Styles (Champion) vs. Samoa Joe – WWE Championship Match

Co ciekawe jako promo walki wykorzystano jeden do jednego segment Samoa Joe z ostatniego SmackDown. Styles rzucił się na Joe równo z gongiem, ale Samoan Machine był na to przygotowany i z początku robił dobre uniki, a potem podjął walkę i jego ciosy robiły oczywiście wrażenie na rywalu, choć AJ popisał się Dropkickiem i kontynuował atak poza ringiem, powalając przeciwnika kolanem w głowę. Styles obił Joe o stolik komentatorski, a potem poczęstował go Baseball Slidem. Mistrz miał inicjatywę, ale okazało się, że pretendent wyczekiwał jedynie na swoją szansę i skorzystał z niej od razu, gdy się pojawiła, bo Joe zatrzymał rywala kopniakiem przy próbie lotu poza ring i mocno poobijał jeszcze rywala na podłodze, co popłaciło przewagą już w ringu. Joe wykonał Facewash, ale nie spieszył się z dalszą ofensywą i dzięki temu AJ poobijał trochę rywala, lecz w narożniku Joe szybko zatrzymał już przeciwnika Back Splashem i Enzuigiri. Styles pożegnał się z ringiem i dostał wtedy mocne Suicide Dive, co z powrotem w ringu dało 2 count. Joe spokojnie popracował w parterze, a gdy tylko AJ poderwał się z próbą kontry to został zmiażdżony Shoulderblockiem. Znowu rest hold, po czym Joe posadził rywala na narożniku i planował Superplex, ale AJ wyślizgnął się i podciął Joe, który spadając oberwał jeszcze twarzą o narożnik. Trochę cennego czasu dla mistrza i nabrał on na tyle sił by zebrać się z serią kombinacyjnych ciosów, Corner Forearmem i wreszcie niskim Forearmem z nabiegu, który dał 2 count. Joe blokował dalsze próby ataku, ale był bezradny wobec Moonsault Inverted DDT, lecz Stylesowi także ta akcja nie dała zwycięstwa. Pora na klasyczny Springboard Moounsault od Stylesa, lecz nadział się przy tym na kolana przeciwnika, a wtedy Joe wykonał mu Powerbomb, z którego przeszedł do Boston Craba, a z tego płynnie wpiął z kolei STF i AJ musiał pocierpieć, choć dotarł ostatecznie do lin. Joe powoli kontynuował atak, lecz trwało to aż zbyt długo i AJ zerwał się z kontrą i zaskoczył wynosząc rywala na barki, z czego na dodatek wykonał ładny Spinning Powerbomb i dało to 2 count. Po Rack Bombie AJ chciał już sięgnąć po coś bardziej dla siebie klasycznego i mamy Springboard 450 Splash, lecz to także nie przyniosło zwycięstwa. Nie ma Styles Clash, a mało tego Joe umiejętnie obił rywala o narożnik i rozpędził się z mocnym Lariatem – 2 count. Joe gotował się do Muscle Bustera, ale nic z tego, podobnie jak z próby Styles Clash oraz Calf Crushera, ale w narożniku ostatnie słowo należało do Joe, który powalił przeciwnika ostrym Enzuigiri, lecz nie poszedł od razu do liczenia i przez to, że zwlekał, sędzia doliczył finalnie tylko do dwóch. AJ uniknął kolejnego Clotheslinu i miał w zanadrzu Pele Kick, ale przy późniejszej próbie Phenomenal Forearmu czekała go przykra niespodzianka w postaci Rear Naked Choke! AJ szukał odpowiedzi na duszenie i ostatecznie zdołał wywrócić pozycję tak, że choć wciąż był duszony to znalazł się plecami do góry, a na łopatkach wylądował Joe i sędzia klepnął wtedy trzy razy w matę.

Zwycięzca: AJ Styles – 19.01 via Pinfall
Ocena: *** i ½* (Był trochę zbyt wolny fragment, ale ogółem w porządku i choć zakończenie znów kombinowane, to tym razem oceniam je na plus i myślę, że panowie pokażą nam w ringu jeszcze zdecydowanie więcej, bo na pewno ich na to stać.)


Joe był zszokowany i wściekły na sędziego, twierdząc, że Styles odklepał. Joe szalał z wściekłości, a potem wrócił na ring i wzniósł w górę tytuł mistrzowski, sugerując, że to on na niego zasługuje. Ostatnie słowo należało jednak do Stylesa, który obrócił rywala i powalił go kopniakiem, po czym mimo wyczerpania mógł świętować zachowanie tytułu. Powtórki pokazały jednak, że miał furę szczęścia, bo ujęcie z innej kamery potwierdziło, że AJ Styles w rzeczy samej odklepał i to w chwili, gdy sędzia doliczył jedynie do dwóch, lecz działo się to poza widokiem sędziego, przez co podjął on błędną decyzję. Samoa Joe powinien być zatem mistrzem WWE.



