Logowanie | Rejestracja


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest wt kwie 07, 2020 6:26 pm

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość

Offline
Post: pn paź 07, 2019 10:14 pm 
Superstar
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 16, 2016 4:27 pm
Posty: 2163
Lokalizacja: Bydgoszcz
Siemano fani WWE i fani AEW. Ci pierwsi czekają na prawdziwe fajerwerki i wierzą, że ostatnie zmiany pomogą federacji wrócić do wysokiego poziomu. Ci drudzy czekają na potknięcia pierwszych i kolejne zwolnienia, bo przecież jak to wygląda, Jack Swagger kończy tygodniówkę? Dzisiaj obejrzymy Hell in a Cell – w karcie zapowiedziane zostały aż cztery walki. Grubo moi kochani, ale spokojnie, WWE wypełni resztę tego PPV miłością. Wiem co się już stało, ale jestem doskonałym kłamcą, więc będę udawał idiotę, który czeka zniecierpliwiony na kolejne tematyczne PPV wagi lekkiej. Czy Sasha Banks zdetronizuje Becky Lynch? Czy Seth Rollins upokorzy The Fienda i wygra walkę? Czy Daniel Bryan i Roman Reigns będą ze sobą współpracowali, żeby utopić w kiblu kolejny projekt? Tego i nie tylko tego dowiemy się za kilkadziesiąt minut.


KICK-OFF:

Natalya def. Lacey Evans – 9.25 via Submission (Spoko ziomek, jeśli nie udało się Tobie zobaczyć tego pasjonującego pojedynku, to na najbliższym Raw obejrzysz rewanż, możesz już przestać czuć się jak śmieć)

GŁÓWNA KARTA:


Walka Nr.1: WWE Raw Women's Championship Hell in a Cell Match – Becky Lynch vs Sasha Banks

Zrobiło się gorąco moi drodzy, ale nie mam na myśli tego uczucia gdy oglądasz roznegliżowane panie w ringu. Jest gorąco, gdyż możemy mieć do czynienia z kandydatem na walkę roku w WWE. Sasha stwierdziła, że nie będzie czekać i postanowiła zaatakować rywalkę podczas opuszczania klatki na dół. Pretendentka wykonała Snap Suplex na rampę i wcale mnie nie zdziwi, gdy zawodniczki pójdą sobie powalczyć w okolice stołu komentatorskiego. Jak to mówili – historia lubi się powtarzać. Chyba nawet Bray Wyatt to mówił. Banks miała niezłą bekę z rywalki i postanowiła podnieść ręce w geście zwycięstwa. Lynch zwijała się z bólu, a ja przypomniałem sobie, że miałem zamówić jedzonko. Zrobię to oczywiście po tym pasjonującym starciu. Irlandka kopnęła w drzwi klatki, a tego nie zauważyła biedna Banks. Pretendentka oczywiście oberwała solidnie i dopiero teraz oficjalnie zaczęliśmy. Becky zabrała łańcuch, który chronił drzwi przed ich otwarciem. Mistrzyni owinęła sobie dłoń tym łańcuchem i oczywiście uderzyła kilkukrotnie oponentkę w brzuch, przecież nie w głowę ty chory zwyrolu. Sasha wyleciała z ringu, lecz to jej nie uratowało. Lynch wytarła jej twarzyczką ścianę klatki, a potem owinęła łańcuchem drzwi. Pora na odpowiedź Sashy, która rzuciła przeciwniczką w róg klatki. Szkoda tylko, że Becky bardzo szybko się ogarnęła i przez to The Boss wylądowała na schodkach. Irlandka wyciągnęła spod ringu stół, a także drabinę. Niestety, Banks zdzieliła ją krzesłem w momencie wyjmowania drugiej rzeczy. Pretendentka postawiła drabinę w rogu klatki, jednak nic z tym nie zrobiła, ponieważ Lynch uderzyła ją krzesłem prosto w twarz. A to ciekawe. Wracamy do ringu, a tam ofensywę przejęła Banks. Panie przez chwilę dziwakowały, lecz ostatnie słowo należało do mistrzyni. Sasha uderzyła głową w ustawione krzesło, ale udało jej się postawić na desperacki Roundhouse Kick, a potem wspomóc się Dropkickiem. Lynch praktycznie od razu wzięła się do roboty. Zawodniczka wykonała Exploder Suplex i wymierzyła dwa Baseball Slide'y. Sasha miała wrócić do ringu, ale udało jej się ogłuszyć oponentkę kopniakiem i załatwić ją Running Meteorą w stronę drabiny! Pojedynek oczywiście jeszcze nie dobiegł końca. Wkurzona Banks postanowiła znowu zająć się rywalką w okolicach ścian klatki. Pretendentka nawet ustawiła rękę Becky między ścianą, a drzwiami, żeby poważnie kontuzjować ramię mistrzyni. The Boss wykorzystała później do pomocy krzesło, cały czas osłabiając kończynę rywalki. Becky nawet usiadła na krześle i przyjęła Diving Meteorę. 1...2...Kick-out. Sasha wyciągnęła spod ringu następne krzesło, które dość ślamazarnie przyczepiła do ściany klatki. Może i wygląda to głupio, ale pewnie zadziała. Lynch uniknęła ciosu krzesłem, potem kopnęła przeciwniczkę w brzuch i poprawiła to Dropkickiem, który sprawił, że Banks uderzyła ciałem w ścianę klatki. Mistrzyni kontynuowała atak i wykonała Exploder Suplex na klatkę! Wracamy do ringu, a tam doszło do wymiany uderzeń wygranej przez Banks. Czy aby na pewno? Nie, gdyż Becky wysłała rywalkę na krzesło i poprawiła cios częstując Sashę Running Bulldogiem. The Boss przerzuciła Irlandkę nad linami, jednak The Man stanęła na samej górze. Sasha chciała użyć krzesła, jednak to krzesło trzymała w rękach i otrzymała Missile Dropkick. 1...2...Kick-out. Mogliśmy zauważyć, że Banks zwiała pod ring. Na pewno doprowadzi to do kilku zabawnych sytuacji. Banks szybko się nam ujawniła, ale nie sama, ponieważ w rękach trzymała dwa kije do kendo. Lynch oczywiście oberwała uderzeniem w brzuch. Kije ustawione zostały w narożniku klatki. Becky uchroniła się i wysłała Sashę w stworzoną przed chwilą konstrukcję. Lynch dorzuciła kilka klocków do układanki, między innymi ustawiła tam krzesło i kolejny kij. Banks ruszyła z atakiem, lecz to było za mało. Mistrzyni usadziła pretendentkę na wspomnianej konstrukcji, przeżegnała się i trafiła rywalkę potężnym Dropkickiem z rozbiegu! Lynch zdecydowała, że zgniecie oponentkę też Diving Leg Dropem, jednak to nie zakończyło tego starcia. The Man zaczęła zastanawiać się nad nową taktyką i wpadła na pomysł ustawienia stołu w ringu. Szkoda tylko, że nie zauważyła Sashy, która wstała i wykonała Backstabber. The Boss chciała też posłać Lynch na stół, aczkolwiek mistrzyni walczyła z tym. Doszło do tego, że Banks wykonała Diving Meteorę przez stół! 1...2...Kick-out! Piękny spot, ale Lynch musiała troszkę podskoczyć, żeby to się udało. Załamana pretendentka wyszła z ringu, żeby znaleźć tam jakąś broń. Wybór padł na kij do kendo. I nie bez powodu Sasha go zabrała, ponieważ postanowiła wykorzystać go do wzmocnienia swojego Bank Statement! Becky jakimś cudem wyszła z ringu, a także zabrała kij, którym wściekle obijała oponentkę. The Boss udała się na małą wycieczkę, jednak tylko ona znalazła dobrą drogę w tej sytuacji. Becky uderzyła głową o ustawione wcześniej na ścianie klatki krzesło. Banks zdecydowała, że do ringu wrzuci kilkanaście kolejnych krzesełek. Czy Sasha przypadkiem nie uderzyła leżącej rywalki w twarz? W sumie to nie wiem, ale tak to wyglądało. Lećmy dalej – Lynch otrzymała też cios w brzuch, lecz udało jej się szybko wstać i wykonać Super Exploder Suplex na krzesła! Mistrzyni od razu przesła do Dis-Arm-Hera i Banks musiała się poddać!