Promo show Micka Foleya, którego premiera na WWE Network po zakończeniu Hell in a Cell.



Na zapleczu Ronda Rousey rozgrzewała się przed swoim pojedynkiem, a tymczasem reporterka jest z Maryse i The Mizem. Para twierdziła, że Daniel Bryan i Brie Bella powinni im wręcz dziękować, bo dzięki nim jest o nich głośno. Nazwali też rywali nic nie wartymi przegranymi.



Walka Nr.5: Daniel Bryan & Brie Bella vs. The Miz & Maryse – Mixed Tag Team Match

Brie chciała rozpocząć, ale nie spieszyła się tak do tego Maryse, która dokonała zmiany z Mizem. It Couple zastosowała sprytną sztuczkę, bo Maryse odwróciła uwagę Bryana i wtedy Miz mógł go skutecznie zaatakować, ale nie trwało to długo, bo gdy Bryan się rozpędził to powalił przeciwnika Clotheslinem. Bryan poobijał jeszcze trochę Miza, a potem postraszył Yes Lockiem, przed którym Awesome One umknął jednak poza ring i wskazał, że główka pracuje. Skoro Miz nie palił się do walki to mamy zmianę z Brie, ale znowu nie doszło do starcia pań, bo Miz szybko wskoczył na narożnik i mamy zmianę z Mizem. Maryse jeszcze prowokacyjnie zapozowała przy linach, denerwując Brie, ale wracamy do rywalizacji panów, w której Bryan dominował nad Mizem, lecz do czasu, gdy ten odpowiedział kolankiem w brzuch. Miz zadrwił z rywala w jego stylu serwując mu parę Corner Dropkicków, do czego dorzucił Awesome Clothesline, ale gdy myślał nad Double Ax Handle, to Bryan zatrzymał go na narożniku. Po paru ciosach Daniel ustawił przeciwnika idealnie pod Frankensteiner, a wtedy Bryan uznał, że pora już na Buzaiku Knee, lecz Miz miał inne plany, które Bryan zweryfikował jednak przechodząc do Yes Locku. Maryse przerwała to, za co chciała ją ukarać Brie, ale Maryse dzielnie uciekała i jej się to udało. Bryan uspokoił Brie, a Miz chciał skorzystać z okazji i zaskoczyć przeciwnika Skull Crushing Finale, ale Bryan do tego nie dopuścił. Teraz Daniel przeszedł już do swojej firmowej ofensywy, ale przy którymś Corner Dropkicku z rzędu Miz zdołał odskoczyć i Bryan gruchnął o narożnik, a wtedy Miz mógł już skontrolować przeciwnika. Miz zgarnął 2 count z kombinacji Neckbreakerów i znowu przytrzymał przeciwnika w parterze, prowokując przy okazji Bellę. Miz pracował jeszcze nad przeciwnikiem w narożniku, a Brie aż paliła się do walki, a wreszcie otworzyła się droga do tego by Brie rzeczywiście mogła powalczyć, bowiem Bryan zapobiegł próbie Superplexu i po strąceniu rywala na matę ruszył z Diving Headbuttem, ale szanse znowu prysły, bo Miz odskoczył i Bryan wylądował jedynie na macie. Miz nie dopuścił Bryana do narożnika, ale brakowało mu sił i pomysłu na dalszy atak, a Bryan wypchnął rywala z ringu i jest zmiana. Brie domagała się by sędzia nakazał Maryse przejście w końcu do walki, ale Miz zablokował drogę do swojej żony, więc Brie przywaliła jemu. Bella ostatecznie sprytnie zaatakowała Maryse poprzez Baseball Slide i poobijała ją wściekle o narożnik, a Bryan odzyskał siły i zabrał się za Miza, choć koniec końców to właśnie Awesome One okazał się lepszy, obijając Daniela o bandę. W ringu Brie solidnie atakowała Maryse i może by ją wykończyła, ale Miz przerwał liczenie odciągając Brie. Wściekły Bryan wrócił na ring i zaatakował Miza nazywając go przy okazji sukinsynem i ostrzegając, by nie próbował więcej podnosić ręki na jego żonę. Bryan i Bella chcieli zacząć bezlitosne kopanie rywali, przed czym Miz i Maryse umknęli poza ring, mając chyba dość w ogóle tego starcia, ale Brie i Daniel ściągnęli ich z powrotem. Panie wróciły na ring i Brie zabierała się za dobicie bezradnej na razie Maryse, lecz było trochę zamieszania, bo nagle na ring wpadł przypadkowo Miz i choć szybko się z nim pożegnał to było przez to trochę chaosu. Brie starała się jeszcze zapanować nad sytuacją Roll Upem, ale jak to przy takiej akcji bywa – ryzyko jest spore i Maryse rzeczywiście obróciła sytuację na własne liczenie, co zakończyło się sukcesem.

Zwycięzcy: The Miz & Maryse – 13.01 via Pinfall
Ocena: ** i ½* (Powiedziałbym, że pierwszy dziś słabszy punkt. Nic specjalnego, jedyne co warte zauważenia to mimo wszystko dość niespodziewane zwycięstwo Miza z Maryse, choć pewnie Bryan powetuje to sobie w Australii, a Bella na WWE Evolution.)


Walka Nr.6: Ronda Rousey (Champion) (w/Natalya) vs. Alexa Bliss (w/Alicia Fox & Mickie James) – RAW Women’s Championship Match


Alexa szybko próbowała skorzystać z osłabionych żeber rywalki, które sama zaatakowała podczas tygodniówki i rzeczywiście początek był dzięki temu w miarę wyrównany. Ronda bardzo efektownie skontrolowała rywalkę w parterze i być może poszłaby już po Arm Bar, ale James i Fox zrobiły swoje odwracając uwagę mistrzyni. Rousey mimo wszystko rzuciła rywalkę na matę efektownym Suplexem i znów było blisko chwytu na rękę, ale znów koleżanki uratowały Bliss, wyciągając ją tym razem z ringu. Ronda poszła za rywalką poza ring i James z Fox mimo wszystko nie chciały się z nią konfrontować. Wracamy na ring, gdzie Rousey czuła się coraz pewniej i po chwili ośmieszyła przeciwniczki, posyłając Bliss poza ring na James i Fox. Ronda chciała wrócić z rywalką na matę, ale Alexa sprytnie nadziała ją na liny i wróciła do ataku na żebra, dzięki czemu udało jej się dokonać tego czego brakło na SummerSlam, bowiem to Alexa w pełni zdominowała teraz Rousey. Mistrzyni zdołała wynieść rywalkę i szykowała się do swojej firmowej akcji w ringu WWE, lecz żebra nie wytrzymały i Ronda padła na matę, a wtedy Bliss wykonała jej swoją efektowną kombinację dwóch Double Knees, która przyniosła 2 count. Bliss w dalszym ciągu miała pełną inicjatywę w tej walce, aczkolwiek przeholowała trochę wspinając się na narożnik, bo Ronda była bliska wykonania Superplexu. Ostatecznie jednak Alexa wybroniła się, a w Tree of Woe sprytnie zaatakowała żebra przeciwniczki Dropkickiem, zgarniając z tego potem 2 count. Alexa zaczynała się frustrować i zwolniła dźwignią w parterze, z której Rousey co prawda efektownie się wydostała, ale Alexa momentalnie sięgnęła po Basement Dropkick, a potem obiła przeciwniczkę o narożnik i pastwiła się jeszcze nad nią z wykorzystaniem słupka w narożniku. Za plecami sędziego coś od siebie dorzuciły Fox i James, za co Natalya ukarała Alicię. James starała się z kolei pomóc Alexie, ale Rousey uporała się z nią, a potem pośrodku ringu doszło do potężnego zderzenia, gdy Alexa z Rondą poszły jednocześnie po Running Crossbody i obie padły na matę. Zawodniczki powoli się podniosły, po czym cwaniactwem wykazała się Ronda, próbując różnych wariantów liczenia, ale bezskutecznie, a Bliss znów sięgnęła po proste kopnięcie i ciosy, co było jednak skuteczne. Bliss zaczęła jednak przesadzać z naśmiewaniem się z przeciwniczki, która poczuła przypływ adrenaliny i wściekłości, a wtedy w sobie już znany sposób zebrała się z ładnym Powerbombem. Rousey cierpiała, ale napędzała się tym bólem do dalszego ataku i ostatecznie wykonała Bliss całą serię ciosów, a po przerzucie rodem z judo zamierzała już wykończyć rywalkę, ale Bliss wyhamowała jej szarżę kopniakiem. Wydawało się, że może Alexa zaatakuje wtedy skutecznie, ale nic jednak z tego, bo Ronda wymierzyła już swój firmowy rzut i ustawiła rywalkę pod Arm Bar, przy którym Rousey błyskawicznie odklepała.