Zwyciężczyni: Becky Lynch – 23.40 via Submission
Ocena: ****1/2 (Ocena może trochę na wyrost, ale co tam, strasznie mi się to podobało. Walka wspaniała, aspirująca nawet do tych najlepszych, które odbyły się w klatce. Panie miały trudne zadanie, ponieważ wszyscy jeszcze pamiętają nierówny pojedynek Sasha vs Charlotte. I jak widać lekcja została odrobiona, bo obejrzeliśmy doskonałą walkę, która chyba nawet na chwilę nie zwolniła. No i chwalę zawodniczki za wykonanie kilku kreatywnych spotów, o co w obecnych czasach naprawdę trudno. Nie zabrakło także brutalności, a chyba chcemy jej w tego typu starciach. Wybór zwyciężczyni mnie zaskoczył, raczej wszyscy spodziewali się zwycięstwa Sashy, ale chyba nie ma w tym nic złego. No dobra, Banks sporo traci na takiej porażce i myślę, że to pora o jakiejś zamianie mistrzyń, ale ok, nie będę już się czepiał. Lepiej walkę zobacz gościu.)



Walka Nr.2: Tornado Tag Team Match – Daniel Bryan & Roman Reigns vs Luke Harper & Erick Rowan

Zmieniły się zasady rządzące tą walką, ale myślę, że to dobrze. Rowan i Harper zatrzymali ofensywę przeciwników, lecz Roman nie dał się im zaskoczyć. Big Dog ostatecznie wyleciał z ringu za sprawą Clothesline'a od Ericka. Rowan odwrócił się prosto na Missile Dropkick od Daniela. Suicide Dive trafia w Harpera, a Superman Punch w głowę Ericka. Face'owie przejęli inicjatywę, ale nie na długo. Luke zajął się Bryanem i pozwolił Rowanowi poznęcać się nad Romanem. Big Dog przyjął Dropkick, lecz uniknął Running Splasha. Erick został podniesiony i otrzymał Samoan Drop. 1...2...Kick-out. Speara już nie doświadczył, gdyż Luke go uratował poprzez trafienie Reignsa Superkickiem. Brodacze zdecydowali, że będą obijać swojego przeciwnika w narożniku. Daniel próbował im przeszkodzić, jednak ciężko bić się z aż dwoma olbrzymami. Roman wziął się w garść, ale on również upadł pod ciężarem ofensywy oponentów. Erick wyszedł z ringu, żeby poczęstować rywali dwoma atakami z rozbiegu. Brodacze zdecydowali, że użyją do ataku schodów i jak pomyśleli, tak zrobili. W sumie walka na zasadach Tornado nie zawsze oznacza, że nie ma w niej dyskwalifikacji, ale nie będę się rzucał, byłoby to niestosowne w tej sytuacji. Luke i Erick zatrzymali Bryana w narożniku i trafili go kombinacją Corner Splash/Spinning Leg Lariat. 1...2...Kick-out. Danielowi zrzedła mina, gdyż rywale chcieli go załatwić jakimś potężnym rzutem. Rowan nie bez powodu ustawił sobie Bryana w pozycji na Electric Chair Drop. Na pomoc przybył Reigns, który szybko został wyeliminowany. Erick zaczął krzyczeć w stronę Daniela i nie spodziewał się tego, że rywal przejdzie do LeBell Locka. Harper pomógł swojemu partnerowi, a następnie spojrzał w stronę publiki. Nie wiemy co miał na myśli. Erick i Luke wykonali Bryanowi Assisted Vertical Suplex. 1...2...Kick-out. Potem chcieli wymierzyć Assisted Powerbomb, ale Daniel na to nie pozwolił. Planet Champion ruszył z ofensywą i przygotował dla Harpera klasyczny comeback. Czy aby na pewno? Nie, ponieważ Harper zaskoczył go Michinoku Driverem. Reigns wrócił z martwych, przerwał pin i wyeliminował Rowana. Został mu już tylko Luke, który przyjął kilkanaście Clothesline'ów. Erick naciągnął liny i dzięki temu Big Dog pożegnał się z kwadratowym pierścieniem. Daniel rzucił się na Rowana, a potem ustawił sobie Luke'a w narożniku. Harper otrzymał serię kopniaków, Basement Dropkick i jeszcze jedną serię kopnięć. Ostatnie oczywiście nie trafiło w głowę Luke'a. Erick od razu zajął się Bryanem i nie widział Romana trafiającego go Drive-by Dropkickiem. Reigns natomiast nie widział Harpera trafiającego go Suicide Dive'm! Przygotowane zostały stoły i najpewniej ktoś na nich wyląduje. Luke i Erick najpierw zajęli się Danielem, którego rzucili na LEDowy ekran. Potem zdecydowali, że załatwią Reignsa Scoop Slamem. Luke wziął tę śmieszną tekturę, która leży na stole i rzucił ją na Daniela myśląc, że to naprawdę mocno boli. Reigns został przygotowany do otrzymania ciosu, ale nie byle jakiego ciosu, gdyż Rowan zdzielił go częścią barykady w głowę. Sędzia zaczął pokazywać brodaczom, że powinni się uspokoić, ale panowie mieli na niego totalnie wywalone. Rowan połamał ołówek jakby pokazując, że tak samo skończy Daniel. Powerbomb od Harpera wykonany nie został, gdyż Bryan skontrował go na Hurricanranę. Do akcji wskoczył Roman ze Spearem dla Ericka prosto na stół komentatorski! Big Dog chyba też się wyeliminował, ale to nic nie znaczy. Bryan niszczył Harpera Corner Dropkickami. Potem ustawił go na trzeciej linie i chyba chciał wykonać Super Hurricanranę. Szkoda tylko, że Luke go złapał i załatwił Super Powerbombem! 1...2...Kick-out! Wściekły Luke zaczął osłabiać Daniela brutalnymi Dragon Suplexami. Za trzecim razem Daniel stanął na nogach i od tego momentu mogliśmy już zapomnieć o ofensywie Luke'a. Do ringu wskoczył Reigns, który znokautował Harpera Superman Punchem. Daniel dorzucił do tego Busaiku Knee Strike, ale ostatni cios wymierzył Roman i był to oczywiście Spear.

Po walce panowie mieli uścisnąć swoje dłonie, ale Daniel wpadł na lepszy pomysł. Bryan chciał się uściskać i Reigns zdecydował, że zrobi dokładnie to, czego oczekiwał od niego partner.

Zwycięzcy: Daniel Bryan & Roman Reigns – 16.55 via Pinfall
Ocena: ***1/2 (Solidny kawałek drużynowego wrestlingu, aczkolwiek czuć było, że panowie nie wykorzystują stu procent swoich umiejętności. Początek był bardzo dynamiczny, lecz trafił nam się powolny środek z nudnawą dominacją heel'ów. Na szczęście nie trwało to długo. Smaczku na pewno dodał gimmick match. Aż dziwne, że to Harper został rozłożony na łopatki i właściwie to i tak zaskakuje mnie porażka heel'ów. Z drugiej strony – po drugiej stronie stali Daniel z Romanem. A no i chciałbym też dodać, że nie bez powodu mówi się o Bryanie jak o zawodniku, który odnajdzie się w każdej roli.)


Walka Nr.3: Randy Orton vs Ali


Panie i panowie, zapraszam na typową walkę z dupy bez jakiejkolwiek podbudowy. Gdy widzę Ortona w ringu to mam ochotę uciekać, ale dam mu szansę.

Komentatorzy mówią o jakiejś niedokończonej rywalizacji. Niby jakiej? Początek walki był powolny, ale techniczny. Randy ustawił sobie przeciwnika w narożniku i zdzielił go szmaciarskim ciosem. Ali zaczął brać się w garść, jednak rywal zaskakiwał go wieloma sztuczkami, które były godne prawdziwego ringowego szczura. Były zawodnik dywizji Cruiserweight wspiął się na narożnik, lecz nie skoczył, bo Orton rzucił go na ziemię. Brutalna akcja, to musiało boleć. Legend Killer oczywiście wykorzystał okazję i rzucił swojego oponenta na stół komentatorski. Najpierw wykonał Gourdbuster, potem Back Suplex. Wracamy do kwadratowego pierścienia, żeby zobaczyć jak Orton dalej znęca się nad przeciwnikiem. Teraz robił to częstując rywala serią kopnięć w brzuch. Ali zwijał się z bólu, lecz to nie przeszkodziło Randy'emu w wyrzuceniu go z ringu. Back Suplex od Ortona został skontrowany na Dropkick. No cóż, fajny atak, ale taki niespecjalnie skuteczny. Wściekły Legend Killer ot tak sobie rzucił oponentem w LEDowy narożnik. No i pora na powrót do ringu. Randy przeszedł do zmodyfikowanego Chinlocka dając oponentowi szansę na ucieczkę. Ali skorzystał z niej i nawet zdzielił byłego mistrza świata kopniakiem w twarz. Orton otrzymał też kilka uderzeń, jednak były one niczym w porównaniu z atakiem żmii. Randy dał się zaskoczyć i przyjął Falling Dropkick oraz Suicide Dive. Ali potem doskoczył do przeciwnika, lecz zatrzymał się, gdyż Orton uderzył go w żebra. Wracamy do ringu, a tam Legend Killer został trafiony kopniakiem i Slingshot X-Factorem. 1...2...Kick-out. Randy skontrował kolejną próbę ataku i wykonał Snap Powerslam. 1...2...Kick-out. Ali złapał nogę przeciwnika i zdzielił go Spinning Heel Kickiem. Orton oczywiście osunął się na matę, jednak 450 Splasha jakimś cudem uniknął. RKO zostało zablokowane, a Ali wykonuje Tornado DDT. Randy jeszcze raz odsunął się gdy rywal wykonywał 450 Splash. The Viper załatwił osłabionego oponenta swoim Spike DDT. RKO nie zostaje wykonane, Ali przechodzi do pinu, a potem częstuje Legend Killera kopniakiem w głowę. Nie było to specjalnie mocne, gdyż Orton skontrował Slingshot X-Factor na RKO. 1...2...3.

Zwycięzca: Randy Orton – 12.10 via Pinfall
Ocena: **3/4 (Coś tu się w sumie działo i wyjątkowo nie znudziła mnie ofensywa Ortona, ale chyba tylko dlatego, że nie trwała ona dwanaście minut, a co najwyżej z siedem. Na pewno trzeba pochwalić Aliego za dobry występ – gość świetnie sprzedaje akcje, a kontra RKO w jego wykonaniu była interesująca. To jednak za mało na typa pokroju Ortona, który to zwycięstwo może sobie schować w gacie. To samo zrobimy my, gdyż jutro nikt nie będzie pamiętał o takim pojedynku. Bardziej sensowne byłoby zorganizowane starcia Nakamury z Ali'm.)


Walka Nr.4: WWE Women's Tag Team Championship Match – Alexa Bliss & Nikki Cross vs The Kabuki Warriors

Wczoraj chyba pisałem o tym, że dawanie walki o tytuły Japonkom nie będzie miało za wiele sensu. No cóż, proszę bardzo. Licznik walk z dupy właśnie wzrósł do dwóch.