Zwyciężczyni: Ronda Rousey – 12.01 via Submission
Ocena: ** i ½* (Dobrze, że nie przesadzali znów ze squashem i przez angle z RAW utorowali sobie jakoś dłuższe starcie. Niezły występ Bliss, Ronda w standardowym jak na razie dla siebie arsenale w WWE.)



Na zapleczu wściekły Samoa Joe ochrzaniał sędziego, który dał wcześniej ciała w jego walce z AJ Stylesem. Zjawiła się SmackDown General Manager Paige, która starała się uspokoić Samoa Joe i poinformowała go, że decyzja sędziego była ostateczna, ale będzie miał kolejną szansę na Super Show-Down.
Joe oczywiście tak czy siak nie był zadowolony i stwierdził, że tym razem nie chce żadnych ściem i wymówek, więc na Super Show-Down chce walki bez dyskwalifikacji i wyliczeń. Paige przystała na jego żądanie.



Main Event: Roman Reigns (Champion) vs. Braun Strowman – Hell in a Cell Match for WWE Universal Championship with Special Guest Referee Mick Foley

Przypomnę tylko dla porządku, że formalnie Strowman otrzymuje ten pojedynek wykorzystując zdobytą wcześniej w tym roku walizkę Money In The Bank.

Już podczas zapowiedzi Strowman wyrwał rywalowi tytuł, na co Reigns odpowiedział przechodząc do ataku, a Foley nakazał wybicie w gong i ruszyliśmy. Zawodnicy mocno walczyli i jak łatwo się domyślić zarysowała się przewaga Strowmana, który posłał rywala w klatkę i kontynuował ofensywę poza ringiem. Wracamy na ring, gdzie Romek chciał wrócić do walki, ale jego ciosy nie robiły na rywalu wrażenia, choć wreszcie Reigns skoczył na przeciwnika z rozpędu i udało mu się posłać Strowmana na podłogę, ale potem zbyt wolno planował coś kolejnego i Strowman wybił mu to z głowy Shoulderblockiem. Reigns solidnie obrywał, a Strowman był w swoim środowisku i sięgnął po schodki, lecz ostatecznie nie było mu dane z nich skorzystać, bo Reigns zaskoczył go i popisał się moment później swoim Dropkickiem na krawędzi ringu. Reigns spróbował skoczyć na rywala ze schodków, ale nici z tego, bo Strowman złapał go za szyję i rzucił o krawędź ringu. Braun złapał się za zabawki, ale uznał, że kijek do kendo to nie to i wolał krzesło, więc Roman w desperacji chwycił kijek i zaatakował, ale ciosy nie robiły na Braunie wrażenia, a mało tego Strowman odebrał rywalowi kijek i go zniszczył. Przenosimy się na ring, ale Reigns zgarnął tam krzesło i tym lepiej się już atakowało, a choć Strowman ostatecznie wyrwał rywalowi i krzesło, to Roman uniknął szarży przeciwnika, który rozbił się w narożniku. Oszołomiony Strowman dostał jeszcze DDT na krzesło, ale Braun imponująco po tym odkopał, co wybiło na pewno Romana z uderzenia. Reigns przemyślał sprawę i sygnalizował Superman Punch, ale choć zaserwował rywalowi aż dwa takie ciosy to nie zdołał nawet sprowadzić Strowmana na kolana, a Braun wymierzył mu z kolei Chokeslam i mieliśmy bardzo bliskie liczenie, po którym wszyscy zastanawiali się czy przypadkiem nie było trzech, ale Foley uznał to za 2 count. Reigns nie dopuścił do Powerslamu, po czym rozpędził się, a choć Braun wyrzucił go wysoko do góry to Reigns zaskoczył wtedy rywala kolejnym Superman Punchem, którym sprowadził już przeciwnika do parteru, zgarniając jednak tylko 2 count. Oszołomiony Strowman wycofał się na podłogę, więc Reigns postanowił rozejrzeć się pod ringiem i znalazł tam coś co go zainteresowało, a mianowicie stół. Ten powędrował na ring, ale Reigns zauważył tymczasem, że Strowman doszedł nieco do siebie i jest już na nogach, więc postanowił rozpędzić się wokół ringu i chciał zaatakować Spearem, lecz Strowman tylko na to czekał i uderzył rozpędzonego przeciwnika schodkami. Schodki trafiły dodatkowo na ring, gdzie wrócili też obaj zawodnicy i Strowman przywalił wtedy Romanowi schodkami, zgarniając z tego 2 count. Strowman brutalnie uderzył leżącego rywala schodkami i wyrzucił je już z ringu, po czym zamierzał już wykończyć rywala Running Powerslamem, lecz akcja kończąca Strowmana dała mu na ten moment 2 count. Braun zaczynał się frustrować i postanowił skorzystać ze stołu, który oparł o narożnik i zamierzał posłać tam Reignsa, ale nic z tego. Romek z kolei wymierzył dwa kolejne Superman Punche, a do tego Spear przez stół w narożniku! 