Kairi podała rękę swojej rywalce. Nikki zgodziła się na uścisk i dała się przez to zaskoczyć. Sane uderzyła Alexę i zmieniła się z Asuką. Japonki właściwie nie dały Szkotce chwili wytchnienia, gdyż co chwilę ją atakowały. W międzyczasie zablokowana została kontrofensywa ze strony Bliss. Nikki miała już dość ataków tyłkiem ze strony Asuki i do akcji wkracza Alexa z Choking STO dla byłej mistrzyni kobiet NXT. Bliss wymierzyła następnie Insult to Injury, żeby potem poprawić atak dwoma uderzeniami w twarz. Asuka otrzymała kombinacyjny atak od mistrzyń i jej zadaniem było uniknąć szarży Nikki. Chyba się udało, lecz Szkotka wykonała Jawbreaker. Doszło do zmiany z Alexą i mistrzynie trafiły Japonkę kombinacyjnym Baseball Slide'm. Kairi pomogła swojej partnerce i dzięki temu Asuka mogła ogłuszyć Bliss Roundhouse Kickiem. Do akcji powraca Sane, która częstuje mistrzynię nielegalnym atakiem. Wszystko miała na szczęście pod kontrolą. Bliss coś tam niby próbowała, ale to i tak za mało na pretendentki. Asuka znowu użyła swojego tyłka do ataku i ustawiła sobie Alexę na linach. Lekceważące kopniaki tylko irytowały uwielbianą przez publikę blondynkę, jednak Asuka wiedziała jak zaradzić ofensywie rywalki. Najpierw zobaczyliśmy Ankle Lock, potem Single Leg Boston Crab. Bliss najpierw leżała i zwijała się z bólu, żeby po chwili wylądować w narożniku. Kairi wchodzi do ringu i częstuje Nikki nieczystym ciosem. Bliss otrzymuje Sliding D, jednak walka trwa dalej. Powraca Asuka, która po raz drugi przechodzi do Ankle Locka. Tym razem mistrzyni się uwolniła i w obu ekipach doszło do zmian. Cross trafiła Kairi serią ciosów z rozbiegu, Clothesline'm i Running Bulldogiem. Szkotka wspięła się na trzecią linę i przygotowała dla Sane Diving Crossbody. 1...2...Kick-out. Japonka kontruje próbę wykonania The Purge i osłabia Nikki Alabama Slamem. Insane Elbow trafia na kolana Nikki, która w końcu częstuje Kairi swoim finisherem. Tym razem pin przerwała Asuka, która zajęła się też Alexą. W ekipie pretendentek dochodzi do zmiany i Cross zostaje trafiona serią kopnięć w klatkę piersiową. Japonka dość lekceważąco podchodziła do walki, ale w końcu została za to ukarana. Chciałem napisać, że jednak nie, ale nie. To zdanie straciło sens, więc przejdźmy po prostu dalej. Nikki niszczy Asukę Clothesline'm i widzi jak Bliss skacze na Kairi. Sędzia też to widział i był to błąd, z którego skorzystała Asuka. Nikki została opluta jakąś zieloną mazią i znokautowała Roundhouse Kickiem. To wystarczyło, żebyśmy mogli poznać nowe mistrzynie. Tak w ogóle to ciekawe co sobie myślał sędzia, który widział jak na ziemi leży Nikki pokryta czymś zielonym.

Zwyciężczynie: The Kabuki Warriors – 10.35 via Pinfall
Ocena: *** (To było naprawdę w porządku. Panie walczyły dynamiczniej niż kiedyś tam, a to pomogło w odbiorze tego starcia. Dodatkowy plus daję za heelowe zagrywki Japonek i cieszy mnie, że to one odniosły sukces i wyszły zwycięsko z tej walki. Szkoda, że nie przygotowano nas do czegoś takiego. Myślę, że dynamiczne zmiany na tronie dywizji drużynowej kobiet nie zaszkodzą paniom, a raczej tylko pomogą, bo dzięki temu nie będziemy znudzeni mistrzyniami walczącymi głównie na tygodniówkach.)


Walka Nr.5: The Viking Raiders & Braun Strowman vs The O.C.


No i przyszła kolej na trzecią walkę z dupy. To na pewno nie koniec. Chcąc zdążyć przed 23 z raportem, jestem zmuszony pominąć tę walkę. Mam nadzieję, że do niej jeszcze wrócę, bo przecież nie mogę nie obejrzeć starcia w takim składzie. Albo...Pomińmy tylko pierwsze minuty. Wracamy na wizję i widzimy jak The O.C znęcają się nad Erikiem. Warto zaznaczyć, że wikingowie dobrze radzili sobie w poprzednich sekundach. Braun złapał dłoń Stylesa i dał się przez to zaskoczyć przez Gallowsa. Erik otrzymał Pele Kick, a także kilka kolejnych ataków. Do ringu wchodzi Karl, który mimo małych problemów wykonuje Spinebuster. 1...2...Kick-out. Styles chciał przeszkodzić oponentom, jednak popełnił błąd i poleciał na matę. Do ringu wchodzi Strowman, który zaczął demolować. AJ porządnie oberwał, lecz wygląda na to, że The O.C otrzymają po Running Shoulder Blocku. Nie pomyliłem się. Braun powrócił do obijania samotnego mistrza US. AJ zrobił unik, który pomógł mu odzyskać kontrolę nad walką. Mistrz przeszedł też do Calf Crushera, ale Strowmana uratowali Ivar z Erikiem. Do ringu wskoczyli też Karl i Luke. Wszyscy niepotrzebni goście szybko pożegnali się z kwadratowym pierścieniem. Jeszcze szybciej wrócili z zamiarem obicia Strowmana. Mam oczywiście na myśli Karla i Luke'a. Ich interwencja zmusiła sędziego do zakończenia walki.

Ivar z Erikiem pomogli Braunowi, ale dopiero po walce. Styles chciał natomiast wykończyć Strowmana, lecz otrzymał cios w papę, po którym wyzionął ducha.

Zwycięzcy: The Viking Raiders & Braun Strowman – 8.10 via DQ (Bez oceny, ale tylko dlatego, że nie skupiłem się na tej walce w całości. I nie ma czego żałować, bo posłużyło to tylko promocji tej śmiesznej konfrontacji wrestlera z bokserem.)


Street Profits robili z siebie idiotów i doszło do małych przetasowań na tronie mistrzyń 24/7. Tamina pokonała Carmellę, a potem znokautowała stojącego tam Breeze'a. R-Truth zapytał co się stało i postanowił ruszyć w pogoń za nową mistrzynią. Żeby nie marnować miejsca – Truth i Carmella napadli Taminę w późniejszej części show i poznaliśmy nowego mistrza. Był nim oczywiście R-Truth.


Walka Nr.6: King Corbin vs Chad Gable

Licznik walk z dupy zatrzymał się, ale chyba tylko dlatego, że napotkał problemy techniczne. Rozmawiałem z nim i stwierdził, że nie wie jak dokładnie określić ten pojedynek. Niby trwa tu jakaś rywalizacja, więc zdecydował się zatrzymać i poczekać na więcej.

Po kilku przezabawnych żartach ze strony Corbina przechodzimy do walki. A ta nie prowadzona była pod dyktando obecnego króla ringu. Chad przygotował dla rywala Ankle Lock i kilka innych dźwigni. Corbin uwolnił się i sprawił, że przeciwnik zaliczył nieprzyjemną kolizję z LEDowym narożnikiem. Gable otrzymał po chwili serię niespecjalnie ambitnych ataków. Na razie ten pojedynek zapowiada się na nieciekawy, lecz Baron chciał to uratować poprzez przejście do Headlocka. Czekaj, coś tutaj nie gra. Chad wylądował po raz drugi w narożniku i czekała go kolizja z ręką rywala trafiającego go Misdirection Clothesline'm. Publika zdecydowała, że najlepiej będzie nie mieszać się i nikomu nie kibicować. Po chwili mogliśmy usłyszeć chanty na rzecz Gable'a. Szkopuł w tym, że sam zawodnik raczej ich nie słyszał, gdyż jego głównym zadaniem było męczyć się z ofensywą oponenta. Corbin w końcu dał się trafić i to nie byle czym, bo Missile Dropkickiem. Chad przeskoczył nad ramionami rywala, ale przyjął Spinebuster z zaskoczenia. 1...2...Kick-out. Czas na kontrę od finalisty turnieju KOTR. Były partner Jasona Jordana osłabił oponenta Dropkickiem i dorzucił do tego serię Forearmów. Corbin nie mógł w to uwierzyć, jednak Chaos Theory zamknęło mu japę na dobre dwie sekundy. Dlaczego dwie? Ponieważ tylko tylu sekund potrzebował Baron do uratowania się przed porażką. Gable od razu wziął się do roboty i trafił rywala dwoma Spinning Kickami. Za trzecim razem został złapany i przyjął Powerbomb. 1...2...Kick-out. Corbin chciał coś zrobić w okolicach narożnika i nie spodziewał się, że Chad przejdzie do Arm Bara. Co więcej, były mistrz drużynowy zajął się nogą przeciwnika. Powracamy do ringu, a tam Baron wykonuje Deep Six. 1...2...Kick-out. Panowie zaczęli toczyć bardzo wyrównany bój. Gable kontruje End of Days i częstuje oponenta Neckbreakerem i Diving Moonsaultem. Potem przechodzi do Ankle Locka i po raz kolejny pozwala Baronowi wyczołgać się z ringu. Corbin tym razem złapał Chada za szyję i załatwił go Apron Chokeslamem. Lone Wolf zabrał berło, którym chciał uderzyć rywala. Nie trafił i przegrał, ponieważ Gable przeszedł do Roll-upa.

Zwycięzca: Chad Gable – 12.40 via Pinfall
Ocena: ** (Bardzo ciężkie dla oka widowisko. Przez jakiś czas chwaliłem Corbina, ale jak widać – zrobiłem to za szybko, bo powróciliśmy do typowego Barona walczącego na pół gwizdka. Wydaje mi się, że walka na PPV powinna być stawiana wyżej niż pojedynek na tygodniówce, ale to jak już Corbin chce. Panowie zrobili dokładnie to samo co Orton i Ali godzinę temu, ale w o wiele gorszym wykonaniu. No i to zakończenie... Gdybym doznawał ataków padaczki, to pewnie takiego dostałbym po obejrzeniu tego starcia i nikt by mnie nie uratował, żeby mnie już nie męczyć walkami Corbina.)



Walka Nr.7: WWE SmackDown Women's Championship Match – Bayley vs Charlotte Flair


Przestańcie powtarzać, że Bayley przeszła heel turn. Nie przeszła go. To tylko coś w stylu lojalności. Mistrzyni zrobiła unik, a potem rzuciła się na rywalkę. Szkoda tylko, że Flair poczęstowała ją Arm Trap Neckbreakerem i potężnym Chopem. Bayley nie miała nic do powiedzenia, a od tego momentu jej misją było uwolnić się z Boston Craba. Udało się. Charlotte machnęła ręką jakby to nic nie znaczyło. The Hugger zagrała nieczysto i dzięki temu mogła wymierzyć kilka kolejnych ciosów. Niektórzy mogą mówić, że to droga na skróty, ale wiecie jak to jest. Królowa wróciła do ataku i postawiła na Clothesline. Potem wykonała Exploder Suplex i poprawiła atak uderzając przeciwniczkę w twarz. Bayley na chwilę się zatrzymała, jednak udało jej się wyrzucić Flair z ringu i tam się nad nią trochę poznęcać. Jej ataki na nogę były skuteczne, ale dobrze wiem, że nic nie dadzą, bo najpewniej pretendentka ot tak sobie przejdzie do dźwigni i wygra. Przez prawie minutę nic się nie zmieniło i cieszę się, że to pominąłem. Zyskałem minutę. Wracamy i widzimy jak Bayley wykonuje Rope Hung Cutter. Zawodniczka chciała też przejść do Figure Four Leglocka, lecz Charlotte jej na to nie pozwoliła. Co więcej, pretendentka odzyskała kontrolę nad pojedynkiem i zaczęła obijać nogi mistrzyni. Czyli chyba się pomylę. Królowa wykonuje po chwili kombinację Backbreaker/Natural Selection. 1...2...Rope Break. Bayley wraca do ataku, ale szybko ląduje na macie. Flair wspięła się na trzecią linę i jej wymyślny Moonsault trafił na kolana przeciwniczki. Jedno dobre, że tym razem Charlotte kontrolowała lot, bo czasami jej się nie udaje. Zawodniczki wychodzą poza ring, a tam Flair wykonuje Fallaway Slam. Powrót do ringu, Bayley przechodzi do Roll-upów, ale ostatecznie daje się trafić Big Bootem i poddaje się po tym jak rywalka zapina Figure Eight.