1…2…Kickout! Przy klatce zjawili się zaniepokojeni Drew McIntyre i Dolph Ziggler, ale nie mieli jak wedrzeć się do klatki, a szybko nadbiegli Dean Ambrose i Seth Rollins, którzy zadbali o to by wybić im to na dobre z głowy. Rozgorzała mocna bójka, która przeniosła się z czasem w okolice stołów komentatorskich i mogliśmy się w pełni skupić na tej akcji, bowiem Strowman i Reigns leżeli bez życia w ringu. Ambrose i McIntyre rywalizując trafili gdzieś za bandę, a tymczasem Ziggler uciekał przed Rollinsem na szczyt klatki i Seth dopadł go tam oczywiście, a wtedy panowie walczyli już na szczycie. Na klatkę wspiął się także McIntyre, który pomógł Zigglerowi i panowie obijali Setha, a tymczasem Dean zgarnął kijek do kendo i także wspinał się na szczyt. Mistrzowie tag teamowi korzystając z przewagi obijali jeszcze Rollinsa, ale Ambrose dotarł wreszcie do celu i obijał rywali kijkiem, po czym wdał się w szaloną wymianę ciosów z McIntyrem, aż obaj panowie powalili się nawzajem podwójnym Clotheslinem. Tym samym czterech zawodników leżało bez życia na szczycie klatki, ale w ringu Reigns i Strowman dopiero powoli się zbierali. Dalej skupialiśmy się zatem na tym co działo się na wysokościach, bo Ziggler miał chyba dość i próbował zejść z klatki, lecz Rollins ruszył za nim. Panowie byli ostatecznie na wysokości połowy klatki i wymieniali się tam ciosami, aż zlecieli w końcu i rozbili się na dwóch stołach komentatorskich. Ziggler i Rollins byli zatem pogrzebani, a tymczasem na arenie niedowierzanie, bowiem wybrzmiała muzyka Brocka Lesnara i ten zjawił się na arenie z Paulem Heymanem! Heyman zwyzywał sędziego, który nie chciał otworzyć klatki, a Lesnar miał to w dupie i wyważył drzwi kopniakiem, wdzierając się do Hell in a Cell. Heyman załatwił Foleya psikając mu jakimś sprejem w oczy, a tymczasem rozsierdzony Lesnar zdemolował Strowmana i Reignsa okładając ich resztkami stołu. Uczestnicy walki wieczoru zarobili jeszcze po F5 i leżeli bez życia pośrodku ringu, a w całej tej demolce górą był tylko ten, którego nikt nie spodziewał się dzisiaj zobaczyć, a więc Brock Lesnar. „Bestia” opuściła arenę w towarzystwie zachwyconego Heymana, a tymczasem nadbiegli sędziowie, lecz jasne było, że Reigns i Strowman nie są w stanie kontynuować walki, więc gala dobiegła w tych okolicznościach końca.



Ogólna ocena: *** i ½* (Zacznę od tego, że patrząc po liczbie walk spodziewaliśmy się bonusów, a tymczasem po prostu przeznaczono odpowiednio dużo czasu na wszystkie walki i za to naprawdę plus, bo dzięki temu większość rzeczy trzymała dzisiaj niezły poziom. Trochę słabiej Mixed Tag i RAW Women’s Championship, ale do momentu tych walk gala wyglądała naprawdę bardzo dobrze. Walka wieczoru trochę powolna i aż nienaturalnie długo przeciągnęli ten brawl tag teamów, bo Strowman i Reigns bardzo długo leżeli w ringu. Było parę spotów i na plus mimo wszystko duże zaskoczenie z Lesnarem, bo w obecnych czasach naprawdę ciężko zaskoczyć, a pomijając plotki tuż sprzed gali – nikt nie spodziewał się tu raczej Brocka. Całą galę oceniam jak najbardziej pozytywnie, co w przypadku większości tegorocznych WWE PPV jest przyjemną odmianą.)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group