Po walce Bayley odepchnęła sędziego i zaczęła płakać. No dobra, może coś tam w sobie ma z tego heela, ale na pewno nie jest w stu procentach pełnoprawnym heelem.

Zwyciężczyni: Charlotte Flair – 10.10 via Submission
Ocena: ** (No też mi coś. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Zapomnijcie o walkach rodem z Takeovera. Od teraz specjalnością Charlotte są pojedynki na góra dwie i pół gwiazdki z obowiązkowym spotem z Moonsaultem. Nie wykorzystano w pełni potencjału nowego charakteru Bayley. Przypominam, że nie chodzi o charakter heela, a raczej face'a stosującego heelowe zagrywki. A samo to, że Charlotte zostaje mistrzynią po raz dziesiąty mnie przytłacza. To jest przykład zawodniczki, której po prostu mamy dość. Nie tam jakiś Roman Reigns. Idź pan z tym, bo mnie boli serce.)



Walka Nr.8: Universal Championship Hell in a Cell Match – Seth Rollins vs „The Fiend” Bray Wyatt

Pojedynkowi towarzyszyć będzie strasznie denerwujące czerwone oświetlenie. Seth rzucił się na Braya, ale to był błąd, ponieważ pretendent powalił go na ziemię jednym ciosem. Mistrz zaczął w takim razie szukać nowej taktyki i wyciągnął spod ringu kij do kendo. Wyatt tylko czekał na cios, a gdy już go przyjął – nie przejął się specjalnie i nawet odzyskał kontrolę nad walką. Rollins w takim razie na niego skoczył, jednak został złapany w locie i otrzymał Uranage. The Fiend postanowił posłać przeciwnika w stronę ściany klatki. Zrobił to kilka razy i poprawił Running Body Blockiem. Seth zaliczył kolizję ze schodami, ale w pewnym momencie je zabrał i zaatakował nimi pretendenta. Wyatt za pierwszym razem nie sprzedał ataku, ale Rollins nie odpuszczał. The Fiend wylądował na ziemi, a potem otrzymał dwa Suicide Dive'y. W ringu ustawiony został stół, lecz Seth znowu skoczył na Braya. Tym razem trafił prosto w sidła oponenta i przyjął Sister Abigail, przy okazji lądując na klatce. Kingslayer blokuje próbę wykonania Uranage na stół. The Fiend zostaje ogłuszony dwoma kopniakami, a potem ląduje na stole i otrzymuje Frog Splash. Stół się oczywiście złamał. The Fiend od razu wstał, więc rywal wykonał Blackout. No tak, Wyatt znowu wstał. Seth w takim razie chciał postawić na drugi finisher, lecz tym razem plan nie wypalił. To Bray załatwił go akcją kończącą, a mianowicie swoim Sister Abigail. 1...2...Kick-out. Wściekły Wyatt zaczął obijać oponenta w parterze, a potem skręcił mu kark. To mógł być koniec, ogólnie to ciężko się chyba walczy ze skręconym karkiem. Bray uznał, że jeszcze się trochę poznęca nad przeciwnikiem. Spod ringu udało mu się wyciągnął wielki młot, którym chyba zamordowano Pana Królika. The Fiend przygniótł Rollinsa tym młotem, lecz Beastslayer wziął się do pracy dzięki ogłuszeniu rywala trzema Superkickami. Mistrz wykonał też Blackout na młot, a do tego dorzucił dwa Springboard High Knee, kolejne dwa Superkicki i Blackout. Potem kolejny. I kolejny. Potem Pedigree. I Blackout. 1...Kick-out. Nie mam pytań moi kochani. Kolejny Blackout. I kolejny. I jeszcze jeden. I dziesiąty. Jedenasty. Bray dalej się poruszał, więc Seth wyciągnął spod ringu krzesło, którym zdzielił leżącego przeciwnika prosto w głowę, bo dlaczego nie. Szkoda tylko, że The Fiend odkopał tak szybko jakby przed chwilą nic się nie stało. Rollins próbował udawać zaskoczonego, ale jak dla mnie to gość był po prostu wkurzony tym, że musi bawić się z jakimś pacyniarzem. Tym razem mistrz wziął drabinę, ustawił krzesło na twarzy rywala i tą drabiną uderzył w głowę Wyatta. 1...2...Kick-out. Mistrz nie miał już chyba żadnych alternatyw. Spod ringu wyciągnął skrzynkę z narzędziami. Na głowie Wyatta ustawił drabinę, a potem zdzielił pretendenta paroma ciosami w twarz. Publika zaczęła mieć już tego dość. Seth też, jednak w jego oczach można było ujrzeć błysk. Żartowałem, w tym czerwonym świetle gówno widać. Rollins zabrał spod ringu młot swojego mistrza Triple H'a. Sędzia kazał mu się opanować, lecz mistrz i tak użył do ataku młota, bo przecież w tej walce nie obowiązuje żadna dyskwalifikacja. Arbiter miał jednak inne zdanie na ten temat i postanowił, że... przerwie walkę. XD

Po walce zjawili się lekarze, którzy położyli Wyatta na noszach. Seth sprawdził co się dzieje i w pewnym momencie The Fiend przeszedł do Mandible Claw. Bray wykonał następnie Sister Abigail, a potem drugie Sister Abigail, lecz tym razem na odsłoniętą podłogę. Potem pretendent zabrał mistrza ze sobą i udusił go na rampie. Biedny Seth cały czas pluł krwią, a publika wyraziła jasno co myśli na temat tego wysrywu.

Zwycięzca: „The Fiend” Bray Wyatt – 17.20 via Referee Stoppage albo DQ, sam już nie wiem
Ocena: DUD (WWE zostało postawione w naprawdę trudnej sytuacji. Federacja wypromowała nowego potwora i właściwie od razu zdecydowano, że zostanie on pretendentem do tytułu. Pas jednak posiadał Seth Rollins – gość, który dwukrotnie pokonał Brocka Lesnara, lecz cierpiący na syndrom face'owego mistrza. Jest to choroba wymyślona przeze mnie i zamierzam ją opatentować. Chodzi oczywiście o to, że naprzeciwko niego stali rywale nie nadający się do toczenia długich rywalizacji o tytuł, więc taki mistrz nie jest w stanie się wykazać. Co w takim razie zrobić, żeby zarówno potwór, jak i czempion wyszli zadowoleni? Doprowadzić do jednego z najgorszych zakończeń w ostatnich latach i przypominając nam czasy WCW. Najpierw zacznijmy od tego co mi się podobało w tym pojedynku. Już. No dobra, sam motyw Rollinsa próbującego zamordować Fienda był ok, bo wyglądało to tak jakby Seth miał do czynienia z jakimś Michaelem Myersem. No i sam pojedynek przez pięć minut miał swoje momenty nadające się do postawienia tej walce potężnej oceny w wysokości dwóch i pół gwiazdek. Teraz będziemy wymieniać co mi się nie podobało. Po pierwsze – światła. Dziękuję bardzo, połowy nie widziałem, a co dopiero mieli sobie myśleć ludzie oglądający walkę na arenie. Po drugie – booking. Bray Wyatt, który przegrywał rok temu z Bo Dallasem właśnie wstał po otrzymaniu jedenastu finisherów. Ale kim jestem, żeby oceniać wrestlera przez pryzmat z kim wcześniej przegrał, w końcu byłem fanem title runu Jindera Mahala. Co mi z tego, że Wyatt po walce zniszczył Rollinsa? Niby sensowne jest to, że stworzono nowego potwora na kolejne miesiące, w końcu gość tyle przetrwał, a stał jakby nic się nie stało. W tego typu walkach niedopuszczalnym jest jednak kombinowanie z zakończeniem. Jeszcze jako tako zrozumiem to co stało się rok temu. Ale serio, DQ? Co sędzia ma do gadania w klatce? Pieprzony Mick Foley zleciał dwa razy z góry klatki narażając się na kalectwo, Rikishi zleciał z klatki na wóz stojący na dole, a Shane McMahon co pół roku skacze z góry prosto na stól komentatorski i tutaj jakoś nikt nie chciał przerywać walki. Ja wiem, że WWE chciało dobrze, ale problem był taki, że prowadząc do takiej sytuacji trzeba wyjść z twarzą. A ta twarz obecnie chowa się głęboko w dupie Vince'a McMahona, który właśnie upokorzył Twojego nowego ulubionego wrestlera. A nie, od teraz to już nie będzie ulubiony wrestler połowy społeczności. I kto dostanie najbardziej po pysku? Oczywiście, że Seth Rollins. Bo to on musi jutro pojawić się na Raw i wygłosić przemowę słuchając wielu obelg od publiki, która podnieca się Jackiem Swaggerem tworzącym drużynę z jakimiś randomami. Rozwiązanie walki Rollinsa z Wyattem było bardzo proste. Po prostu jej nie bookować. A skończyliśmy z Brayem leżącym w ringu przez pół walki i Sethem, którego ataki od teraz nie mogą być brane na poważnie.)


Ocena PPV: ** (Początek genialny, potem tylko coraz gorzej. Właściwie to jak się uprzesz to rzeczywiście, z każdą kolejną walką było coraz gorzej. Karta zapełniona czterema walkami i czterema bonusami wartymi parę groszy to taki mały cios w twarz dla gal PPV. Nie chce mi się już nawet pisać o Hell in a Cell, ale koniecznie obejrzyj sobie Sasha Banks vs Becky Lynch.)

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group